Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
"Ogrzej moje serce, niech chłód je omija... Niech świat co tak pędzi dla nas się zatrzyma..."

"Wędrujemy tak przez puste korytarze... I na tym polega sens naszego życia..."

"Więc zostaje tylko to
Parę miejsc, kilka zdjęć
Wiara w ciszę, że nie kłamie nikt...
Nie zabiję nocy... Nie zabiję nocy..."


I nie zabiłam... Ani jednej z dwóch najpiękniejszych nocy... To był naprawdę wyjątkowy i magiczny czas... W każdym razie dla mnie...

Zaczęło się gdzieś o nieprzyzwoitej porze zwanej trzecią rano. Przygotowania, spóźniony wyjazd i długa podróż. Po blisko sześciu godzinach przyjazd do Krakowa, skąd zabraliśmy Justynę. Dalej kolejne trzy godziny, trochę snu... Górski krajobraz, taki... odmienny. Nie przywykłam do tego, że coś mi przysłania pół nieba. Ale w sumie może nie są aż takie najgorsze te góry.

Po 9 godzinach jazdy dotarliśmy wreszcie na miejsce. Poznałyśmy się bliżej z Olą, Olą i Agatą. No, i oczywiście na samym początku z naszym wspaniałym Filipem (jakby ktoś nie wiedział, to chodzi o taki domek, w którym miałyśmy łazienkę). Rozmowy, później wspólna pizza. Wyprawa na miasto, oglądanie plakatów. Dalej wyprawa na dworzec po resztę Wilczych Sióstr. Kurcze, jak ja dawno nie jechałam pociągiem... Udałyśmy się następnie skrótem na kemping, gdzie przy okazji udało nam się zgubić. Na szczęście "Mili Chłopcy2: Rowerzyści" poprowadzili nas do ronda, a dalej to już z górki.
Wieczorem kolacja, siedzenie z dziewczynami w namiocie i nieudane próby gry na gitarze. Po powrocie Ziri i Agi wspólne siedzenie przy watrze i zmęczenie o nieprzyzwoicie wczesnej porze jaką jest 21:30. Pobudkę przyniosło odtańczenie wokół ogniska wdzięcznej pieśni Videło"Idę na plażę". Niestety sprowadziło to również mniej chętną rzecz, jaką była wielka burza. Schroniłyśmy się zatem u Filipa i kilka godzin rozmawiałyśmy w ciemnościach, próbując znaleźć w miarę wygodne miejsce do siedzenia. Gdzieś po północy rozeszłyśmy się do namiotów.

Drugi dzień był równie magiczny. Zwłaszcza popołudnie i wieczór. Po długim poranku spędzonym leniwie na ławeczkach, zakłócanym jedynie chadzającymi pająkami (-A co Ci zrobi taki mały pajączek? - On się rusza! - Ty też się ruszasz. Jaka straszna jesteś) i próbą ustalenia tożsamości radia(pamiętajcie- każde radio to RMF), ruszyłyśmy w stronę sceny, przy okazji widząc ciekawą wersję M&R. Na miejscu czekały już Ara, Radocha, Magda i Martyna. Po drodze jeszcze pizza i wydłubywanie pieczarek. Przed Wilkami zaś występ WT i pogo urządzane pod scenę, do którego w końcu zdecydowałyśmy się z Justyną dołączyć. Moje pierwsze pogo- wychodzi ze mnie zUo! No, oprócz tego, że rany wojenne odniosłam, gdy wracałam z wodą.
Koncert był piękny. Długi i szalony. Zwłaszcza udany Jeden Raz, czy szaleństwo na Amirandzie. Po koncercie zaś jeszcze większa magia wspólnoty oraz nieudana próba zaproszenia Wilków na ognisko (-Też was kocham, dziewczyny!). Rozmowy, obstawa pod restaurację, czyhanie pod oknem, nocne zdjęcia. Aż w końcu długa droga na kemping, wspólne śpiewy, zdjęcia i moje omałeco zabójstwo na stopniach. Na miejscu zimna noc, a do tego brak zapalniczki, by rozpalić watrę. Marzłyśmy zajadając kolację około 1. Aż w końcu znalazł się ogień i tuliłyśmy się do siebie przy skromnej watrze. Niestety brak gitary. Około 4 część poszła spać, a Ara i Radocha na przystanek. My zaś z Agą zostałyśmy i przesiedziałyśmy całą noc. Cóż czyniłyśmy w tym czasie wśród pryszniców wolicie nie wiedzieć- acz schizy miałyśmy naprawdę niezłe. Rankiem zaś słuchałyśmy Letniej i pisałyśmy zlotową piosenkę. Później odprowadziłyśmy Justynę na przystanek, dalej śniadanie, pożegnania i powrót do domu. Na drodze Kraków-SS albo raczej SS-Kraków znów z autostopowiczką tym razem Olą. A we Wsi o północy.

Kurcze... Dla mniej był to naprawdę magiczny i wyjątkowy czas... A wiecie co było w tym najpiękniejsze? Takie naprawdę najnaj? Takie jedno, wspaniałe uczucie, którego doświadczyłam... Po raz pierwszy od wielu, wielu lat... Ten jeden raz poczułam się częścią grupy, poczułam się akceptowana, a może... może nawet i lubiana... I nie zdajecie sobie sprawy, ile to dla mnie znaczy w obliczu tych ostatnich lat... Tych kilka chwil prawdziwego bycia razem... I to było naprawdę piękne... Czuć bliskość innych, być częścią stada... Naprawdę Tacy jak ja... Dzięki Wam... Dzięki za te wszystkie piękne chwile... Dzięki WSzystkim:*



"Tacy jak Ty... Tacy jak ja... Nie znali czasu i zapomnieli o łzach..."

Avil 27/08/2008 21:33:19 [komentarzy 5] Wypełnij pustkę

"Tacy jak Ty, Tacy jak ja..."

[Właśnie wcięło jej sporą część notki, więc za ponowne pisanie jest wściekła i może już nie być tak miło i magicznie. Dziękuję za uwagę]
Apokalipsa. Normalna apokalipsa, ot co!

Deszcz. Od kilku dni nic innego na niebie nie widać, tylko deszcz. I wiecie co? Dobrze mi z tym! Znienawidzone stereotypu twierdzą, że deszczowe dni przynoszę depresję. Mi zaś wręcz przeciwnie, chyba nawet krzepią duszę... Coraz bardziej utwierdzam się w fakcie, że zwyczajnie kocham deszcz. Może właśnie dlatemu, jak to twierdziło pewne zdanie, odkryte jakiś czas temu: "Kocham deszcz. Tylko on na mnie leci". I pięknie z nim jest. Kocham ten szum spadających kropel deszczu, kocham panujący wtedy półmrok... Kocham dotyk zimnego wiatru pieszczący ciało, kocham senną powłokę, rozpościerającą się nad wszystkim... Kocham ciche radio w tle i najmagiczniejsze utwory, które przebiją każdą barierę duszy. No, ale chyba zaczynam już wkraczać w opis ostatniej nocy przy oknie... Ale to również kocham. Wszechwładną ciszę, ciemność i magię krążącą dookoła... Magię wspomnień i marzeń... Myśli, że już nie długo zacznie się szczęście, a troski znikną we mgle zapomnienia... Kocham to...

Tymczasem wczorajszy wieczór stanowił prawdziwą apokalipsę. Najpierw spacer w deszczu. Skryta pod pożyczonym parasolem, w przemoczonych spodniach, czekałam na spóźniony autobus. I tylko komórka brzęczała co jakiś czas, powiadamiając o nowym smsie.(BTW. Pardon! Chyba naczytałam się za dużo twórczości pewnej damy, bo zaczynam powoli pisać jej stylem^^' Nie sądzicie, że to straszne?)
Na miejscu czekała już Szanowna Upiorna Para (SUP? a może od razu UPS?). Zwłaszcza pozazdrościć im w tym momencie inteligencji z brakiem parasola, acz widok zmokłych włosów był zaiste ciekawy (kurcze, i znowu piszę jak pewna dama, ratunku!^^'). Punkowy program, domniemane ZNIKNIĘCIE Pewnego Pana, czerwona lampka vel ekwipunek z agencji (nie)ruchomości- kilka z punktów początkowego szaleństwa. Czyli do pierwszych czterech albo pięciu biegów tych zawodów.
Potem trach! Prąd wysiadł w całej knajpie. Apokalipsa. Zwłaszcza zważywszy na wciąż huczące wokół grzmoty i pioruny. Ciemność rozświetlana gwiazdami i lampami starówki oraz ekranami komórek trwała czas długi. Jak się okazało nie tylko nam przerwali mistrzostwa. W końcu wzięliśmy się za wspólne tworzenie bardzo ciekawego rysunku o punku(wie?) o fizjonomii kobiety, rogatym aniołku o fizjonomii ciążowej oraz dziku w pelerynie i z liściem na przedniej części ciała (hmmm chyba wolelibyście nie wiedzieć^^' ani widzieć tego wielkiego dzieła;P) Choć i tak najpiękniejsze było pytanie o zaginiony program. Zważywszy na sławetną zapytkę o telewizor, dochodzę do wniosku, że w tej knajpie nie da się zadać inteligentnych pytań^^' Ale co tam, wesoło jest!
Później wspólne picie napojów... eee... PONOĆ bezalkoholowych. Choć fakt, nie zapominajmy o tym, że Sprite zawiera 0,3% A ja dalej się pytam- co było w tej wodzie i przez jakie "o/ó" się ją pisze?^^' Bo patrząc na zachowanie towarzyszki, to nie mogła być zwyczajna woda.W każdym razie w chwilę potem prąd znów się pojawił i bez większych niespodzianek technicznych mogliśmy obejrzeć zawody do końca. W między czasie wiele ciekawych tekstów i sytuacji, oraz to, iż za oknem jak zwykle ciekawe istnienia się przewlekały. A na koniec kawałek wspólnej drogi pod teatr i powrót.

A tymczasem za oknem pełnia. Ma piękna Luna w pełnej krasie. Kolejny widok nocny, który ubóstwiam. A do tego już niecały tydzień!!!;]
No, i chciałam dodać coś jeszcze, ale widzę, że notka już i tak długa... Dobra, tak na szybko i bez szczegółów:
Myślałam ostatnio o tej całej sprawie z Panem D., i to tak... na trzeźwo. I doszłam do wniosku, że w sumie to ja chcę najbardziej jego przyjaźni... Tak, na tym mi straszliwie zależy! A czy coś więcej... cóż, do tanga trzeba dwojga, więc do póki on by nie chciał, to i ja nie chcę. Poza tym cały czas odnoszę wrażenie jakoby on i pewna dama nie kombinowali w swoją stronę... Ech... No, ale cóż, co ma być to będzie. Grunt, to spróbować odzyskać z nim pierwotny kontakt... Oby się udało... Bo na tym mi naprawdę mocno zależy...
*idzie się upić 0,3% Spritem*...*a nie, nie ma 0,3% Sprita*
___________________________________________________
[Dodane w dniu następnym!]
Oż, oż... Moja wina, zapomniałam... A tymczasem tu już memu kochanemu Cyganowi minął roczek! Roczek i tydzień!:) Sporo myśli, sporo zwierzeń... I on to dzielnie znosi. Chociaż cały czas mam wrażenie, że Wilczy miał większe wzięcie, to i tak mam sentyment do Cyganika. I oby tak dalej! Wypijmy zdrowie tego bloga!;]

Avil 17/08/2008 21:28:00 [komentarzy 10] Wypełnij pustkę

"Kto przygarnie mnie, a kto weźmie Ciebie...?"

"Gdy interes masz do posła
Nie potraktuj go jak osła..."


Od bodajże wczoraj wzięło mnie coś na nowo poznany zespół. Tia, kolejny zespół poznany w ciekawy sposób. Ten był jeszcze ciekawszy od poprzednich, ale coś mi mówi, że jednak lepiej nie mówić o tym publicznie;) Całkiem ciekawi. I znów mnie tchnęło by udać się na jakiś koncercik. No, ale już niedługo, mili państwo. Już nie długo.

Właśnie po przesłuchani kolejnego utworu stwierdzam, że oni są naprawdę ciekawi. I znów wychodzi jak wiele można zmienić prostą muzyką... Jest w tym wszystkim jakaś moc, tak jak kiedyś ktoś myślał... Kto wie, może takie jest jej przeznaczenie... Zobaczymy... W każdym razie natycha mnie ostatnio coraz bardziej na założenie zespołu. O, to może przy okazji zapytam- ktoś byłby chętny na współpracę? Od czegoś trzeba zacząć, a potem... No, to już zależy jedynie od Niego, bo bez Jego pomocy nici z jakichkolwiek planów wyższych celów.

Wczorajsze spotkanie, cóż... myślałam, że będzie jeszcze gorzej. Kilka znaków wlało we mnie nadzieję, kilka znaków całkowicie mnie zgnębiło. No, ale cóż, nie można po tym w sumie jeszcze nic powiedzieć, bo był całkowity misz-masz z bardzo mieszanymi uczuciami. Ale mimo wszystko myślę, że nie będzie (aż tak) źle. Jak to ktoś kiedyś stwierdził: Co ma być to będzie, piekło znajdę wszędzie.
No, ale ale! Z tej kwestii to chociaż śliczny sen dziś miałam. Sen przepiękny, bo w nim się w zasadzie spełniło coś, czego jak wszystkim wiadomo, szanowna panna Avil pragnie najbardziej w świecie (choć zapewne tak szybko tego nie otrzyma... no, ale to zostawmy może bez komentarza. jak widać na razie nie jest godna takiego szczęścia) Ale fakt faktem, sen był śliczny, a główny bohater też był całkiem całkiem. Czy w V LO jest jakiś profil fizyczny? Bo chyba tam musiałabym szukać szczęścia^^' No, i zatrudnić się w jakimś...eee... porcie? Jedno jest pewne- ja chce jeszcze raz na ławeczkę!

"Bujać to my panowie szlachta...!"

Już tylko kilka dni. Kilka dni i powrót to wspaniałego życia i zapomnienia w najpiękniejszej magii.
Czas ucieka i tym samym również coraz bliżej do pewnego spotkania. W sumie to i bardzo dobrze, bo liczę na rychłe rozwiązanie pewnej kwestii... Co ma być to będzie, mam tylko nadzieję, że wreszcie się to skończy. No, problem jedynie jeśli okaże się, że to wszystko to prawda... Ale na razie nie jest tak, więc nie będę się martwić. Swoją drogą zaczynam się zastanawiać skąd w ogóle wzięły się takie myśli, skoro... tak naprawdę to my jesteśmy zupełnie różni. Chyba więcej nas różni niż łączy... No, teoretycznie ktoś kiedyś rzekł, że przeciwieństwa się przyciągają... Ale my się różnimy w takich kwestiach, że i tak byśmy się nie dogadali... chyba...?

"Noc przyniosła mnie...
Dzień przyniósł Ciebie..."


Avil 12/08/2008 14:54:22 [komentarzy 3] Wypełnij pustkę

O miłości...?

"Dla zakochanych"

Serca na murach
Serca na drzewach
Serca na dłoniach
Serca też w sercach

Ślad to jest zakochanych
Co w splecionych dłoniach toni
Przez park zmierzają krokiem wolnym
Mając siebie i siebie kochając

Wzrok wymowny pragnienia wspólnego
W ich oczach miłości owoc tylko dojrzewa
Serca nie dwa, lecz jedno już mają
I bije ich rytmem, na przekór światu

Zakochani przez park zmierzają
Splecione dłonie, splecione ich serca
I za nic mają świata wrogość
Co oddzielnie chętnie by ich widział

Mają siebie, na siebie wciąż liczą
Mają swą bliskość i wspólne pragnienie
By kochać mocniej, by kochać szczerzej
Świętym pocałunkiem czerwień swych warg połączyć

I piękny to widok
Widzieć ich razem
Nie rozdzielajcie miłości pragnienia
Bo święta jest miłość na ziemi prochach


Z dedykacją dla wszystkich zakochanych. Szczególnie dla pewnych dwóch par, które w ciągu ostatnich dni stały się bardzo bliskie memu sercu. Nie wiem cóż ten tekst przypomina, nie wiem czym to miało być. Wiersza chyba zbytnio nie przypomina, normalnym wierszem chyba nawet być nie miało. Z resztą nie ważne. Grunt, że ostatnio pewne pary wywarły spory wpływ na mnie... Ciepło na sercu mi się robi jak na nie patrzę:) Dziwne, w sumie to powinnam czuć zupełnie coś odwrotnego... Ale jednak nie. Jednak czuję mimo wszystko wielką radość widząc ich razem. Dla nich z nudów napisało mi się powyższe. Kto wie, może kiedyś wezmę się za PRAWDZIWE wiersze... Na razie jest to... Miłość to piękne i szlachetne uczucie, a realia w zasadzie to potwierdzają... Oby się Wam jak najlepiej układało:*
(chciałam chyba coś innego napisać, ale jakoś wenę straciłam do tej części notki^^')
__________________________________________
"Nie wyciągaj do mnie swych zaborczych dłoni
Moja miłość jest jak zapach dzikich traw..."


To już zdecydowanie przestało być śmieszne... Tak, w tym wszystkim nie ma już nic śmiesznego... Może kiedyś i było, ale teraz zdecydowanie już NIE jest!... Ech...
Sprawa podświadomości jest bardziej zawiła i skomplikowana... Sama już nie wiem co z tym wszystkim zrobić, co o tym myśleć... A nie myśleć też się nie udaje...
Nie wytrzymałam. Muszę komuś opowiedzieć o tym bardziej, choć najchętniej zachowałabym wszystko w sekrecie w głębi własnej duszy... Zwróciłam się do Osoby, która ma większe doświadczenie w tych sprawach... Za dużo mi nie powiedziała, ale w pewnym momencie zwyczajnie mnie przeraziła... Bo wszystko zaczyna wskazywać jakoby to, co czuję było prawdziwe... Ale NIE JEST! I tak obstawiam wersję, że tu nie chodzi o Niego... bo tak jest... prawda?
Wkraczam w tematykę, którą znam tylko z własnych wyobrażeń... Ale tego akurat nigdy w myśli nie brałam... Miałam nadzieję, że taka sytuacja nie przydarzy mi się... I pewnie dlatego się przydarzyła... Bo jeśli to naprawdę jest tak... Zdecydowanie się w tym gubię... A tym samym znów się wrabiam, ech...
Dobra, koniec z tym żałosnym Pseudo-Love-Story! To już koniec, Baby, jestem już zmęczona, o! Skoro wy tak, to ja tak- do najbliższego spotkania już czas nie długi (dziś uświadomiłam sobie jak bardzo bliski...) Jeśli coś rzeczywiście do niego poczuję, to wtedy będziemy się martwić. (innymi słowy nóż idzie w górę... a konkretniej w żyłę...ałć^^') A jeśli znów będę miała to co wtedy... choć tam już były oznaki... Jeśli nic nie poczuję, to się ode mnie odczepiacie wszyscy w tym temacie, oki? Wszystkie duchy, zjawy i znaki, jasne? Bo mnie to już zdecydowanie nie bawi! Zdecydowanie...

"Zamykam oczy ja pragnę...
Zamykam oczy ja płonę..."


Avil 6/08/2008 20:56:32 [komentarzy 3] Wypełnij pustkę

Szyba między nami

"Zakochamy się...
Pieszcząc szybę między nami...
I będziemy się całować...
Pieszcząc szybę między nami...
W każdy dzień, w każdą noc...
Chłodniejsi bliżsi, ale ciągle sami..."


Całkowicie beznadziejna sytuacja... Bo czy jest możliwe zbyt lubić kogoś PODŚWIADOMIE?! A to jedynie jest kwestia podświadomości... Podświadomości i zbytniego pragnienia tego, co nieosiągalne... W każdym razie na razie... Ech, chyba muszę sobie znaleźć jakiś nowy obiekt westchnień... Ma ktoś kogoś na zbyciu?

Znaki, znaki, znaki... Znaki kłamią i oszukują, o! Ja już im w każdym razie nie wierzę! Myślałam, że już jest to wreszcie zakończone i wyjaśnione... Ale te widać nic nie rozumieją, bo nadal próbują mi wmówić, że jest inaczej. A to jest bez-szans. Rozumita? BEZ SZANS! (chyba że jest coś o czym nie wiem, ale jakoś śmiem w to wątpić)

"Pokochamy się... A potem dokładnie siebie poznamy...
Polubimy szybę, która będzie między nami...
W nowych słowach... Będę mówił wciąż do siebie...
Nowe słowa... Będziesz mówić wciąż do siebie..."


Przez to wszystko zaczynam się powoli zastanawiać nad jednym- czym właściwie jest zauroczenie? Czy jest to uczucie w pełni świadome, czy nie? Jak wygląda? Bo już nie jestem taka pewna czy moje wyobrażenie o tym jest trafne czy też nie... Cóż Wy o tym sądzicie? Jak byście to określili, jak wyglądały wasze zauroczenia? (dobra, zaczynam chyba pisać bardziej temat na forum, a niżeli notkę^^')

_____________________________________________________
"Ludzie nie lubią ludzi
Czy z nami też tak musi być?"


Ludzie... Czemu nie potrafią być stali? Czemu raz są przyjaciółmi, a zaraz potem wbijają nóż w serce? To ostatnie na szczęście bardzo rzadko, ale niestety też się zdarza... Ale wciąż nie rozumiem czemu raz są szczerymi przyjaciółmi, a po pięciu minutach odchodzą bez słowa wyjaśnienia i zostawiają cię samemu sobie... Bez najmniejszego słóweczka- po prostu sobie idą...
Może zwyczajnie... nigdy ich nie było? Może te wszystkie dowody sympatii... nie, to akurat nie możliwe... Oznak sympatii i przyjaźni było zbyt wiele, żebym nie miała dla nich najmniejszego znaczenia... Więc czemu tak zrobili? Czemu opuścili?... Czemu przyjaciel dla przyjaciela nie znaczy więcej niż garstka piasku? (I nie, nie mówię tego o Jedynej Prawdziwej. Ona jako jedyna jeszcze trwa...)
Powoli dochodzę do wniosku, że chyba zbytnio przywiązuję się do ludzi... Może powinnam przestać? Może ja też powinnam wychodzić z założenia, że człowiek to nic nie znaczący pył i odchodzić kiedy mi się tylko znudzą?... No, jedyny tylko problem w tym że ja nie potrafię przyjaciół opuszczać... Choćbym i bardzo chciała... No i wszyscy bliscy sercu nigdy się nie znudzą... Wilcza wierność? Może zbyt duża... Ech, fakt faktem- chcesz być dobry- zawsze oberwiesz po czterech... Zwyczajnie:

"Nic się nie zmienia dla pozostawionych
Dla siebie samych tylko stworzonych..."


I coś w tym jest. A tymczasem z rzeczy przyziemnych, to wszyscy mię wyjechali. I tylko ja siedzę w domu i kwitnę. No, ale za to nie można zapominać, że brak czegoś mocno się przyczynił do powstania SZANSY... A, no fakt, nie zdążyłam napisać o szansach... Ale dobra, nie ważne... Jeszcze tylko miesiąc i wszystko się wyjaśni... Wszystkie trzy sprawy... A ja i tak się boję... Teraz chyba nawet jeszcze bardziej... Cóż- trzeba czekać... A tymczasem po raz drugi- kilka dni całkowitej swobody z braciszkiem:) I wieża odziedziczona po siostrze w pokoju. Gdyby tylko nie wracające znaki i uczucie samotności, to byłoby pięknie.

Avil 2/08/2008 15:30:51 [komentarzy 16] Wypełnij pustkę


O sobie samej...

Nosiła czarną koszulę, miała oczy pełne łez, a na imię jej było Avil... Pełno było takich miejsc, w których chciałaby być... Płakała z deszczem i nocą, szukając swoich gwiazd... Pytała wciąż o to samo...
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... Gdzie jest mój dom... dom... dom...
Lato wybuchło miłością i biegła odtąd jak biała, szalona wilczyca... Lecz siły coraz mniej miała w drodze we mgle... Może kiedyś pójdą razem szukać nowych gwiazd... Pytając wciąż o to samo:
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... gdzie jest nasz dom... dom... dom...


"Wiec zostaje tylko to..."

2013
Grudzień
Listopad
Maj
Kwiecień
Luty
2012
Grudzień
Październik
Sierpień
Kwiecień
Luty
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Ksiega przemian

Zostaw odcisk łapki


Fajnie, ze jestescie...

blog Lill
blog Ulki
blog Czarnusi
blog Ani M
wilki
więcej wilków
jeszcze więcej wilków
pomóż ratować wilki!
WILKI- zespół
Wilcze Stado
War&Love- strona Roberta G.
Stadne forum
Strona Moniki G.
MADAME
Przystań Ocalenie
blog Nuteczki
blog Doroty
blog Ziema