![]() | ||
"Na wietrze firanka..."Studia nie służą pisaniu bloga. Znów strasznie dawno nie było notki, a tak wiele się wydarzyło... Wciąż coś się dzieje, choć czasem wkrada się i monotonia życia... Ale znów nie w tej chwili. Rzeczy do opisu wiele, więc do dzieła, cytując Dymitra K. ;P "Happy Hunger Games" "- Pochodziła z rodziny patologicznej. Takiej typowej, ojciec alkoholik... A sama wzięłam się za spisywanie MM. I chyba rzeczywiście pokażę ją po raz pierwszy osobie trzeciej, zewnętrznej. Może on pomoże to zebrać do kupy. Choć nadal nieco boję się reakcji... Ale po tym co się na próbach wyrabia... Może nie będzie tak źle? I miło było poprzednim razem pokierować imprezą :) Choć niecoś strasznie i kilka rzeczy lepiej zostawić bez komentarza publicznego. Za to cieszę się, że kiecka dobra. I miła podróż powrotna :) A i spektakl bardzo dobry, się moje Pyski postarały :) Choć i zespół niczego sobie. Mogliby mi kurcze robić soundtrack do Białej :D "Sie legt den kopf in seinen Schoss" Za to ostatnio pochłonęły mnie parodie. Odkopałam stare, znalazłam fajną nową i się nimi jaram straszliwie :D Aż przychodzi ochota zrobić taką samemu, hihi. Ej, Lill, nakręćmy z panami parodię Koni! xP A nie, przepraszam, wystarczy wziąć to co mamy- tam już była parodia xP "NIEEEEEEE!!!!" xP A ludzie podobno twierdzą, że się mnie boją. Ciekawe, bo to ja raczej jestem socjofobką. Jakieś to wszystko subiektywne, nie sądzicie? Ciekawe, jak wiele mogłoby to wyjaśnić... "- What's this? Czyli nie ma to jak rodzinne święta. Myślę, że te były jakieś inne... I chyba nie ze względu na fakt obcojęzyczny, czy obcokulturowy... ale w ogóle tak. Atmosfera. Takiej mi było trzeba. Choć scysje jak to zwykle bywa, ale krąg najbliższych i tak zawsze najbliższy. "Kto był pierwszy z nas, kto pierwszy- ty czy ja?" A mężczyznach już sama nie wiem co sądzić. Zwłaszcza o tym jednym, który jest chyba najdziwniejszą sytuacją w moim życiu. Sytuacją, której tak właściwie nie ma! Nic nie było, więc nie powinnam się czuć winna. Nawet jeśli były przebłyski... Ale to były tylko przebłyski. Przebłyski i nic więcej. Nie wiem już, czy mogłoby być coś więcej. Nie wiem czy nadal bym tego w ogóle chciała. A może właśnie wiem... Tak, mężczyźni to skomplikowany twór, nawet jeśli to skomplikowanie wynika właśnie z ich prostoty. I zdecydowanie nie podoba mi się słabość do kogoś, do kogoś mieć jej nie powinnam... Na niego zgody nie ma Av... Zgoda była przyznana w innym Przypadku. Tylko Przypadka często brak Avil 14/04/2012 00:24:05 [komentarzy 1] Wypełnij pustkę "Od tego trzeba zacząć rzecz... Lecę bo zgubiłem się..."Uhuhuhu, jakżesz dawno notki nie było... I tak wiele do opisania rzeczy, które muszą być opisane, nawet jeśli straciły na aktualności... Cóż, w każdym razie wywodu część 1. Zacznijmy może jednak od spraw najświeższych, a na dawniejsze przyjdzie czas. Po pierwsze- zaliczyłam! Udało mi się utrzymać! Nie wykopią mnie tak szybko na zbity pysk, hihi! Jeszcze trochę ten dziwny stan potrwa. A tymczasem zmieniam mieszkanko, czy dobrze? Zobaczymy w praktyce. I wiecie co? Niech se ludzie mówią co chcą, przestałam się już nimi przejmować. Ja tam się cieszę z nowego towarzystwa i uważam, że dobrze zrobiłam. Jest wesoło, a i jak trzeba, to się do pracy przymusić dadzą. I impreza była miła, nawet jeśli wszyscy byli na nią zbyt zmęczeni^^' Przynajmniej się pobić było z kim :P Polubiłam te nowe Paszczaki, dobrze jest. I do ciemni jest z kim pójść xP - Do ciemni powiadasz?! Po drugie- kwestia pewnej wiadomości... Po trzecie- poczułam się jak bohaterka jakiegoś filmu sensacyjnego, gdzie główny bohater nawiązuje tajemnicze, niebezpośrednie kontakty. Ciekawe swoją drogą dostać taką wiadomość w momencie, w którym chciałam zacząć pracę nad "Władcą ognia". Nie mówiąc o małym nawiązaniu do Samira... Cóż, mam nadzieję, że Głównemu Bohaterowi się jednak wszystko ułoży. A praca w Kloszu wre :) Jeden spektakl za nami. Kurcze, jak mi tego brakowało :) Scena, tekst, ruch, światło... I nawet dali mi się jednak z Diwą puknąć, hihi^^ Tylko niech mi teraz nie czynią problemów z wybraną rolą, nawet jeśli sądząc po snach, za bardzo się w nią wczułam^^' Tia, najgorsze, gdy po snach zostają sugestie... A ten pomysł lepiej odrzucić jak najszybciej. Zresztą... czy ja ten pomysł w ogóle rozpatrywałam?^^' Cóż, wypadałoby również opisać wreszcie wydarzenia z grudnia... Nigdy nie było czasu... A wydarzyło się wiele... No dobra, notka robi się długa, więc chyba czas ją zakończyć. Trzymajcie teraz ino kciuki, żeby się skontaktować wreszcie z kim potrzebuję! A tymczasem... FERIE! :D:D:D Avil 1/02/2012 17:04:44 [komentarzy 1] Wypełnij pustkę Frohe Weihnachten!Hej, hej! Tradycja to tradycja, a zgodnie z tradycja zyczenia na Cyganie musza byc. Zyczenia pisane z pozbawionej polskich znakow na klawiaturze Finlandii wiec licze ze tresci sie domyslicie ;) Pewnie w tym roku jako ze i tak nie bedzie jak o zyczeniach powiadomic, to nieco ubozsza lista, zatem zacznijmy od ogolnych do wszystkich: Wszystkiego dobrego, radosci, milosci i najnaj! :) A teraz... do szczegolow! :D Lill- zdrowka, scenscia i radosci oraz duzo pomyslnosci! Powiesci pisania i ich wydawania, rosyjskiej manii i trzezwej banii oraz zuzla w roznych miastach przy napoju i przy ciastach sorki, cos mi sie rymowac zaczelo, wybacz grafomanie :P A tak serio to najnaj, jeszcze wiecej rocznic i fajnej zabawy sylwestrowej z brudnym choc czyszczonym Harrym ;P powodzenia na studiach, choc juz je masz, a reszte w sumie masz w tym pseudo wierszu ;P A, i niech nasze wiesz-co wiesz-jak-dlugo!:D Ziemo- radosci, milosci, zuzla i mnie wkurzajacego szefa w pracy ;) I) mniej marudnego Dzagiego :P barwnych Szwejow i najnaj ;) Anya- wszystkiego najnaj, wielu koncertow i festiwali, poukladania spraw z meska strona zycza, milosci i przyjazni bliskich sercu :) Justyna- radosci z zycia, milosci, przyjazni, koncertowego swiata bogatego i marzen spelnienia Iza- KOCIE!!! najlepszego, radosci, milosci, poukladania wszystkich spraw, szalu tworczego, dobrego miecza w dloni i spelnienia wszystkieo co pragniesz :) Ten-Od-Luku-Plugawego- wszelkiej radosci z poznawania nowych swiatow, wytrwalosci w walce ze smokami i coby luk tak mocno nie plugawil! ;P A tak serio to wszystkiego dobrego i spelnienia wszelkich marzen w zyciu :) Doris- wybacz, żeś gdzieś mi się zapodziała w tym ludzkim tłumie :( wszystkiego najnaj, zdrówka, radości, duużo miłości, przyjaźni, powodzenia na studiach i poprawnych porodów w odbiorze :P Czas goni wiec wybaczcie skrotowy charakter. Moze pozniej nadrobie :) FROHE WEIHNACHTEN!!! Avil 24/12/2011 13:15:54 [komentarzy 7] Wypełnij pustkę "Życie to jest teatr"Tak, tak, jednak jeszcze żyję. Sporo się pozmieniało, jeszcze więcej wydarzyło, a czasu na notkę ciągle brak. Nawet teraz, ale uznałam, że to dobra okazja. Zwłaszcza, że może wkrótce rzeczy zmienią się jeszcze bardziej... Wypadałoby opisać drugie wesele, które zajęło w sercu wyjątkowe miejsce. Bo... było wspaniale. I muszę przyznać po tych dwóch uroczystościach, że... ja chyba naprawdę pokochałam tych ludzi. Dziwne, jesteśmy prawie jak rodzina, ba! w zasadzie to my chyba teraz jesteśmy rodziną. I tak zaczęłam ich traktować. I dlatego tegoroczne święta w Fin będą na pewno ciekawe. Do opisu wesela może jeszcze wrócimy, wraz z zaległościami, a tymczasem do rzeczy teraźniejszych. Moje życie wypełniają ostatnio same absurdy i szereg zdarzeń, które nie mają racji bytu. Życie zaskakuje, nie znane są ścieżki i nigdy nie wiesz, gdzie cię mogą nogi losu ponieść. Bo kto by się kurcze spodziewał, że: - rozpocznę studia ARTYSTYCZNE, w dziedzinie, w której kształcą się tylko wielcy, gdzie nie powinnam mieć najmniejszych szans się dostać, gdzie nie dorastam pozostałym studentom, gdzie zachwycają mnie ich pracę... A jednak jestem tu, jestem, i spełniam swoje największe marzenia i pragnienia. Gdzie robię co kocham i gdzie czuję się spełniona. Nawet jeśli to tylko sen i wkrótce przyjdzie mi się obudzić w szarej rzeczywistości... Cieszę się z tego, że tu jestem, cieszę się z tego wyjazdu, nawet jak jest horrendalnie!!! ciężko... Ale czy ktoś by pomyślał, że przyjdzie mi się znaleźć w tym świecie, w takich okolicznościach? Czuję się czasem jak bohaterka ukochanej gry... Jeno "Awangardę" mi zamknęli, a liczyłam na więcej^^' Było tego więcej, ale już wszystkiego nie pamiętam. Ciągle dzieje się coś nowego. Zaczęłam gotować, zaczęłam prasować, zaczęłam przygotowywać się znów do spełnienia największego w życiu pragnienia... Poza tym naprawdę nie rozumiem istot zwanych "mężczyzna". Jak ich nie był całe życie, tak ich nie było, a jak nagle zaczęli się pojawiać, to z każdej strony, drzwiami i oknami. Aż mi się przypominają słowa Lill na temat moich próśb^^' Kurcze, czy to kwestia wzmożonej aktywności pancerników czy co? Jak widać się zaczęła. Życie to jest teatr... Stachura miał rację. Życie to jedno wielkie theatrum mundi... Każdy chce odegrać swoją rolę najlepiej jak umie i choć aktorzy czasem improwizują, znikając z życia podczas antraktu, to scenariusz jest już dawno ułożony i czy tego chcemy czy nie, zawsze pokieruje nas do ostatecznego finału. I nawet najlepsza improwizacja aktorska nie zmieni głównych założeń scenariusza, chyba że nowa wizja zachwyci na tyle głównego Scenarzystę, że postanowi zmienić scenariusz... Upiorna Opera mojego życia I nie mówię tego w jakimś negatywnym sensie. Scenariusz jest dobry, a Reżyser ma dużo doświadczenia w tym co robi. Jako stęskniona za sceną aktorka jak najbardziej nie mam nic przeciwko graniu w kolejnej sztuce. I to takiej wielkiej. Życie to teatr. Może dlatego tak dziwnie w związku z pewnym wydarzeniem, które mnie czeka. Wydarzeniem dziwnym ze względu praktycznie na wszystko, w tym momencie zwłaszcza na miejsce akcji... Za dużo słucham ludzi, pewnie za dużo w głowie mi siedzi... Życie zaskakuje jeszcze pod innym względem. Po raz kolejny miałam ostatnio dowód niezwykłego podobieństwa między mną a Pewną Damą. Dziwne to połączenie, ale cieszy mnie. Bo nie jestem jedyna aż tak poświrowana^^' I zrobiłam coś dziwnego. Nie wiem czy powinnam, nie wiem czy było to dobre, nie wiem jak się skończy... Może nie zmieni to niczego, a może... Cóż, mogę to jedynie po raz kolejny oddać Scenarzyście, bo Jego pomysły są najlepsze. Będzie dziwnie, pewnie zbyt wiele oczekuję, pewnie nie wydarzy się nic... Ale sama się już w tym wszystkim gubię... Avil 25/11/2011 13:26:25 [komentarzy 1] Wypełnij pustkę "Przez nurty życia rzeki..."Hej, Kochani! Tak, tak, dawno się nie odzywałam znów, czas to zmienić, skoro net odzyskany a i trochę się rozluźniło. A do opisu znów się nazbierało wiele. Pozwólcie jednak, że zacznę od rzeczy najnowszych, które najbardziej mi na sercu teraz leżą i są świeże, a jak starczy czasu (a wątpię), to wrócę do starych. Jak nie, to opiszę je później, bo i o nich wspomnieć trzeba. Tak więc nie przynudzam wstępem i przechodzę do rzeczy. "Ziemia cała dla Ciebie... Niebo i słońce na niebie..." Kurcze, jak ja już dawno nie słyszałam tej piosenki... Opłacało się utworzyć znów listę w odtwarzaczu ze wszystkimi lubianymi kawałkami. Mix totalny. Ale ja nie o tym. Zmieniło się wszystko. Nadal mi z tym dziwnie, ale już lepiej. Choć pewnie najgorszy kryzys nadal przede mną. Miasto jest przepiękne. Zakochałam się całkowicie niemal w każdym zakątku. Nawet lubię mój pokój, chyba rzeczywiście nie jest aż tak malutki jak go zapamiętałam z oglądania. Galeria fajna, starówka ładna, a dzielnica uniwersytecka urzekająca niezwykle. A nad jeziorem... Nad jeziorem jest po prostu pięknie. W ogóle miasto jest piękne. Pod tym względem zdecydowanie nie żałuję wyjazdu. "Bierze ślub kumpel z tych..." A konkretnie siostra, choć szwagier też w porządku. Innymi słowy- nach Finnland fahren! Ale fajnie było, choć i momenty silnego stresu się znalazły, a niewyspanie udziela mi się do tej pory. Hmm... Od czego tu zacząć? Spóźniony transport (KORKI były!!!) przez który nas z terminala wywalili. Poza tym strasznie mi się podobał taki duży samochód. Dopisać do listy marzeń idealnej przyszłości. Był jeszcze przerażający, a zarazem wciągający film, który wyrył mi sporą część mózgu. Brrr. Mocne kino. Czy szwagier zawsze ma mocne kino na składzie? "Znów płonie ogień i biją wszystkie dzwony..." "Jest flaszka, dwie butle wina..." Miłość do pierwszego wytrzeźwienia, czyli mąż na jeden weekend "Żeby móc milczeć tak i wszystko powiedzieć, żeby każdy Życie po raz kolejny mnie zaskakuje. Jednak jak najbardziej zdarzają się w życiu rzeczy, których człowiek całkowicie się nie spodziewa. W sumie nie powinnam się tak dziwić, ostatnio zdarzają się same rzeczy, które nie mają racji bytu, więc i to nie powinno być niczym dziwnym. Jednak powołując się na opisany cel maila, myślę, że został on spełniony i nie ma potrzeby blokady ;) To z tego co mi w duszy gra. Avil 10/10/2011 23:28:56 [komentarzy 1] Wypełnij pustkę "Pożegnać trzeba się..."Cóż, nie udało się w najbliższym czasie notki napisać, a znów się nazbierało. Trudno, musi poczekać. Ja się przyszłam oficjalnie pożegnać, bo zaczyna się najdziwniejszy moment w życiu, który przeraża równo, ale może nie będzie tak źle? Dzięki, że byliście i mam nadzieję, że nadal będziecie, choć Cygan ostatnio pustoszeje ^^' No nic, przez jakiś czas pewnie znowu notki nie będzie, bo netu będzie brak, toteż informuję o tym fakcie na wstępie. Trzymajta się ludzie i trzymajcie kciuki... Boję się.. Avil 27/09/2011 11:41:24 [komentarzy 2] Wypełnij pustkę "Dla nich wieczna droga... Dzikich serc spotkanie, krwią pieczętowanie..."Przyszedł czas na kolejną, obiecaną notkę, o którą nawet ludzie zaczęli mnie ścigać, co znaczy, że jednak czasem ktoś tu jeszcze jednak zagląda. Miło. Czasoprzestrzeń się zagięła. Wygięła się pod bardzo dużym kątem, a ja siedzę na tym zagięciu i zastanawiam się, kiedy zechce się wyprostować, bo pewnie mnie odstrzeli spory kawałek... Po mieście lata Kopernik, intrygujący Pan Ekonom okazuje się być tylko snem, Avil postanawia przeczytać książkę(!), a dialog - Jakie chcesz piwo? - A nie wiem, dowolne może być kończy się otrzymaniem flaszki z wielkim napisem "Dowolne". I rozmawiaj tu z facetem...^^(') A to, że potem owe piwo zdemolowało mi pół domu, to już szczegół. Tak, do tego postanowiłam się wziąć za przeczytanie książki... Yyy.. A konkretnie miałam dylemat między dwoma, w dodatku całkiem pokaźnymi. Tak, źle ze mną. Ale jak się zrobiło postanowienie w dzieciństwie to kiedyś będzie wypadało je spełnić. I choć nie znoszę 100% autora- dla ulubionego bohatera będzie kiedyś trzeba. Tymczasem wzięłam się za tę drugą. A wszystko przez oczyszczający maraton filmowy. Ostatnio oglądanie filmów do 1 w nocy stało się normą. Ale nie zmienia to faktu, że nadal kocham pewną historię całym sercem, zwłaszcza pierwszą część i zwłaszcza muzykę z filmu, którą rozkoszuję się także w tej chwili za sprawę wdzięcznego YouTuba. Ja chce score na płycie... Efektem padło mi na mózg i kupiłam książkę, która jak już po nią sięgnę, przykuwa mnie mocno. W pewnych momentach nadal 100% utożsamiam się z bohaterką, choć powrót do książki przypomniał też, że stanowimy także 100% przeciwieństwa. I zaczynam się całkowicie bać końca września... Nie wiem, czy dam sobie radę... Wchodzę na coraz Głębszą Wodę, coraz bardziej oddalam się od brzegu, zaczynam tracić grunt pod nogami... Ale wiem, że jeśli teraz nie odpłynę z Tego Lądu, będę pewnie do końca życia żałować. Nie wiem co jest po drugiej stronie tej Wody. Może nie ma nic i się w końcu utopię? Może zjedzą mnie jakieś rekiny? Może pościg z Lądu? A może jest wreszcie Inny Ląd, gdzie znajdę spokój? Gdzie zbuduję swoje Miasto? Nie wiem co będzie, ale idę dalej, choć powoli z horyzontu znika ostatni widoczny punkt- Latarnia Morska na tym niewielkim Przylądku Dobrych Rzeczy. Nie wiem co będzie, nie znam tych Wód. Ale zawsze może jakaś dobra DBtka wyciągnie mnie, zanim zniknę w nurtach Oceanu... Coś się kończy, coś się zaczyna. Ja zaczynam nowy rozdział. Wszystko ostatnio jest nowe. Czy lepsze? Czy wreszcie wszystko musi się kończyć tak brutalnie i w toksykach? Czy musi się kończyć?... Bo czasem mam takie wrażenie... I dziwnie mi względem kilku wydarzeń, które były i nadejdą. Dziwnie mi z propozycją, która padła. Adekwatną do pewnych wizji, a zarazem idealnie je burzącą. A żeby było ciekawiej, dziwnie poważnie do tego podchodzę... Dziwnie mi z tym wszystkim... Dziwnie mi z tą całą, pogmatwaną relacją... Heh, może i ja zaczynam wchodzić w posiadanie "Golden retrievera"?... Wybaczcie, ta muzyka wprowadza w nieco melancholijny nastrój. Nie zmienia to jednak faktu, że kocham ją całym sercem i wciąż mam niezłe dreszcze na jej dźwięki. Było wspaniale. Fajna grupa, wesoło było. Tylko komary cięły ostro. Pamiętam radość płynącą z pierwszego karbowania strzały, pamiętam strzelanie do tarcz, deprawującego dzika, polowania na kolację... I Kołka- najzacieklejszego wroga, który chyba kilka razy brał nas do niewoli. No właśnie, nasza forteca w drewutni była świetna i mury obronne^^ I był Kraken nasuwający jedynie rozważania na temat zwrotu "Krew nie woda". I był Plugawy Łuk, plugawiący cały warsztat (pozdrowienia dla właściciela ;P) I nerwy przy strzelaniu w dwóch rzędach, coby mi panowie z tyłu głowy nie ustrzelili^^' I był paintball, w którym udawało się nawet dość długo utrzymać, hihi. Choć za którymś razem jak się okazało, lepiej nie być ze mną w drużynie, bo można oberwać xP I były fajne pojedynki. Kurcze, znowu aż mam ochotę sobie postrzelać, ech... I w sumie miło usłyszeć, iż kojarzę się z Lady Marion :) Ostatecznie jedna z ulubionych postaci. I jeszcze raz się dziękuje Szanownej Damie, za pożyczenie spódnico-sukienki ;) Był jeszcze pokaz nocny z płonącymi strzałami, który wyszedł całkiem fajnie. Normalny pokaz też się udał, plamy z nietrafieniami udało się uniknąć. No i były jeszcze walki z rycerzami, podczas których poległam z rąk Ryjka, zanim zdążyłam go ustrzelić^^' I była wymiana broni, która oznaczała, że biłam się pół ślepa, bo okulary się pod hełmem nie zmieściły^^' Ale co pierwszą walkę z rycerzem zrewanżowałam, to moje, a co! Było jeszcze wiele rzeczy, o których pewnie w tej chwili nie pamiętam, ale w sercu ten czas pozostanie. Ja ce jeszcze raz! A kończąc temat JDMów należy wspomnieć, że Enej kojarzy mi się teraz z nimi jednoznacznie, przeżyłam całkiem przyjemną grę w badmintona (podziękowania Towarzyszce), fajny był taniec średniowieczny, niezwykłe sanktuarium, gdzie ciężko uwierzyć w malowidła, a i z pewnym ochroniarzem miło się rozmawiało. Więcej zapisków zasadniczych do spisania nie mam, może jedynie ciekawostka, że pierwszą rzeczą na jaką miałam chęć po wyjeździe było... obejrzenia wszystkich części "Władcy Pierścieni" ^^' Z rzeczy zaległych wypada jeszcze wspomnieć o ostatnim wspólnym wyjeździe, choć refleksje pozostawię na inny raz. Wylądowaliśmy rzeczywiście w tzw. "sosie własnym", ale miła podróż była, choć zgnieść musieliśmy się nieźle. Było wiele rozmów, zbiorowe wkurzanie Towarzysza Ryjka... Ślub był piękny, kolejna niezwykła uroczystość. Ślicznie razem wyglądali. Potem wspólna pizza, na której po raz pierwszy próbowałam owoców morza. Ciekawe są. A potem wspólny powrót, gdzie kolejne długie rozmowy, podziwianie pełni, wspomnienia żabołaków, wyjaśnienia, czemu nie mogłabym walczyć z Towarzyszem D.^^' I podróż zakończona wizytą na włościach Ryjka. Całkiem fajna chałupka ;) Czasem potrzeba takich wspólnych wyjazdów... A tymczasem znów idę się zatopić w wir dziwnych zdarzeń... Avil 10/09/2011 17:15:33 [komentarzy 1] Wypełnij pustkę Gwiazdy tańczą w Mordorze, Ziemniak Sprawiedliwości i im podobne natury wybryki... DO PEŁNA!Witajcie, kochani. Tak, wiem co powiecie- znowu dawno mnie tu nie było. Podjęłam pracę, a w wolnych chwilach porywają mnie gry komputerowe. Tak, Cygan miał małą przerwę, a wszystko przez oczekiwanie na wgranie zdjęć, które nadal się wgrać nie chcą... Trudno, już jedna niewiasta czyniła wyrzuty za brak notki, a więc nie czekam dłużej na zdjęcia, tylko czas opisać, bo już i tak nie pamiętam pewno wszystkiego co chciałam... Dzień 1: Chata pełna Na początku była wspólna podróż. Spotkanie wczesnym rankiem na dworcu, bilety i zakotwiczenie w pociągu. Wspólne rozmowy, "Mój bagaż", problemy biletowe, poznawanie poprzednich JDMów... Potem był dworzec w Olsztynie. Dworzec, który już kocham całym sercem. I toalety o niespotykanie wysokim standardzie, galeria sztuki, która natchnęła do interesu w przyszłości... Dalszych rozmów ciąg i zastanawianie się, czy nie będziemy jechać dalej tym samym pociągiem... Dzień 2: Pełnia radości Pierwsza jutrznia, później, nie pamiętam zbyt wiele... A, początki warsztatów, gdzie nasi nie dojechali, ale szanowny kolega nas przygarnął i wypełnił czas podstawami. Miło było znów poczuć dotyk majdanu pod palcami i wystrzelić strzałę... Zwłaszcza pierwszy strzał na odległość :) Piękne uczucie... A potem przygotowanie do prezentacji i próby scenki. Nie ma to jak grać kawał złej, paskudnej żaby xP KŁEEEBEK! Szkoda tylko że jednego pięknego zdjęcia się nie udało zrobić. A żaby były złe, wredne i potrafiły się nawet niestosownie wyrażać! A ja zostałam żabą ugryzioną przez wilkołaka i nadal udziela mi się to w czasie pełni księżyca: REKUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUM!!!! Dzień 3: Pełne ręce roboty Pierwszy dyżur, choć jeszcze nie w sławetnym miejscu, o którym później. Ziemniaki. Grupowe obieranie ziemniaków, przy którym rodziła się masa genialnych tekstów. Koedukacyjny garnek i dlaczego taka piana między ziemniakami obojga płci, historia słynnego Ziemniaka Sprawiedliwości, przyśpiewki oraz wielkie myśli filozoficzne- uczcie się pokory od ziemniaków! No co- to przecież budujące jak ona bez słowa godzą się na swój los i idą na śmierć! ^^' Tak, praca szła całkiem sympatycznie. Dzień 4: Pełna łaski Nie pamiętam już zbyt wiele z tego dnia, były warsztaty, może wtedy była także miła gra w kafejce i poznanie kilku nowych, fajnych osób.. A jednak aparat podpowiedział wiele. Wyjątkowy dzień, gdy odwiedzili nas rycerze, a i jeszcze wcześniej. Dotyk prawdziwego miecza pod palcami, a potem spełnienie jednego z najdzikszych i szalonych marzeń, których spełnienia się nie spodziewałam- pierwsza walka na miecze. Dziękuje się bardzo miłemu towarzyszowi za wspólną walkę, nawet jeśli była niezbyt równa ;P Piękna rzecz, ja chce jeszcze raz! Dzień 5: Pełnia człowieczeństwa Kurcze, trzeba było zrobić zdjęcia planom dnia :P Któregoś był wieczór karaoke, a tego mieliśmy jakiś dyżur, tak, chyba wtedy była nasza pierwsza wizyta w Mordorze. Czytaj- dyżur zmywania. Góra roboty, sprawdzanie morali za sprawą "Ogórka"... Tak, motyw Mordoru trzymał się przez cały czas wyprawy. Gdzieś po drodze wiele kolejnych, ważnych rozmów, a tego i konferencja, która do mnie akurat zdecydowanie nie przemówiła... I chyba kolejne, wieczorne przesiadywanie w kafejce. Dzień 6: Full wypas Albo raczej Dzień Pełen Łez. Dzień 7: Pełnia miłości Rano ciekawa konferencja, ciekawe rzeczy na warsztatach, środka dnia już też nie pamiętam dokładnie. Zdaje się, że koszmarny dyżur sprzątania nam się trafił. Wieczorem nabożeństwo i długa adoracja. Piękna adoracja. Dzień 8: Pełna kultura Popołudniu prezentacja warsztatów, wszyscy się postarali. Naszą prezentację zostawię do opisu całego warsztatu. Ale było świetnie, nam udał się także nocny pokaz. Sporo zamieszania przez cały dzień. Było niezwykle, magicznie i przepięknie. Czasem bolało, czasami było ciężko, ale mimo to był to niezapomniany czas i wiele pięknych chwil w pamięci zostanie. Dziękuję wszystkimi, z którymi ten czas dzieliłam. W szczególności moim dwóm Potworkom, z którymi przeliśmy wiele i myślę, że było to potrzebne. I Towarzyszce za te wszystkie tak ważne rozmowy. Dzięki, Kochani :* Miało być jeszcze wiele do opowiedzenia poza wyjazdem, a i opis warsztatu, ale notka już jest gro za długa, więc nie męczę dłużej i poczekamy z tematem do następnej ;) Avil 19/08/2011 15:49:55 [komentarzy 1] Wypełnij pustkę "Życie to porywisty wiatr... Rozdaje skrzydła szaleństwa..."Ha, dawno mnie nie było na włościach, wiem. Pora wreszcie niedociągnięcie naprawić i nieco powyjaśniać, tym bardziej, że wkrótce znów nie będzie kiedy pisać. Przez ostatni czas strasznie dużo się wydarzyło, strasznie dużo wspomnień, a roboty było jeszcze więcej, aż Cygana nie było kiedy odwiedzić. Wszystkiego nie ma już co opisywać, bo to monstrum by wyszło, a szkoda, bo do opisu jest kurcze wiele... To do rzeczy! - My już to mamy za sobą, nam się nie da pomóc. No to możemy się jedynie twoją sytuacją pointeresować! Dawno przestarzałe, ale miało obiecane wspomnienie na Cyganie, to będzie- akcja wolontariatu. Było strasznie fajnie, tak... niebiańsko. I nawet mnie dzieciaki nie zżarły^^' Wyżyłam się artystycznie (hahaha! bardzo śmieszne!), była koronacja Mamy, której później z Ryjkiem układaliśmy fryzurę... I po raz pierwszy odkryłam wtedy, że moim Pyszczkom bynajmniej nie jest obojętny mój los... I... to strasznie przyjemne uczucie, nawet jeśli owe zainteresowanie było okazywane w natrętny i wkurzający sposób. Ale i tak jakoś tak ciepło się na serduchu zrobiło... Wiecie co- ja ich kurcze lubię :) Jakoś smutno bez nich będzie... - Marcinie, powiedz nam jak masz na imię? To teraz weselej i mniej poważnie- po drodze była piękna impreza, pełna tajemnych intryg i mrocznych planów, hihi. Wyciąganie poza pokój, pisanie opisów oraz pakowanie prezentu zakończone wdzięcznym "Jak kocha, to odklei!". I Randka w głucho również pełna genialnych tekstów :P I Miecia, która wzbudziła w swym panu miłość od pierwszego wejrzenia! :D W sferze imprez było jeszcze miłe spotkanie na bilardzie, gdzie oczywiście nadal mi nie szło, ale przynajmniej czarna nie wpadła kiedy nie miała ;P I była wspólna kanapa jak za starych, dobrych czasów :) Lubię was, Paszczurki, wiecie? :) No i była jeszcze moja pierwsza TP, w której wzięłam czynny udział :) I się pierwszy wiersz spodobał, choć największą furorę i tak zrobiła recytacja szanownego Towarzysza ;) Ale i tak było sympatycznie. Później też znowu było zympatisz ;] Maraton artystyczny! Tak, czyli nad czym Avil spędziła ostatni miesiąc, że nie miała czasu na odwiedziny Cygana. Tak to już jest, jak się jest masochistką i lubi sobie komplikować życie teczką i egzaminami. Tia, idealny sposób na spędzenie najdłuższych wakacji^^' Ale od początku: 1. Korki u Mistrzyni Drugie korki wypadły mocno spontanicznie, a nawet mi nadal głupio, że tak nie w porę, nawet jeśli Mistrzyni twierdzi inaczej. Ostatecznie potrwały nam do późnej nocy, ale taksówkara była strasznie miła. No i zdecydowanie warto było dla zobaczenia miny Mistrzyni po powrocie, choć w pierwszej chwili nie byłam w stanie jej rozgryźć^^' Ale naprawdę jestem jej wdzięczna za pomoc, po zrobiła wiele. 2. Uzupełnianie teczki 3. Egzaminy po raz pierwszy Później już tak ładnie nie było. Stanęłam w tłumie artystycznych geniuszy, czując się niezmiernie malutka, gdy po pierwszej serii niektórzy mieli prawie skończone, a ja miałam ledwo kilka kresek... Tak, poznałam zupełnie nowy, inny świat. Piękny świat, ale nie zawsze miły, bo widać było, że nie znam zupełnie jego reguł. Czułam się jak jakaś dziewczyna z prowincjonalnej wsi, która przyjechała do wielkiego miasta i zachwyca się pierwszym widokiem samochodu, a inni patrzą na nią jak na idiotkę i zastanawiają się tylko, z jakiego ZOO ją wypuścili... To był pierwszy etap. Później pozbierałam w końcu szczękę z podłogi i starałam się trzymać fason, ostatecznie oni też mieli masę błędów. Ostatecznie pobiłam kilka osób na głowę i bynajmniej nie poszło tak fatalnie, jak się większość spodziewała, więc pyszczek nadal mi się uśmiecha ;] A część ludzi bardzo sympatyczna. Po prawie tygodniu zaczęło się nawet jakieś zżycie. Jedno istnienie i tak mnie straszliwie rozczuliło, gdy się przez nie znów poczułam damą :) A dama jak widać potrafi wzbudzić respekt ;) 4. Egzaminy po raz drugi Miasto brzmi dobrze, znalazły się odpowiedniki najważniejszych miejsc, więc może nie będzie źle? Kurcze, zwyczajnie się boję... I znów odzywają się dwa Najkrwawsze... Jedno oczekuje na rekompensatę tego, że się już nigdy nie spełni... Chciałabym żeby choć raz się udało... A drugie... Tak, nadal boli... Nasuwa się znów pewna Postać... Postać, o której nadal nie wiem, co powinnam tak naprawdę myśleć... Dziwnie się czuję z tym wszystkim... Zwłaszcza w obliczu zmian gruntownych, które najpewniej nadejdą... Żebym chociaż wiedziała, na czym to tak naprawdę stoi... No nic, jakiś najbliższy czas znowu mnie raczej nie będzie, bo szykuje się wyjazd ciekawy :) Czymajta się! Avil 14/07/2011 21:38:26 [komentarzy 3] Wypełnij pustkę To tak, coby mi nie zablokowali. Wkrótce jak się wielka akcja zakończy to się nadrobi zaległości ;) Avil 2/07/2011 08:50:51 [komentarzy 0] Wypełnij pustkę | ![]() O sobie samej... Nosiła czarną koszulę, miała oczy pełne łez, a na imię jej było Avil... Pełno było takich miejsc, w których chciałaby być... Płakała z deszczem i nocą, szukając swoich gwiazd... Pytała wciąż o to samo... ![]() "Wiec zostaje tylko to..." 2012 ![]() Ksiega przemian ![]() Fajnie, ze jestescie... blog Lill | |