Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
"Ogrzej moje serce, niech chłód je omija... Niech świat co tak pędzi dla nas się zatrzyma..."

"Światło jest tu... Wierzę, że czeka..."

Po pierwsze były tzw. andrzejki. Ruszyłyśmy razem z Lill, zaraz po szkole, do P&P (gdzie przy okazji spotkałam p. Sławka... no właśnie, tak apropo, to dowiedziałam się ostatnio ciekawych rzeczy. Gdybym lekcje miała we wtorek możliwe, że spotkałabym Huberta, a w ogóle to podobno nawet mnie Huberto kojarzy- miło, miło. Chociaż patrząc na to jak wychodziła moja gra... może jednak dobrze, że miałam ją kiedy indziej^^' No, ale na przyszłe akcje w stylu Bytów spróbuję już spełnić jego prośbę). No, ale wracając do tematu:
Małe zakupy w P&P, podziwianie gigantycznego Mikołaja (i towarzyszącej mu równie gigantycznej ceny), wizyta koło nasze ulubionej półeczki, szukanie sklepu matrymonialnego (znaczy się męża można kupić?). Potem droga i rozmawianie na tematy wszelakie. A potem była próba wróżb, a konkretnie miłosne wyznania tzw. Żłoba oraz myśli na temat wbicia na imprezę do pewnego pana. Tylko w oknach się światło nie paliło! Jak on mógł nam to zrobić?... Rozmowa wysoce inteligentna i gorąca, ale i tak nic nie przebije dalszego numeru, czyt. dwóch dam zapalających (a może raczej "zapalających" świeczki). A trzeba było wbić do panów ze świeczkami i za pałkami i było ciekawie. Sławetne serca zostały ukazane światu, fraszki też wyszły ciekawie. I lanie wosku, z którym nie obyło się bez problemów. W każdym razie wciąż się zastanawiam która z nas będzie miała być tą kobietą z dzieckiem, nie wspominając o lecącym bocianie z pakunkiem w dziobie. No, ale ten lew mógł niby to wyjaśniać... Cóż, cóż. Na koniec próba wyjaśniania drogi, z lekkim niewypałem. No, ale grunt, że dotarłam na przystanek (gdzie o mało nie zjadłby mnie wielgachny pies, ale to już szczegół).

A następnego dnia był koncert. Zdaje się, że 8 w tym roku (w przyszłym roku liczę na więcej ;P). Najpierw kolejeczka po bilety, potem macająca ochrona. Szatnia i rozeznanie się w terenie. A później tłoczenie na małej kanapie (czy tylko mi się to kojarzyło z urodzinami pewnej damy?). No, ale nic, miło było. Znów rozmowy wszelakie, podgląd na ekran za plecami (masz lusterko?). Tylko dwie niezbyt przyjemne wiadomości, ale to pomińmy szczegółem.
W każdym razie w późniejszym czasie udanie się na salę, gdzie grał zespół, swoją drogą całkiem niezły. Tylko szkoda, że się w końcu w to pogo nie udało wbić. Ale fajnie było, nieźle grali. A konkurs o dziennikarzach wyszedł świetnie- Monika żondzi! Tylko ten pierwszy miał pecha biedaczek.
Swoją drogą, nie wiem co było w tej KOKA-Coli, ale w każdym razie jak ją wypiłam przed główną atrakcją wieczoru, tak na niej kolosalnie chciało mi się.. spać. I wybaczcie, było to nie na miejscu, ale normalnie mi się oczy zamykały w środku koncertu. Tak, wiem, dziwna jestem, że przy tym bym zasnęła, ale mnie w pewnych sytuacjach naprawdę głośna muzyka zwyczajnie usypia. Prędzej bym tam zasnęła, niż w ciemnym, cichym pokoju (jaki z tego wniosek? jak znowu nie będę mogła spać po nocy to muszę zwyczajnie iść na koncert^^(')). A poza tym czego się spodziewacie, jak po niewyspanych nocach zrywacie mnie w sobotę o nieprzyzwoicie wczesnych porach, hę? Chyba na wszelki wypadek wyślę te KOKĘ do ekspertyzy, a wraz z nią komórkę pewnego pana, żeby się upewnić co do zdjęcia.
Fajnie było, dzięki towarzystwu miłemu. Tylko jednego w sumie do szczęścia by brakowało, zwłaszcza jak mi to przypomniał pewien tekst, no ale nic, wszystkiego mieć nie można. Następnym razem może się uda. Im nawet nie było źle względem kilku osób. A jeśli pewien pan nadal uważa, po tym co miał okazję zaobserwować, to co wtedy mówił, to już jego problem. Nie ma to w sobie nic z prawdy, ale trudno już, jak będzie chciał, to kiedyś zrozumie. A jeśli widział, to co mógł ujrzeć, to nie ma prawa już z takimi tekstami wyskakiwać.

Jak na razie mamy plan. Plan ogólny, bo jak powszechnie wiadomo, lubię mieć pole do popisu, chyba, że chodzi o rzeczy, w których potrzebny każdy szczegół i więcej, ale to już inna bajka. W każdym razie plan jest, powolutku przygotowuję sobie teren pod Drugi Front, kto wie, może kiedyś się przyda. A może wystarczą własne siły- zobaczymy. Jedno i drugie idzie do przodu, najwyżej znów się przejadę. Ale spróbować trzeba, bo to zbyt mocno weszło w życie. Co ma być, to będzie. Jeśli taka droga, to prędzej lub później wyjdzie, a jak nie, to wyjdzie bokiem i wtedy będziemy się martwić, ot co. Co do pytania czy bym chciała... Tak, myślę, że bym chciała...

A tymczasem ostro mnie wzięło na muzykę filmową, zwłaszcza na Hansa Zimmera. świetny jest, a przez niego aż mnie tchnęło na jakiegoś filma. Chyba czas znów wrócić do Miszyna Dwójki, bo mnie po tych fragmentach mocno wzięło. Choć czy do zaległych Rybek też nie robił przypadkiem właśnie on? No nic, grunt, że może niedługo zaopatrzę się w 300 i wreszcie zobaczę końcówkę. I fajnie jest, szkoda tylko, że czasu brak. Jutro fiza, w środę konkurs i gitary by wypadało się pouczyć. Byle do lutego, byle do lutego.

Avil 30/11/2008 13:42:22 [komentarzy 13] Wypełnij pustkę

"Watra płonie, watra płonie..." ;]

Dzień dobrych i złych wiadomości.
(pardon, jakich?!)

Zła wiadomość: Mamy normalny plan lekcji
Dobra wiadomość: Możemy pisać fizykę w poniedziałek
Zła wiadomość: Mamy WOK
Zła wiadomość: Na WOKU znów koszmarne zadanie
Dobra wiadomość: W szkolnym kibelku jest papier toaletowy!!!
Anielska wiadomość: Mamy nie mieć polaka!
Koszmarna wiadomość: Mamy polski!!!
Potworna wiadomość? Tak: Mamy recytować tekst na konkurs przed całą klasą
Ohydna wiadomość: Mamy na koniec dwa w-fy...
Przewspaniała wiadomość: W środę jesteśmy zwolnione z całego dnia!!!
Zła wiadomość: Mamy sprawdzian z angola
Wiadomość paskudna: Przed nami w-f
Dobra wiadomość: W-f dało się przeżyć, a w tym czasie zdążę na 18stkę
(...)
NajNajNajNajNajNAJWSPANIALSZA WIADOMOŚĆ DNIA: Odwołuję do najnowszego wilczego newsa! -> ;]


Idziemy jutro na piątą godzinę, nie ma dwóch polaków, a w szkolnym kibelku jest papier- cuda jednak się zdarzają! A jeszcze wiadomość o koncercie... Jeszcze tylko do pełni cudów brakuje, żeby pewna osoba mi napisała, ale dobra, wykorzystywać nadto nie można. Na razie mi wystarczy. A i tak przecie się to łączy wszystko z pewną chęcią ;]

Swoją drogą odkryłam jeszcze jedną dobrą dla mnie wiadomość w pewnej sprawie. A konkretnie podejście od "innej strony". Skoro pierwsza miała zastrzeżenia co do natury, w tej nie dostrzegam takowych. Co najwyżej znajomość nie wielka, ale to można przecie naprawić. A myślę, że to mogłoby nam sporo pomóc, bo bliskość też jest spora. A z bliskość można wyciągnąć wiele... ;]

Tak w ogóle, to doszłam do wniosku, że nawet jakby doszło do takowej sytuacji, to nie może mieć do mnie pretensji. Nawet go ostrzegałam swego czasu, a to że nie słuchał... Zresztą to on zaczynał, o! Ja tylko dostosowałam się do reguł gry (a może właśnie na odwrót?)

Głosów wiele, głosy podzielone. Jeden każe walczyć, inny czekać, inny zdobywać. Żaden nie pasuje do mnie i z każdym niedobrze... Nie wiem, chyba spróbuję zrobić to, co planowane. Swoją drogą nie rażące w takim wykonaniu, więc myślę, że można się odważyć, co nie? I figa, jak nie, to znów się załamie i będzie fajnie.

Święta, święta, święta... Powoli czuć ich smak. Wszystko przybiera ich kształt. A mi w tej chwili zaczyna chadzać kwestia kartek świątecznych, na które się w tym roku chyba nieźle wykosztuję^^' Bo planowanych ludzi dużo przybyło. Ciekawe czy chociaż w tym roku ktoś i mi by wysłał?

Wybaczcie schematyczność i dziką formę, ale chyba za wcześnie się za notkę wzięłam i bez weny, więc... Było kilka spraw do opisania po prostu, ale coś się nie zlepiły, acz już trudno.

Byle do marca. A właściwie to nawet do lutego. I znów uda się wyrwać. Uciec. I mieć wszystko złe głęboko pochowane, o! Jeszcze tylko niecałe trzy lata.

Swoją drogą czy tylko ja zauważyłam jak wdzięcznie układa się skrót Miasto Wyklęte? ;]
Tiaa, a wszystkie drogi wciąż prowadzą przez Miasto Wyklęte...^^'

No nic, trzeba poczekać. Cud już nastąpił, grunt to go dobrze wykorzystać teraz. No dobrze, może raczej szansę. Cudem będzie jej wykorzystanie. A tymczasem cud potrzebny na sprawdzian z niemca^^'

"Noc zapadła nagle
GLORIA VIVA L'ARTE!!!"


Avil 26/11/2008 20:55:47 [komentarzy 7] Wypełnij pustkę

"I Warszawa jeszcze taka kolorowa..."

"Wsiąść do pociągu byle jakiego..."
Pobudka gdzieś o piątej. Szykowanie się, pakowanie. Potem wyjazd samochodem na dworzec. Sprawny zakup biletów i na peron. Dookoła ciemność rozświetlana blaskiem lamp, chłodny, ożywczy wiatr. Staliśmy oczekując na pociąg. Mimo wszystko kocham takie rzeczy. Rześki poranek, lekkie niewyspanie w oczach, ale serce pełne wyjątkowych czuć. Nie wspominając już o tym, iż są to prawie zawsze piękne wyprawy... Ale wracając do tematu:
W końcu nadjechał nasz pociąg. Długi, dwuklasowy. W zasadzie drugi raz w życiu miałam okazję jechać pociągiem, od czasu trzeciej klasy podstawówki. A pierwszy raz przedziałowym. No, teraz już wiadomo o co chodziło kobitce od teatralnego. No, ale nic. W każdym razie wejście o ciemnej porze do wagonu, szukanie wolnego miejsca. Na końcu palacz z przedziałem własnym. (-My też znamy tego pana). Ale znaleźliśmy. W przedziale ze starszą kobitką z książką, Chińczykiem oraz jeszcze jednym mężczyzną. Niestety nie udało się wylądować przy oknie. Widok podobny, ale korytarz jednak psuł mocno obraz. A dookoła nas była nieprzebrana ciemność. Jazda cicha, spokojna. Kojąco zamknięte oczy wraz z wschodem słońca. Sudoku. Czyste piękno. A wokół nas cudowne dźwięki ciszy.

"I Warszawa jeszcze taka kolorowa..."
Aż w końcu przywitała nas Warszawa Centralna. Widok Dworca Głównego, schodzenia po spadziźnie. Aż w końcu ujrzana światłość, pośród mroku ciemnych korytarzy. Światłość tak bliskich sercu rejonów. Droga podziemna i wyjście na śródmieściu. Z daleka widok Tarasów, Dworca, a w tle za górami i lasami Kongresowa. Widok kojący duszę, wzbogacony powitaniem... śniegu! Tak utęsknionego, tak dawno niewidzianego śniegu... Zima, zima, zima... Ja ce zimę! Ja ce śnieg! Ach...
Zakup biletu i ruszamy na metro. Kurcze, kiedy ja ostatni raz jechałam metrem? Chyba jeszcze długo wcześniej niż pociągiem... Ja chce do Niemiec! W każdym razie wysiedliśmy na dobrym przystanku, szkoda tylko, że dalej nie w tę stronę co trzeba. Przebijając się po pustych(!)uliczkach, po białym puchu odnaleźliśmy w końcu skądinąd znaną ulicę Woronicza. Po zapisie mały skok w bok, czyli pozdrowienia dla dziadka klozetowego spod linii metra. A potem długie czekanie, rozmowa z dziewczyną z okolic Rzeszowa, podziwianie lustrzanego sufitu... Za oknem ośnieżonych choinek świat.
Po kilku godzinach, acz dużo wcześniejszych niż liczyliśmy, wybory zakończone. Jaki będzie wynik- zobaczymy. Trzymajcie zań kciuki.
A potem ponownie cztery przystanki metrem, na powrót centrum wita. W stronę Złotych Tarasów. Podziwianie widoków z góry, przechodzenie po sklepach, po schodach. Mała wpadka z obiadem. Później powrót do lat 80-tych. A na samym początku wizyta w magicznym miejscu... Na tym stopniu... Musiałam je zobaczyć... Musiałam zobaczyć nas na powrót... A fontannę zmieniają w lodowisko. W Tarasach wizyta po różnych stronach, w górę i w dół (Czy tylko mi kojarzy się to ze sławetnym "My jedziemy do..."?). Później dłuższa wizyta w Hard Rocku, zakup broszki, fragment koncertu. Kiedyś przyszłabym na dłużej.

"Teraz zostały mi zdjęcia przyjaciół..."
A potem udaliśmy się już pod Kongresówkę. Musiałam ją znów zobaczyć. I znów udać się na tamte schody. Znów spojrzeć na sławetną Dziurę, na wielki napis, na kolumny. Na tamto miejsce. Oczami wyobraźni znów widziałam wszystko co wtedy, jeszcze przecież tak niedawno. Widziałam nas wszystkich razem, widziałam nas. A do pełni szczęścia brakło mi już jedynie dźwięku przejeżdżającej karetki...(tak, wiem, że to makabryczne i oznacza coś złego... no, ale przecież zawsze może być jakiś fałszywy alarm, nie?). Dalej trasa z początku, ten sam murek, tamto wejście z poręczą, a także bramka wstępowa. A udając się znów w stronę metra zahaczyliśmy o tamtą dróżkę, tamten murek... Wspomnień wiele, obrazów wiele. Pięknie było, oj, pięknie...

"Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet..."
A na koniec spontaniczna wyprawa metrem w byle jaką stronę. Tym razem przeciwną. Oczywiście nie mogłam sobie darować. Tak, musiałam wybrać ten przystanek... I pojechaliśmy. W ciemnym tunelu, wśród niewielu ludzi. Wysiedliśmy. U wejście straszący napis z nazwą. A dalej jeszcze bardziej wdzięczna i adekwatna reklama z idealnie wtapiającym się nagłówkiem. Czy mogło mi się trafić lepiej?
Aż znów spontanicznie wysiedliśmy na następnym. Na każdym inne ławeczki. Znów metro, a potem już droga na dworzec, z małym zahaczeniem o Tarasy.
Na koniec czekaliśmy już na peronie, wśród ciekawych reklam i ogłoszeń. Aż przyjechał nasz pociąg. I znów piękno podróży, wznów noc za oknem, znów setki wspomnień, a w głowie jeden wielki mętlik. I znów nie udało się usiąść przy oknie... Może kiedyś wreszcie się uda. I liczę na kolejną podróż niemalże donikąd...

I mówcie sobie co chcecie, zdania są różne, jednak Warszawa wcale nie jest taka zła. Oczywiście Lill rozumiem, bo jej sytuacja to inna bajka, zresztą inna kwestia wizyta, a inna mieszkanie. Jednak dla mnie i tak ma ona jakąś magię i czar. Mam wielki sentyment do centrum i chyba zawsze będę miała. I ma ona w sobie piękno. Urok metropolii, urok życia, urok tysiąca wspomnień. Zbyt pięknie mi się kojarzy, by mogła być zła. Ma swój czar, a ja mu się poddałam. I mi z tym dobrze, jeszcze kiedyś bym zajrzała. Poza tym, biorąc pod uwagę kilka faktów...

A butelka wciąż jak relikwie... Nie miałabym już serca jej wyrzuć... Nie potrafiłabym... Naprawdę stała się niczym relikwie... I musi już tu zostać... Nawet jeśli straszy... Ułan też straszy... Patrząc na nią pamięć wciąż żywa... Chcę jeszcze raz, chcę bliżej... Tak jak kiedyś...

"Boję się poczuć coś, to boli wiem..."
I nic więc dziwnego, że w obliczu wyprawy i silnych przeżyć śniło mi się, co się śniło... Szkoda tylko, naprawdę wielka szkoda, iż był to tylko sen... I czemu tym razem się nie skapnęłam, że to tylko sen? ... Może był taki zbyt... realny? Widać ten, kto sny układa wziął na to poprawkę... A sen piękny, acz brutalny... Zbyt brutalny, bo zbyt boli świadomość snu... A ja potrzebuję tego... Potrzebę w realnym świecie... Tak, pragnę akurat tego spotkania... TEGO spotkania... Zresztą cała ta podróż jakoby miała podtekst tej natury... Może stąd taka magia i ważność? I miesiąc... Ten sam miesiąc... Może kiedyś się uda... Do trzech razy sztuka...
We wspomnieniach znów te rozmowy, tamte teksty... W dobie pewnych przypuszczeń nabierają nowego sensu... W sumie mogłyby być dowodem, ale... No właśnie, ALE! ... Pytanie zasadnicze: Czy warto sobie znów robić zwodnicze nadzieje? Czy warto nastawiać się na sukces w obliczu czegoś, czemu bliżej do porażki? Po co łudzić się, że jest tak, a potem się rozczarować? A kolejny raz już nie chcę się zawodzić... Szansa jest, lecz nikt nie wie czy prawdziwa...
Oczy... oczy wciąż w pamięci mam.

Avil 23/11/2008 16:02:27 [komentarzy 21] Wypełnij pustkę

"Ruszaj z domu, chodź na koncert..."


Berlin lubi deszcz. Toruń widać też. Ledwo wyjść z domu, ulewa straszliwa, a parasola brak. Ale ja tam się deszczem nie przejmuję. W kapturze na głowie na przystanek biec. 31 na górze i pod Galerię. Na docelowym przyspieszony krok, by miejsc nie pozajmowali, pędzimy pod Empik. Deszczu wielki szum.

Tymczasem tłumów rażących nie było. Wolnego miejsca pełno. Przed szybą już sprzęt rozstawiony, a zespół kręcił się pośród ludzi. Lecz najpierw małe wejście do środka, Magdy brak. Po chwili ona wraz z towarzystwem. Wspólny atak na środek, jej dzika mania (no, ale zawału nie dostała na szczęście). W końcu w dobie całego podsycenia zakupiona i płyta (a moja wina, że nie miałam nic do podpisu?). Po zakupie zajęcie miejsc na przodach samych. A że Maciuś błąkał się samotnie uu wejście, to skoczyłyśmy doń po małe zdjęcie. (Do trzech razy sztuka- w końcu nas przytulił, jak na muzyka przypadło). Strasznie sympatyczny jest, to mu trzeba przyznać. Z resztą wszyscy są.
Koncert rozpoczęty z lekkim opóźnieniem, ale to się nie liczy. Wspaniały mówca rozpoczął. Przedstawienie i "Uwaga, panie piszczą!". Pięć kawałków w ślicznej aranżacji. Sporo fotek, nieśmiały śpiew i nagrania.
A potem było zasiadanie na progu empikowskim. Kolejeczka, ale my trafiłyśmy na przody. Stanie przed piąteczką w komplecie, wędrująca płyta i plakaty. Plakaty z dedykacją. Mignął rogaty Maciek, mignął Łysy z fryzurą, a mi trafił się rogaty Ułan, który raczy swymi rogami straszyć obecnie nad mym łóżkiem. Ale było strasznie sympatycznie, i oni byli sympatyczni. "Kogo nie ma? A to tylko nas nie ma!". A potem jeszcze lekkie krążenie po Empiku, z którego wywabiło nas donośnie "Man U.". A potem poznanie dziewczyn z FC, konwersacje z prowadzącym, Szansa na Sukces na linii całej Galerii, bezowocne poświęcenie na rzecz singla... Fotki wśród sprzętu i myśli o podsiedzeniu Maćka... A także mała wpadka z drugim singlem (a czy ja wyglądam na wielką fankę?^^').
A potem powrócili na bis, Zuza i Randka... Wraz ze śpiewem i tańcem... Wspólne kołysanie... A! A w między czasie wcześniej kuszenie telefonem no i na koniec losowanie z ręki Radka oraz "Karol robi już nastrój!".
A po bisie próba zdobycia fotek z resztą. W tym celu poczuwanie się niemal za paparazzich i pogoń w stronę półek z grami PC. Tam poznanie dwóch fanek, piękne dialogi o zdjęciach z "członkami" (zespołu oczywiście! choć w sumie to na koniec już nie tak oczywiste^^'), typach facetów, a za dłuższą chwilę teksty w stylu "zawsze możesz wciągnąć go do tego samochodu" (ale tego już chyba wolicie jednak nie wiedzieć^^'). W między czasie pogoń od łebka do łebka, a łebki wciąż uciekały. Ostatecznie pierwszego dopadłyśmy Radka.

- Można prosić o zdjęcie?
- Znaczy się ja mam je zrobić?
- Eee... No nie... znaczy się, że razem...
*ustawiamy się* - To ja mam tak po prostu stać i się nie ruszać?
- Eee... no tak...
- A to ja przytulę. Miło będzie! *tuli*


I jak tu nie lubić Ułana? Oj, było miło, było. I figa, że wyszłam koszmarnie. Potem jeszcze Łysy i Darek. Także sympatycznie było. No, poza tym, że nie wiem co z nimi jest- Sławek też chciał nam robić zdjęcie^^' Widać nie ma to jak początkujący zespół. Ale grunt, że było fajnie.
Na koniec kręcenie się po okolicy, konwersacja z dziewczynami, a powrót do domu opóźniony ostro przez deszcz (Stary Sącz normalnie!). Po małym przejściu powrót, a na linii przystanek-dom okrywanie plakatu własną ręką. Było pięknie.


Ja chyba po prostu kocham fanostwo. Kocham jeździć po zespołach, po koncertach, być blisko, poznawać ludzi. To jest strasznie fajne. I nieźle czas umila. A niedziela była świetna, kolejna rzecz podnosząca na duchu. Tak, zdecydowanie odnajduję się w tym świecie. Grunt, to sposób na życie- to widać jest mój.

A tymczasem nie będę już psuć pięknego nastroju innymi kwestiami życie, więc zahaczę tylko o jedną dobrą wiadomość z gatunku "Krótkiej lekcji chemii ciąg dalszy":
Pytałam chemicy- półmetale są w stanie się połączyć z metalami! HA!
W prawdzie na drodze fizycznej w przewodnikach... No to się go porwie, zwiąże kabelkiem, a dalej pójdzie samo;P Ostatecznie, gdyby doszło do kwestii dwóch metali, to uświadomiłam sobie, że to także jest możliwe- przecież istnieje coś takiego jak stopy metali, prawda? No, a jakby się zrobiło bardzo gorąco... ;]

Avil 19/11/2008 21:06:06 [komentarzy 5] Wypełnij pustkę

"To tylko gra... wszystko co znasz..."

Gra. Teatr. Aktorstwo.
Wszystko do czego ciągnęło mnie od najwcześniejszych chwil życia. Poczuć się choć raz kimś innym, pełniejszym. Poczuć się swobodnie na scenie. Grać nie dla nich, lecz dla siebie, dla własnej satysfakcji, dla swojej przyjemności. Robić coś co się naprawdę lubi. I tak chyba właśnie jest.
Dzisiaj znów miałam szansę tego doświadczyć. Po tak długiej przerwie miałam okazję się wykazać, pokazać swoje drugie ja. Wyjść na scenę i pokazać się światu z innej strony. I nic to, że nie miałam stolika, że wcisnęli mi mikrofon, że szło chyba gorzej niż na próbie... Grunt, że miałam satysfakcję z ponownego wstąpienia na scenę. A już dawno nie miałam tej okazji... Nawet z tego wszystkiego dostałam tremy na próbie, co jest zjawiskiem nie pasującym do mnie. Ale zaraz po pierwszych próbach znów otworzyło się serce na ową grę, intuicja wrosła w gesty, słowa... Dusza wpleciona w tę teatralność, a ja radosna na duchu. A na konkursie? Postanowiłam, że ani razu nie pomyślę o tym gdzie jestem i przed kim występuję (a wiedzcie, że publiczność była naprawdę wyszukana!) i przez myśl mi nie przejdzie, że mogę mieć tremę... i właściwie jej nie miałam. Może trochę, bo tak jest zawsze. Ale grunt, to ją przełamać. Ale to idzie szybko, gładko. Liczy się tylko pierwszy krok, po nim idzie swobodnie, nie ma już nerwów, uchodzą. I tak jest chyba nie tylko na linii teatru, ale i w całym życiu. Życie jak wielka sztuka teatralna, grunt to umieć do końca zagrać swą rolę.
I tak oto skończyłam z drugim miejscem, obładowana przeogromną liczbą prezentów w ramach nagrody, której jeszcze nawet nie zdążyłam w pełni przejrzeć. 2 plecaki, 2 koszulki, książki, płyta, czekoladki, smycz, długopis... Za pierwszym razem przerażenie w oczach jak się mam z tym zabrać. Na szczęście udało się załatwić samochód. Było pięknie znów poczynić to co kocham. Bo ja to naprawdę kocham. (i nie chodzi mi tu o te prezenciki, acz to swoją drogą;) )

A uśmiech ludzki potrafi być perfidny. A męski uśmiech do tego to już szczególnie. Kurcze, co do miało wtedy przepraszam bardzo znaczyć?! Taki wzrok... i ten uśmiech? Zbyt perfidne i zbyt podejrzane... Tylko pytanie do kogo to było? Między nami gdzieś z metr lub więcej odległości był, a to by zmieniało kąt padania źrenicy... A jego padała pod zbyt pasującym kątem... Kurcze no, to było takie... dziwne... I w dodatku mi się chyba nie przywidziało... No, chyba że już całkiem świruję i mam nawet przywidzenia (no, ale wtedy na polskim dawałam jej moje refleksje, prawda? dawałam?! Więc nie mam przywidzeń... prawda?). A jeśli nawet było do mnie, to przepraszam was bardzo, ale co to miało oznaczać? I w tym momencie przypomniało mi się coś, co mi kiedyś powiedziała. W tej sytuacji zbyt adekwatne. Ale nie, to chyba jednak było do niej, skoro to z nią cały czas się trzymał. Choć w sumie kto go tam wie... Zbyt dziwne... I chyba tak samo nieodgadnione, jak kiedy ON patrzył takim wzrokiem... Kurcze no, co to ma wszystko niby być, hę? Ja przepraszam bardzo, ale wolałabym wiedzieć, w co mnie tutaj wkręcacie... oki?!

Avil 14/11/2008 20:58:43 [komentarzy 4] Wypełnij pustkę

"Minął znów kolejny dzień, jedno wiem- nie spotkam Cię..."

I się zawiesiło. Nie wiem co jest prawdziwe, czemu wierzyć i po której stronie jest on... Było pięknie, były wspomnienia... Czy to zniszczyłam? I jeśli tak to na ile? Milczysz. Czy masz zamiar odejść jak to kiedyś uczyniła ona?... I mając wzgląd na ten sam powód?...
Jeśli taka prawda, to powiedzcie mi chociaż co źle robię, że kończy się to w sposób ten... Czy chodzi o tego jednego głupiego smsa? Ale nie, to chyba nie w Twoim stylu... Chyba byś tego nie zrobił... Ja umilkłam już przecież... Nic nie robiłam, a i tak to za dużo?... A przecież było kiedyś tak pięknie... Szkoda, że nie pamiętasz... Nie pamiętasz złego, ale i dobrego... A może gdybyś pamiętał to dobre, to nie byłoby złego... Może byłoby inaczej... Co zrobiłam?... Nie milcz...
Liczy się chociaż jedno słowo... W tej chwili choć jeden mały znak, na wagę złota... Daj jeden gest, ale nie milcz... Jeśli nienawidzisz, to powiedz mi to w twarz... Przynajmniej będę musiała zapomnieć... A tak?... Powiedz z której strony Cię szukać... Czyś nadal przyjacielem? Czyś nim kiedyś był? Nie, przyjaźń to za dużo... Szkoda, że Cię nie znam od tej strony... A chciałabym być Twoją przyjaciółką... Znać Twe marzenia i problemy... Wysłuchać i podtrzymać na duchu... Objąć ramieniem jak przyjaciółka... Może wtedy i Ty byłbyś tym przyjacielem... Prawdziwie byś wysłuchał i podtrzymał... Tak świadomie... A może i wtedy czyniłeś to świadomie... Choć chyba nie... Ale objął byś ramieniem, poznał wszystkie prawdy... Mogłoby być pięknie... Lecz czy chcesz? Jeśli nie- wykrzycz mi to w twarz... Pójdę sobie, nie będę Ci się narzucać... Ale powiedz... Chociaż jedno, małe... malusieńkie słowo... Jeśli powiesz- dasz nadzieję, że jeszcze nie jest nic stracone, a ja nie myślę zgodnie z prawdą... Ale teraz sama nie wiem... Nigdy nie piszesz... ale teraz nawet i tam... Daj słowo, proszę...

Nie wiem, może wyolbrzymiam to wszystko, może to tylko moja wyobraźnia... Może rzeczywiście muszę zwyczajnie nabrać do tego dystansu... Ale do tego dzisiejsze sny... Szkoda tylko, że efekt popsuty świadomością snu... Ale wspomnienie Kongresy, wspólność, oni... A między nimi znalazł się i on... A konkretnie... KOPIA! Skąd tam ona i czemu uświadomiłam to sobie chyba dopiero po przebudzeniu? Czemu cały czas myślałam, że to on?... A tożsamość kopii dobrze myślałam, potwierdziło się. Dziwne jest to wszystko.
Choć z drugiej strony czyż po pierwszym spotkaniu też nie miałam podobnych obaw? Czyż i wtedy nie interpretowałam pewnych sytuacji błędnie?... Może to jest to samo wrażenie... A on chyba nie jest taki... Widać za mało go jeszcze znam... No, i znów zahaczamy o kwestię patrzenia w oczy, która szczerze, to cały czas mnie ciut intryguje... Zwłaszcza ta jej mnoga interpretacja... Bo co- za każdym razem inna? Choć nie powiem, nie miałabym nic przeciwko, gdyby ta ostatnia okazała się prawdziwą... No, ale się nie okaże i nie ma co sobie robić zwodniczych nadziei... Ale jak dodać jeszcze tych kilka szczegółów... Nie, to jest wszystko warte "Wiesz, że...", a jak wiadomo "Wiesz, że..." nie można brać na poważnie... Ech, czemu on musi używać akurat takich chwytów? Przynajmniej bym wiedziała co jest prawdą... Kurcze no, czy ta sytuacja się kiedyś wreszcie wyjaśni tak całkiem-całkiem?! ...

Avil 11/11/2008 14:12:59 [komentarzy 2] Wypełnij pustkę

Dziewczyna Gangstera

"W twoich włosa szumi bryza letnich burz..."

- Dziewczyna Gangstera normalnie!
- Tia, pomijając fakt, że ani on nie jest gangsterem ani ja nie jestem jego dziewczyną...


Jeszcze. Tylko nie wiem, które z tych dwóch jest bardziej prawdopodobne. Pewnie to pierwsze, zwłaszcza zważywszy na jego poglądy, które mi przedstawiał milion lat świetlnych temu.
Od czasu do czasu zerkam na to zdjęcie... I to nic, że główna dama wyszła paskudnie... On za to wyszedł ładnie... Właściwie to na każdym ładnie wychodził, fotogeniczny jak widać... Może nawet aż zbyt ładnie wyszedł... Zaraz, zaraz- czy ja się rozczulam nad ZDJĘCIEM?! (A w każdym razie taki był zamiar notki, ale doznałam nagłego oświecenia nie na temat). W dodatku nad zdjęciem, na którym znajduje się według jednej z wersji odpowiednik tej postaci z fikcji?! Innymi słowy czy tylko mi się to kojarzy z pewnym wątkiem z TWSa? I nic to, że nie było robione na ławce w parku. Grunt, że jest...
Jest i to jest w sumie straszne... Za dużo go ostatnim czasem... Źle mi z tym... Tym bardziej, że chyba naprawdę dopuściłam to już do myśli... Niech to, jest zatem coraz gorzej, a ja się wciąż pogrążam... Zwłaszcza, gdy zerkam na te zdjęcia... Ostatnio zauważyłam kilka rzeczy, które niemal mnie przerażają... Podobieństwo jest zbyt znaczące...
Chciałam, tak chciałam i nadal chcę, ale przecież zawsze podkreślałam, że nie tak... A więc trudno, nadal jestem na nie i mojej zgody nie będzie mieli, dopóki O/obaj nie wyrażą S/swojej chęci... Bo sama nie mam zamiaru wnikać, nawet jeśli robię to cały czas... Wiem, powinnam czekać... Ale ja tak nie potrafię! Dostałam odpowiedź, ale z tą odpowiedzią... Nie, rzeczywiście jest chyba lepiej, przynajmniej wiem już w zasadzie najważniejsze... Acz chciałabym jeszcze znać to drugie... Ech, ale dobra, nie ważne... Nie ma innej opcji- trzeba czekać... Acz już sama nie wiem na co... Może kiedyś się wreszcie zdecydują, może pewne domysły... albo raczej marzenia... okażą się prawdą, acz na to akurat raczej szansy by nie było, nie u niego... Nawet jeśli wygląda to jak wygląda...
Obawiam się, że wróciłam do punktu wyjścia... albo i gorzej... A tak się męczyłam by wrócić na górę... Nie, kochaniutka Avil znów musiała wszystko popsuć... Ech, i pięknie jest!...
Ostatnio poczułam się chyba jak bohaterka własnej historii... A miałam nadzieję, że nie dojdzie do tej sytuacji... No, ale jednak... Podobieństwo było zbyt dużo, by mogło się obyć bez przekładek... Tylko pytanie jak się to skończy? Bo jakoś wątpię by zakończeniem było " -Kiedy mówiłem "możesz pocałować pannę młodą" miałem na myśli coś bardziej... subtelnego... - A nie mogłeś mi tego powiedzieć szybciej?" Ech, dziwny jest ten live... A ja się niestety chyba naprawdę zatapiam w bagnie w które wchodzić nie chciałam... Tak, bo to zdecydowanie jest bagno, jeśli sytuacja nadal będzie taka!...
"Dziewczyna Gangstera"(tudziesz jak kto woli "Dziewczyna GANGST****^^) i "Soft"... zwłaszcza "Soft"... Zwłaszcza on mnie prześladuje, a prześladowstwo jest o tyle okropne, że momentalnie przytacza pewne wizje i myśli... I nie powiem, żeby było mi z tym miło, gdy puszczają mi to na w-fie i śpiewają w szatni długi czas... AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Mogę się rzucić pod karawan, prawda? Mogę? ... No dobrze, już nie będę...

Plany, nadzieje... Jak zwykle wielkie gruzy... No, ale cóż- przywykłam. Zresztą i tak nie traktowałam tego na serio... Przynajmniej z jednym nie będzie boleści. Acz i tak mi już tęskno, zwłaszcza ze względu na kilka faktów... No, ale nic, trza jakoś to pół roku wytrzymać, a jak dobrze pójdzie to tylko 4 miesiące. Bo wersji najpiękniejszej wolę nie brać pod uwagę z racji możliwości tudzież niemożliwości spełnienia.
A c=tymczasem pojawiła się możliwość wyprawy do Warszawy,, która rzeczywiście jeszcze taka kolorowa... I WSpomnienia w głowie siedzą... Może nawet się wyrwę na schodki Kongresowej...

- A co- całowałaś się tam?
- Nie, ale miłość mi wyznawał!

Grunt, to wytrzymać, a potem się wreszcie wyrwę, o! A jeśli trzeba będzie lub da radę to idziemy jak najszybciej. Szkoda tylko, że nie mogę w tym kierunku... Kto wie, może rzeczywiście bym tego chciała...

Avil 5/11/2008 16:45:21 [komentarzy 3] Wypełnij pustkę


O sobie samej...

Nosiła czarną koszulę, miała oczy pełne łez, a na imię jej było Avil... Pełno było takich miejsc, w których chciałaby być... Płakała z deszczem i nocą, szukając swoich gwiazd... Pytała wciąż o to samo...
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... Gdzie jest mój dom... dom... dom...
Lato wybuchło miłością i biegła odtąd jak biała, szalona wilczyca... Lecz siły coraz mniej miała w drodze we mgle... Może kiedyś pójdą razem szukać nowych gwiazd... Pytając wciąż o to samo:
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... gdzie jest nasz dom... dom... dom...


"Wiec zostaje tylko to..."

2013
Grudzień
Listopad
Maj
Kwiecień
Luty
2012
Grudzień
Październik
Sierpień
Kwiecień
Luty
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Ksiega przemian

Zostaw odcisk łapki


Fajnie, ze jestescie...

blog Lill
blog Ulki
blog Czarnusi
blog Ani M
wilki
więcej wilków
jeszcze więcej wilków
pomóż ratować wilki!
WILKI- zespół
Wilcze Stado
War&Love- strona Roberta G.
Stadne forum
Strona Moniki G.
MADAME
Przystań Ocalenie
blog Nuteczki
blog Doroty
blog Ziema