![]() | ||
"Życie to porywisty wiatr... Rozdaje skrzydła szaleństwa..."Ha, dawno mnie nie było na włościach, wiem. Pora wreszcie niedociągnięcie naprawić i nieco powyjaśniać, tym bardziej, że wkrótce znów nie będzie kiedy pisać. Przez ostatni czas strasznie dużo się wydarzyło, strasznie dużo wspomnień, a roboty było jeszcze więcej, aż Cygana nie było kiedy odwiedzić. Wszystkiego nie ma już co opisywać, bo to monstrum by wyszło, a szkoda, bo do opisu jest kurcze wiele... To do rzeczy! - My już to mamy za sobą, nam się nie da pomóc. No to możemy się jedynie twoją sytuacją pointeresować! Dawno przestarzałe, ale miało obiecane wspomnienie na Cyganie, to będzie- akcja wolontariatu. Było strasznie fajnie, tak... niebiańsko. I nawet mnie dzieciaki nie zżarły^^' Wyżyłam się artystycznie (hahaha! bardzo śmieszne!), była koronacja Mamy, której później z Ryjkiem układaliśmy fryzurę... I po raz pierwszy odkryłam wtedy, że moim Pyszczkom bynajmniej nie jest obojętny mój los... I... to strasznie przyjemne uczucie, nawet jeśli owe zainteresowanie było okazywane w natrętny i wkurzający sposób. Ale i tak jakoś tak ciepło się na serduchu zrobiło... Wiecie co- ja ich kurcze lubię :) Jakoś smutno bez nich będzie... - Marcinie, powiedz nam jak masz na imię? To teraz weselej i mniej poważnie- po drodze była piękna impreza, pełna tajemnych intryg i mrocznych planów, hihi. Wyciąganie poza pokój, pisanie opisów oraz pakowanie prezentu zakończone wdzięcznym "Jak kocha, to odklei!". I Randka w głucho również pełna genialnych tekstów :P I Miecia, która wzbudziła w swym panu miłość od pierwszego wejrzenia! :D W sferze imprez było jeszcze miłe spotkanie na bilardzie, gdzie oczywiście nadal mi nie szło, ale przynajmniej czarna nie wpadła kiedy nie miała ;P I była wspólna kanapa jak za starych, dobrych czasów :) Lubię was, Paszczurki, wiecie? :) No i była jeszcze moja pierwsza TP, w której wzięłam czynny udział :) I się pierwszy wiersz spodobał, choć największą furorę i tak zrobiła recytacja szanownego Towarzysza ;) Ale i tak było sympatycznie. Później też znowu było zympatisz ;] Maraton artystyczny! Tak, czyli nad czym Avil spędziła ostatni miesiąc, że nie miała czasu na odwiedziny Cygana. Tak to już jest, jak się jest masochistką i lubi sobie komplikować życie teczką i egzaminami. Tia, idealny sposób na spędzenie najdłuższych wakacji^^' Ale od początku: 1. Korki u Mistrzyni Drugie korki wypadły mocno spontanicznie, a nawet mi nadal głupio, że tak nie w porę, nawet jeśli Mistrzyni twierdzi inaczej. Ostatecznie potrwały nam do późnej nocy, ale taksówkara była strasznie miła. No i zdecydowanie warto było dla zobaczenia miny Mistrzyni po powrocie, choć w pierwszej chwili nie byłam w stanie jej rozgryźć^^' Ale naprawdę jestem jej wdzięczna za pomoc, po zrobiła wiele. 2. Uzupełnianie teczki 3. Egzaminy po raz pierwszy Później już tak ładnie nie było. Stanęłam w tłumie artystycznych geniuszy, czując się niezmiernie malutka, gdy po pierwszej serii niektórzy mieli prawie skończone, a ja miałam ledwo kilka kresek... Tak, poznałam zupełnie nowy, inny świat. Piękny świat, ale nie zawsze miły, bo widać było, że nie znam zupełnie jego reguł. Czułam się jak jakaś dziewczyna z prowincjonalnej wsi, która przyjechała do wielkiego miasta i zachwyca się pierwszym widokiem samochodu, a inni patrzą na nią jak na idiotkę i zastanawiają się tylko, z jakiego ZOO ją wypuścili... To był pierwszy etap. Później pozbierałam w końcu szczękę z podłogi i starałam się trzymać fason, ostatecznie oni też mieli masę błędów. Ostatecznie pobiłam kilka osób na głowę i bynajmniej nie poszło tak fatalnie, jak się większość spodziewała, więc pyszczek nadal mi się uśmiecha ;] A część ludzi bardzo sympatyczna. Po prawie tygodniu zaczęło się nawet jakieś zżycie. Jedno istnienie i tak mnie straszliwie rozczuliło, gdy się przez nie znów poczułam damą :) A dama jak widać potrafi wzbudzić respekt ;) 4. Egzaminy po raz drugi Miasto brzmi dobrze, znalazły się odpowiedniki najważniejszych miejsc, więc może nie będzie źle? Kurcze, zwyczajnie się boję... I znów odzywają się dwa Najkrwawsze... Jedno oczekuje na rekompensatę tego, że się już nigdy nie spełni... Chciałabym żeby choć raz się udało... A drugie... Tak, nadal boli... Nasuwa się znów pewna Postać... Postać, o której nadal nie wiem, co powinnam tak naprawdę myśleć... Dziwnie się czuję z tym wszystkim... Zwłaszcza w obliczu zmian gruntownych, które najpewniej nadejdą... Żebym chociaż wiedziała, na czym to tak naprawdę stoi... No nic, jakiś najbliższy czas znowu mnie raczej nie będzie, bo szykuje się wyjazd ciekawy :) Czymajta się! Avil 14/07/2011 21:38:26 [Powrót] Wypełnij pustkę Ej, a o mnie to nie napisała, co?;p Dori 22/07/2011 00:09:25 | brak www IP: 178.36.126.207 Aaaa! Nie mów do mnie Sasza do Laury!!! ;D Avil 14/07/2011 22:08:36 | brak www IP: 87.205.78.9 Już tęsknię, wilczyco! ;* Twoja Krowa. fiolecik 14/07/2011 22:02:47 | brak www IP: 31.61.129.253 | ![]() O sobie samej... Nosiła czarną koszulę, miała oczy pełne łez, a na imię jej było Avil... Pełno było takich miejsc, w których chciałaby być... Płakała z deszczem i nocą, szukając swoich gwiazd... Pytała wciąż o to samo... ![]() "Wiec zostaje tylko to..." 2012 ![]() Ksiega przemian ![]() Fajnie, ze jestescie... blog Lill | |