Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
"Ogrzej moje serce, niech chłód je omija... Niech świat co tak pędzi dla nas się zatrzyma..."

Dziewczyna Gangstera nie zazna nigdy snu... xD

Łuhuhu... Jakże już dawno tu nie było nowej notki. I ileż się tematów nazbierało. Nie wiem czy da radę to spisać w jednej notce, bo co najmniej 5 wielkich wątków, ale zobaczymy, może jakoś się poskraca, a jak nie to będzie w częściach. Ale w częściach pewnie nie będzie chciało mi się robić, bo ostatnio za nic się nie mogę zabrać, a rzeczy wcale nie są nieprzyjemne. No, ale dobra, przejdźmy do wątków zasadniczych. Zapewne notka wyjdzie długa, więc uzbroić się w cierpliwość prosim.

"Dorosłe dzieci mają żal, że ktoś im tyle z życia skradł..."

Ciekawe, że odkryłam wreszcie tę piosenkę akurat na kilka dni przed. I sporo w niej prawdy. Niby granica jakaś przekroczona, a jednak znów nie czuję zbytniej różnicy... Może dlatego, że znowu nie wyszło tak jak miało?
Ale impreza i tak wyszła dobrze. Nie do końca tak ją sobie wyobrażałam, a może nawet zupełnie inaczej, ale... i tak było fajnie. Choć ta garstka najbliższych się stawiła. I miło było zobaczyć te twarzyczki, które przybyły dla tej okazji.
Tylkom na początku zdążyła się zdrowo przerazić- bo co to ma przepraszam być, że na imprezę potencjalnej szowinistki, a w każdym razie zdecydowanej antyfeministki, przyszły same kobity?^^' No, na szczęście potem mężczyźni jednak nie zawiedli i się kilku pojawiło, choć w pierwszej chwili nadal się bałam, że zostanie mi tylko jeden^^' Ale choć ta mała ekipa nie zawiodła. I było sympatycznie. Były ciekawe interpretacje otrzymanej róży, były gentelmeńskie zachowania, jakie lubię (;])... No, ale od początku. Na początku fryzjer, od którego wyszłam z ciut mieszanymi uczuciami, acz mocną przewagą pozytywnych, popołudniem przygotowania, a potem ze sprzętem spotkanie z Lill przed wejściem. W środku zaś od samego początku problemy techniczne z kabelkami (moment, w którym się cieszyłam, że wzięłam jednak ze sobą płyty).
Rzecz istotna- pokraczne krojenie tortu, choć z tego co widziałam potem, ktoś kroi gorzej, tylko nie wiem kto :P A torcik ładny był. I smaczny. I szampan w męskich dłoniach, które chyba chciały już po ludziach polewać^^ Tańce, rozmowy, picie, chrupanie... Tylko niestety chyba muzyka bardziej dopasowana na inne gusta, niźli gości, no ale w oryginale była też ciut większa lista gości. Podział na Dwie Strony Stołu
- Dobrze, że masz czarną koszulkę! Inaczej musiałbyś lecieć do domu się przebrać!
No, i prawie z każdego mi robili moje rodzeństwo :P I były ładne teksty i akcje:
(P. biorąc kieliszek do ręki. W myśl Manchesteru) - Nie zostało mi już niiic...
*********************
- Nie wytykaj języka, bo ci wyrwę kolczyka!

No, i jedna z nielicznych osób zauważyła stan moich uszu. A ja jakoś nadal nie mam zbytniej potrzeby zmieniania tego stanu. Kiedyś może i, ale nie pali mi się. No i co dalej? Dalej było oglądanie zdjęć rodzinnych w celach porównawczych, a chłopcy urządzili na koniec odliczanie do lodów. Odliczanie, które nota bene zakończyło się sukcesem, bo lody przybyły rzeczywiście na czas. I ciekawe były :) Sporo świrniętych fotek, wspólne pić w myśl "klasy germanistycznej", tajemne drinki i zestaw full wypas. A potem akcja z Imprezą zamkniętą.

- Pan wybaczy, ale to jest impreza zamknięta.
- A, rozumiem. Znaczy się, mam się zamknąć, tak?

- Da pan radę wyjść sam, czy może panu pomóc?
- No, oczywiście, że dam radę sam... (Gościu prawie spada ze schodów)

I dogadaj się tu z nieproszonym pijaczyną^^' Pijaczyną, którego posądzali o bycie właścicielem.
- A ty co- idziesz z nim zatańczyć?!
- No wiesz, jakaś musiała być cena tej imprezy.
- No, ale żeby taka wysoka?!!!

A taniec zasadniczo odbył się, ale z zupełnie kimś innym. Taniec, niestety dość feralny, jakożem się tego obawiała, ale i tak było miło. Poza tym, przykro mi bardzo, nie mam tak dużego doświadczenia. Ale i tak noc była piękna i Wyjątkowa. Fakt faktem, jak to Pewno Stworzenie określiło, specyficzna impreza była, ale i tak było fajnie. Tylko piwo dość przereklamowane chyba :P I czemu po alkoholu chodzę bardziej prosto niż na trzeźwo?^^'

"Utopię waszą utopię!..." czyli "Boję się tylko deszczu..."

A potem był piątek. I w piątkowe popołudnie była wyprawa nad morze. Zakwaterowanie na polu, gdzie początkowo były pewne problemy techniczne, długie rozkładanie, a bardzo późnym wieczorem wyprawa na spacer. Na spacerze wizyta w wesołym miasteczku, poprzedzona "torem przeszkód". Niestety, miasteczko nie dało się zabawić dobrze na kolejce, na którą się jednak odważyłam. Zdecydowanie nie warta ceny..:/ Krótka wizyta na plaży, przywitanie z morzem i wizyta w "Żabce". A potem wspólny czas w namiocie, gdzie twierdzili, że wytrawny ze mnie pijak ;P I byłoby okey, gdyby nie towarzyszące Widmo, które zechciało się zabrać z nami i kto wie, czy ze mną nie spało (Tylko uważaj, bo tam Widmo leży!). Brrr! Ale o Widmie będzie pewnie później.
Sobotnia pobudka szybsza dzięki "przyjemnemu sąsiedztwu", dłuższy pobyt na plaży i moja dziwna odwaga, ażeby wejść tak głęboko w morze. Niestety, ten kto stwierdził, że na plaży może spotkać przystojnych facetów czy inszych ładnych ratowników lub inne tego typu stworzenia- mylił się. Av szła pięknie w bikini, a tu same, stare, grube, łyse... Wrr... Nie, jedno ładne długowłose stworzenie było- ale miało chyba około 40stki^^' I z dzieckiem było.
No nic, potem obiad i wyprawa w skwarze pod scenę. Potem lody i wyprawa do dziewczyn na pole. W bólach rozkładanie namiotu, a potem wyprawa w stronę sceny.

- Deszczyk nas przeleciał. I to bez zabezpieczenia!

Wyprawa zakończona tym, iż kawałek od pola złapała nas olbrzymia burza, po ulicach spływały potoki, grzmiało i błyskało. Gdy z trudem powróciliśmy na pole na nikim nie ostało się zbytnio sucha nitka. O stanie naszych namiotów nie ma już zupełnie co mówić... Takiego jezioro jeszcze nie miałam, a ze śpiwora zaś spływała niezła rzeczka po podniesieniu... W końcu powrót do samochodu, gdzie udało się przebrać z mokrych ciuchów i powrót pod scenę, jednak tam złapała nas podobna ulewa i byłam jeszcze bardziej mokra niż za pierwszym razem... A już nie było w co się przebrać^^' ... Koncert odwołany... I ogólnie nie wesoło. W końcu decyzja, że jedziemy od razu do Stegny. Zwijanie namiotu wśród huku piorunów i potwornej ulewy, a potem podróż w lekkiej burzy. I jedynie na pociechę telefon do Lill i rozmowy o naszym wspólnym dziecku :P
Stegna w środku nocy, sen na parkingu jakiegoś pensjonatu, którego york wchodził mi na nogę. Niestety, zdążyłam się wtedy obudzić, a bez kołyszącej kabiny, ryku silnika, szumu wiatru i cichego radia, w samochodzie jest tak łatwo zasnąć. Zwłaszcza z bezsennością. I nawet żaden samochód nie chciał przejechać obok ulicą, aby choć trochę do snu utulić. Nie mówiąc o tym, że w ubogim stroju i zawalonymi pozostałymi siedzeniami, nie można było spać najwygodniej. Ale jakoś się do rana jednak wytrzymało. Śniadanie w zapyziałej knajpie, a potem podróż do Krynicy. Kościół i próba zakupu niezwykłych szachów, niestety zakończona porażką, czekolada z pianką, zakupy, omlet... I znów do Stegny i pod scenę. Wciskające się dzieciaki, którym wtedy można było wybaczyć (program dla dzieci), "Ten chłopiec na tatusiu"^^', Papug rozdawaj i insze takie. Jednak fakt faktem, gdy program się skończył, to dzieciaki zaczęły wkurzać, gdy zajęły cudze miejsce! Ale w końcu się udało spotkać z Wilczą Siostrą, a potem z jeszcze jednym Towarzyszem, który nawet nie raczył poinformować, że jednak będzie :P Kabaret, który nota bene parę fajnych tekstów miał ;) Papcie D., które nawet nie były złe, ale jak się wyczekuje czegoś co jest potem... :P Konkursy dla publiki (przez które tylko niestety nie rozluźniało się pod barierkami). Na szczęście w między czasie udało się znaleźć we trójkę pod barierkami. I w końcu zaczął się upragniony od dawna koncert. Koncert, którego tym razem pogoda nie rozwaliła, choć momentami bałam się o jej wyczyny. Na szczęście mimo małego grona udało się fajnie zabawić. Koncert magiczny, tylko niestety okrojony... Ale i tak wyszaleć choć ciut się udało, były układy choreograficzne, zwłaszcza ciut zmodyfikowane na "Baśce", która nota bene zagrana była w stylu starosączowskim :D Niestety publika już taka fajna nie była. Zwłaszcza, gdy praktycznie cały koncert jedna grupa baba próbowała spędzić na moim prawym pośladku. Bleh! YYYrrrrh...! I co się od niej wreszcie odczepiłam, to ta znowu na mnie i jeszcze wyskakuje, że to ja się pcham... Choć gorsza była druga, która naraz mi się łokciem wbija perfidnie i ostro w plecy, a jak jej zwrócić uwagę, to słychać tylko "to się nie pchaj!". Pardon, ja stałam w miejscu, to baba się wbijała z łokcia. Cóż, pod barierkami uznaję jedną zasadę- na kulturę odpowiadać kulturą. Wypadki się zdarzają, jak czasem ktoś wpadnie brzydko i nawet nie przeprosi, to można wybaczyć. Ale na chamstwo, jest tylko jedna odpowiedź. I już wtedy przykro mi bardzo!
(Brrrr! Jak to piszę, to aż znowu mam wrażenie, że jakieś cielsko mi obtacza mój pośladek. YYYyyyyy.... I niestety jej z łokcia nie dało rady, ją można było tylko z innej części ciała^^')
Na koniec pokaz fajerwerków i tak minęła Stegna. Dziwne dwa koncerty, z których wyszedł tylko jeden. Wyprawa pełna nieprzyjemności i nielicznych przyjemności, a mi po koncercie żal było jedynie dwóch, niepozornych rzeczy. Może innym razem się uda... Ale żal mi Armagedonu... Tak bardzo liczyłam na taki fajny prezent...

"Gdy zostaje sam duchy wyłażą z szafy..."

Duchy, a dokładniej mówiąc widma. A konkretnie jedno Widmo, które co gorsza raczyło się chyba wprowadzić do mnie na chatę. No, przepraszam bardzo, ja rozumiem, że umyj się siło nieczysta itd., ale dlaczego on się musi myć akurat w MOIM zlewie?!!! (aż mi się przypomina schowek JEGO samochodu^^'). W każdym razie Widmo prześladuje strasznie. Pojechało na koncert, coś mi w szafie ciągle stuka wieczorami, a ostatnio próbowało karmić chipsami na łajbie. Nie mówiąc o tym, że do tej pory nie wiemy z Lill, gdzie on tak naprawdę siedział. I paskuda nam się wcina w rozmowy! Konwersacja za pomocą Wózka Widmowego... Nie, o Wózku wy mi nie mówcie... Ostatnio wracam z przystanku na chałupę, a tu coś w rodzaju Wózka Widmowego zatrzymuje się na środku skrzyżowania i stoi, stoi, stoi... dopiero po chwili odjechało. Zdążyłam się przerazić^^' I nie ma to jak "Widmo- udoskonalona wersja Upiora". Tia, a bodajże następnego dnia buja się nam nad głową "żyrandol"^^' I ciągle mu się chciało grać na keyboardzie. Ja się zdecydowanie zaczynam bać tego stworzenia^^' A potem pozostaje mi tylko piać się, gdy skacząc po kanałach utrafiam jakiś serial, gdzie ważną rolę w odcinku gra widmo :D I mam pomysł na horror, albo chociaż thriller, bo horrorów nie lubim ;P Jedyna zaleta Widma ;P

Ale i tak jak spotkam Pewno Stworzenie w Wyklętym, to chyba padnę na zawał xP

"Twoje oczy lubią mnie i to mnie zgubi..."

Lub co gorsza moje oczy lubią cię... Ale jeśli to drugie to przepadłam całkiem. "Gram w to jeszcze raz, zagram z tobą i zginę..."  Ano chyba znowu gram w to samo... Czy te Sytuacje naprawdę są takie podobne? Chyba tak, bo inaczej czemu zachowuję się tak właściwie dokładnie tak samo jak za pierwszym razem? I znowu są te same postaci. I znów szukam informacji w podobnym źródle, choć fakt, przy źródle jest zdecydowana różnica, ale i tak jest bardzo podobnie. I mam ochotę zajrzeć w podobne do TAMTEGO miejsca. W miejsce, które pewnie też mogłoby mi dużo powiedzieć. Znów słyszałam i znów mi poszło w górę. Ostatnio ciągle brało. Ale nie teraz...Wreszcie to usłyszałam. Wreszcie usłyszałam to w twarz (a w każdym razie tak jakby). Ostudziło mnie. I pewnie dobrze. To nie powinno w ogóle nigdy mieć miejsca!

Jeden krok, następny i następny... I odsuwam się od Przepaści. I dziwnie mi. Powinnam się radować. Z drugiej strony jakaś cząstka mnie wolałaby już skoczyć i znów się roztrzaskać niż tak zwyczajnie się odsunąć... Jakoś mi dziwnie. Chyba nic nie czuję. Ni smutku, ni radości. Ale lepiej dla mnie, żebym się w końcu odsunęła. Odsunęła i to jak najdalej! To nie jest dobre miejsce dla mnie... Tylko nie wiem czy uda się jeszcze wrócić do poprzedniego stanu, za daleko to zaszło...

Nie pamiętam, czy miało być coś jeszcze. Nawet jeśli, to już będzie innym razem, za długa ta notka już i tak. Na koniec jedynie mała anegdotka, czyli o tym, jak Avil miała już więcej NIE iść z Lill na sztukę teatralną:
Avil dała się wyżej wymienionej Damie wyciągnąć na sztukę. Po ostrzeżeniu i zobaczeniu programu Avil się dobiła i stwierdziła, że już nigdy, a w każdym razie, dopóki po sztuce nie dojdzie do siebie, NIE idzie więcej z Lill na sztukę teatralną!
I co się dzieje potem? Avil wygrywa bilet na następną sztukę!



Avil 25/07/2010 15:44:08 [komentarzy 2] Wypełnij pustkę

"Chociaż w ręce jeszcze tkwi... Lekko zwiędła róża..."

Robi się dziwnie. Notki nie było kilka dni, przez ten czas coś się zmieniło, myślałam, że ucichło choć trochę, a jednak znów wróciło do punktu wyjścia. Poza tym na pierwsze miejsce wysuwa się wydarzenie, na którym skupiam się całym sercem, robię dziwne rzeczy, próbuję mimowolnie sprawdzić prawdziwość Teorii, a oprócz tego wzięłam się za rysunki. Tak, a teraz rozwińmy temat.

Ostatnio poruszyłam temat Przepaści. I znów muszę do niego wrócić. Jużem w końcu oderwała wzrok od jej toni, kto wie, może nawet zrobiłam krok do tyłu... A jednak znów mnie w nią pchnięto. I znowu stoję na krawędzi. I nie wiem już nawet jak blisko krańca. Co gorsza- coraz bardziej się z niej wychylam. Próbuję dojrzeć, co jest tam dalej... I chyba nie jest dobre. Chyba. Chyba coraz bardziej zaczynam wierzyć pogłoskom, że w Przepaści nie ma wcale Dna, ale jest więcej... dużo Więcej... Tak powiadają, tak opowiadają, tak mówią... Ale jak jest rzeczywiście? Nie powinnam stać na tej krawędzi... Stąd mam już powoli tylko dwa wyjścia. Jeszcze nie tak dawno wybór był oczywisty, w zasadzie nie było nawet czego tu wybierać. Ale teraz... Teraz za bardzo zbliżyłam się do krawędzi... I za bardzo rozważam drugie rozwiązanie... Czemu coraz bardziej mam ochotę najzwyczajniej w świecie skoczyć? Tia, i samej sprawdzić, jak jest tam dalej... A dalej są pewnie puste skały, na których znowu rozbiję sobie czaszkę... Przecież jeszcze nie zdążyły się zagoić rany po ostatnim razie... Dziwna jest ta sytuacja, inna od poprzedniej... I najgorszy jest dylemat... I potrzebuję podpowiedzi, rady... I nie wiem do kogo można z tym pójść... Bo jeśli komuś powiem, to pewnie zbyt szybko uświadomię sobie, żem jest na tej krawędzi, zachwieję się i znając mnie na pewno wpadnę w tę Przepaść! Ale chyba i tak już jest powoli sprawa tak posunięta, że...

Dobra, ta metafora brzmi chyba trochę zbyt przerażająco, ale w sumie oddaję trochę mój stan, albo raczej obawy po ostatnim razie... Naprawdę, za dużo słucham... I za dużo myślę... Ostatnia wizyta TAM zdecydowanie coś we mnie zostawiła... Coś dziwnego... I do tego okazuje się, że jedna teoria jest prawdziwa. A to oznacza, że i Teoria może być prawdziwa. W sumie bardzo możliwe, ale co to daje tak naprawdę?... Dziwnie mi z tym wszystkim. Naprawdę za dużo się nasłuchałam... Takie rzeczy zbytnio oddziałują na moją wyobraźnię...
Ty ja naprawdę mam ochotę wejść w Erę Lekko Zwiędłej Róży?...

Według wyjątkowo rzadko czynionego planu notki miałam też wspomnieć o jednym przykrym fakcie, ale co tam, przejdźmy do rzeczy przyjemnych, bo znowu wyjdzie, że tylko smęcę ;)
A dobre rzeczy też się zdarzają :) Wyciągnęłam od Lill tajemną książkę i właśnie spoglądam na całkiem całkiem oczka, które widnieją na biurku obok ;] No, ale oczy to już mam raczej opanowane na wysokim poziomie. Sukcesem to by było się kiedyś uszu nauczyć ;P A i tak książka mnie natchnęła do pewnego wrednego planu, ciekawe czy mi wyjdzie :P

A poza tym, to jak wyżej wspomniałam całym sercem skupiam się obecnie na jednym wydarzeniu. A konkretnie na przygotowaniach do Wyjątkowej Nocy. Choć przygotowania nie idą zgodnie z planem, ale liczę, że i tak się uda wszystko poustalać. No, a przez ową Noc zaczynam poczyniać dziwne rzeczy i odzywać się do osób, do których nie jest u mnie normą pisać^^' Ale może być ciekawie :P

I wreszcie się dowiedziałam co to za jedna piosenka, która mi się podobała ;]

A wracając jeszcze do sprawy z początku notki- powołując się na różne dziwne źródła dochodzę powoli do wniosku, że jest to dosyć powszechny stan i wypada mi go chyba przeżyć :P Więc co mi tam! No dobra, to mi tam, że niedługo mogę zrobić jeszcze dziwniejsze rzeczy... Jep!^^'



Avil 7/07/2010 20:41:56 [komentarzy 3] Wypełnij pustkę


O sobie samej...

Nosiła czarną koszulę, miała oczy pełne łez, a na imię jej było Avil... Pełno było takich miejsc, w których chciałaby być... Płakała z deszczem i nocą, szukając swoich gwiazd... Pytała wciąż o to samo...
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... Gdzie jest mój dom... dom... dom...
Lato wybuchło miłością i biegła odtąd jak biała, szalona wilczyca... Lecz siły coraz mniej miała w drodze we mgle... Może kiedyś pójdą razem szukać nowych gwiazd... Pytając wciąż o to samo:
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... gdzie jest nasz dom... dom... dom...


"Wiec zostaje tylko to..."

2013
Grudzień
Listopad
Maj
Kwiecień
Luty
2012
Grudzień
Październik
Sierpień
Kwiecień
Luty
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Ksiega przemian

Zostaw odcisk łapki


Fajnie, ze jestescie...

blog Lill
blog Ulki
blog Czarnusi
blog Ani M
wilki
więcej wilków
jeszcze więcej wilków
pomóż ratować wilki!
WILKI- zespół
Wilcze Stado
War&Love- strona Roberta G.
Stadne forum
Strona Moniki G.
MADAME
Przystań Ocalenie
blog Nuteczki
blog Doroty
blog Ziema