Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
"Ogrzej moje serce, niech chłód je omija... Niech świat co tak pędzi dla nas się zatrzyma..."

"I Ten, co go dosiada, odziany w szatę całą we krwi..."

"Więcej moja głowa w tramwaju nie postanie(...) Dranie!"

Szczyt sadyzmu? Postawić Avil przed samiuteńkim nosem DBtę i kazać jej wytrzymywać dłuuuuuuugie godziny^^' WRRR!^^' Nie ma co, robi się coraz ciekawiej^^'

Od piątku do niedzieli siedzenie i wkuwanie Pism Janowych, kucie się wszystkich jaspinów, szafirów, krwawników, chryzolitów i spółki (akurat z tego nie pytali, może i lepiej), jednocześnie męcząc debilną lekturę, którą akurat ku wielkiemu szczęściu memu przełożono na inny termin. Szkoda tylko, że nie wiedziałam szybciej^^' Ale dobra, i tak się wykułam Pism wystarczająco na wtedy. Tylko w niedzielę nie skoczyłam jednak do galerii, żeby zakupić płytkę, na którą się zbieram od ostatniego koncertu ;]

Za to w niedzielę był sen. Kolejny z nadto realnych, gdy po przebudzeniu półgodziny się zastanawiasz czy to na pewno był tylko sen. W każdym razie chyba zbytnio byłam zestrechana przed konkursem, bo oczywiście śniło się ze wszelkimi szczegółami realizmu, żem na konkurs nie pojechała i szansa przepadła bezpowrotnie. Po przebudzeniu jedynie drżącą ręką wzięłam komórkę, z nadzieję, że w kalendarzu ujrzę, iż tego dnia jest tak naprawdę niedziela, a nie poniedziałek. Na szczęście ekran wyświetlił wdzięcznie niedzielę. Kamień z serca spadł, a notes z notatkami poszedł w rękę^^'

Aż przyszedł poniedziałkowy poranek. Dziwne uczucie jakieś w głowie, nie wspominając o nie dającym spokoju przekonaniu, że źle zapamiętałam miejsce. Jednak mimo to udałam się na przystanek, z resztą dokładnie jak w inne poniedziałki. Tylko przystanek dalszy nie ten. I w ogóle miałam taką straszliwą nadzieję, że będzie jechał Śliczny i dowiem się wreszcie, czy moje podejrzenia odnośnie tego, do jakiej szkoły uczęszcza, są prawdziwe. No i wredny plan spytania w razie czego o drogę xP No, niestety Śliczny się nie zjawił... No, a na miejscu nie spotkałam jeszcze innego osobnika, który chyba tam uczęszcza.

Test okazał się średni. Po nauce kilka pytań banalnych, o kilku nie miałam pojęcia, a niestety strzały okazały się spudłowane, więc przerażenie w oczach i żal. Żal jeszcze większy na dogrywce na ustnym, bo odp znałam... A tu nagle niespodzianka- TO nazwisko! Przesiadka na przody, potem drżącą ręką losowanie pytań...

A potem powrót do domu z uśmiechem wielkim, kupą książek (zwłaszcza jedną, co intryguje) i zaproszeniem w Miejsce, w które i tak chciałam pojechać od długiego czasu :)  Kurcze, boję się czerwca...

W międzyczasie Empik. I doszłam do wniosku, że to, w czym chciałam spisać Bez Cenzury, jednak się nie nadaje do tej roli. Chyba muszę znaleźć coś innego. Zwłaszcza, gdy wracają myśli, których nie ma komu powierzyć... A poza tym zdecydowanie złe książki! -> Sam z (...) zjedli razem śniadanie. Yep!^^'

A tymczasem dochodzę do wniosku, że mój wdzięczny plan unikania Kogoś przez jakiś czas niestety troszeczkę bardzo się nie udaje^^' Ale dobra, przynajmniej nie widać żadnych skutków ubocznych pewnej akcji, więc może nie trzeba się tym tak rygorystycznie przejmować.

I powinnam mieć na Kogoś gigantycznego focha! Przepraszam bardzo, mam coraz wyraźniejsze wrażenie, że Ta Osoba akurat nie może mi zarzucać tego, co mi zarzuca, o! (choć jak usłyszałam chwilę później o innej akcji, to foch znów mi przeszedł xP źle ze mną^^')

I czemu jeszcze źle? Kur, znowu mi zaczyna chyba podświadomość szaleć. Choć nie, gorzej- to już nie jest wina tylko podświadomości^^' Źle ze mną...

I przyszłam mi wreszcie ochota pograć w TLJota ;] Od czasu zainstalowania z Lill nie ruszyłam zupełnie. Ale wreszcie mi przyszła chęć. Tylko dla odmiany czasu brak^^' Podobnież zresztą jak z Cyklem i spółką. W ogóle postaci mi mieszają i nie wiem co począć z Joanną i Alberto... No, ale fakt, kto nie zna starej wersji "Skarbu..." jeszcze ich nie poznał...



Avil 28/04/2010 20:42:15 [komentarzy 1] Wypełnij pustkę

"Natura zła... Walczę z nią a ona jest mną..."

Kolejna piosenka, która od pierwszych słów nawiązuje. I adekwatny tekst. Adekwatny do kiedyś. Już nawet wizje mnie nie ruszają. (Tia, bo teraz się przewijają gorsze... ^^'). Tylko jeden cud mógłby to wzbudzić na nowo. Ale cud nierealny, więc nie ma co o tym rozważać.

"Już mnie nie boli brak twych słów. Już nie dotyka mnie twój chłód. Zrobisz co chcesz, co czujesz co wiesz, lecz zawsze będziesz w sercu mym..."

Po raz pierwszy rozumiem pełnię słów pewnej pieśni. Na to w sumie liczyłam...

Ale ja nie o tym miałam. Notka miała być, bom obiecała Pewnej Damie o czymś napisać. Miała być już wczoraj notka, ale blog4u zaszwankował, a II Wojna Światowa zdecydowanie mi nie sprzyjała. Zatem przejdźmy do ostatniego tygodnia:

Niedziela. Nauka historii u Lill to zło! Znaczy nauka na "złych przykładach", przez które prawie napisałam w notatkach o "totalitarnych zapędach Matki"^^' Się Hitler kurcze znalazł... Choć i tak najgorzej było przy podziale Polski i gdy nam szanowny Związek Rudziecki wkładał włochaty łebek na kolana :P

Poniedziałek. Jeden z najbardziej porytych dni. Od rana myśl o wieczornej wyprawie i poszukiwania towarzystwa, co zakończyło się straszliwym złem. I nie, nie mam zamiaru powtarzać tej akcji! Chora głowa moja. I Paskuda z Pewnej Krowy, która mnie do tego namówiła! Alem poszła. Choć nie liczyłam, że to zrobię. Acz fakt faktem, czynienie TAKICH AKCJI z socjofobią to co najmniej fopa- bo inny układ rozmowy i socjofobowe zacięcie mogło zostać odebrane w sposób niewłaściwy. Ale co dziwne zrobiłam to i przeżyłam. Efektów nie było, co jest albo dobre albo złe, kto wie. Grunt, że chyba rozeszło się po kościach i zostanie zapomniane. W każdym razie lepiej teraz nie wchodzić komuś w drogę ^^'

Popołudniu zbieranie się po w-fie i wyprawa do miasta. Odkryłam kolejną wadę tego Parszywego Miasta- brak dostatecznej liczby instytucji oferujących kebaby! Bo co ja poradzę, że miałam mało czasu, a poza tym tak strasznie za mną kebab latał... W końcu znalazłam jakąś podróbkę. A potem nie wyrobiłam i musiałam udać się do Empiku. Może bardziej z ciekawości. Ale skoro już było do kupienia to... No, i wpadł mi w ręce Kalejdoskop, którym się wciąż jaram. Nie chciałam czekać do weekendu. Jeszcze Prąd mi został do kupienia :)

A potem już wyprawa do Baju, gdzie w sumie nie aż tak koniecznie musiałam być tak gro wcześnie. Ale za to rozmowa z dziewczynami, które udało się spotkać i zdjęcia z towarzyszem w zbroi. No, a później już zasiadłyśmy przed sceną i czekałyśmy na przedstawienie. Krwawo było, ale rzeczywiście się postarali. Było świetnie, choć sztuka trudna. I podejrzenia o wynoszenie ciała przed scenę! xP A przy pożegnaniu poparlali mnie "krwią"^^' No, i wieczór z Kalejdoskopem.

Wtorek. Dyplomatyczna ucieczka. Bo tylko na nią mnie było wtedy stać^^' A i tak oczywiście z moim szczęściem musiałam się jeszcze natknąć na tego, na kogo nie chciałam^^' Na teatrze miłe akcje i próby zaufania. I poczułam się zdecydowanie dowartościowana pewnym omdleniem ;)

Środa. Pisać PP czy nie pisać? Oto jest pytanie! Ostatecznie nie pisać. Za to bardzo miło było spotkać przyjazną, zasłuchaną Twarz na korytarzu :) No, i jazdy na kursie.

Czwartek. Czuję się, jakby Ktoś tu podsłuchiwał rozmowy na korytarzu^^' A, no i kolejne poryte sny...^^'

No, chciałem wam dać pytanie "Jakich granatów używano za Powstania Warszawskiego?"

Yep!^^'

I kurcze, zdecydowanie martwi mnie jedna sprawa. To nie powinno się tak układać. Do tego podświadomość mi szwankuje. Coś tu zdecydowanie jest nie tak i to mi się nie podoba...

I mam kolejny powód by sądzić, że Niedorzeczne są Niedorzeczne. I pewnie są. W sumie poryta ta cała sprawa.

Mam wrażenie, że na Liście PotencjalnychIm Kandydatów pozostał na razie tylko jeden. Choć nie "wszyscy" to pojmują...^^'



Avil 22/04/2010 19:19:58 [komentarzy 4] Wypełnij pustkę

"Patrzysz w moje oczy, widzisz kłamstwo... Piękne oczy, piękne kłamstwo..."

Zdecydowanie siada mi po psychice. I nic dziwnego, że w obecnym stanie nie mogłam się powstrzymać i znów masochistycznie zaczęłam słuchać pewnej piosenki... Ale dobra... O tym w sumie za chwilę.

Najpierw kurcze muszę się wyżalić, bo widzę, że mi tu serwis całkiem zmienili i zdecydowanie nie jest to zmiana na dobre, jeśli chodzi o moje odczucia. Przykro mi bardzo- musiałam to rzec. Wolałam zdecydowanie starszy wygląd, a nie to co teraz... :/

W ogóle od jakiegoś czasu proszono mnie o nową notkę, bo Ktoś "nie ma co czytać" (pozdrowienia dla Ktosia :P nawet jeśli mnie na chemii wkurzył^^'). No, i widzę, że w okienku pisania notki też wersja beznadziejna się zrobiła, nie wspominając o tych drobnych literkach, których nie widzę:/ Ale za to widzę jakiś wdzięczny opis "kopia robocza notki zapisana", więc może już nie będzie mi notek przy najmniej zjadać :P Ale dobra, może zostawmy zachwalanie i przyganianie blogowi4u.pl na kiedy indziej.

"Jestem twym śmiertelnym wrogiem. Złym snem, który nie miał dokąd odejść..."

Życie jest jak gorzka czekolada, którą właśnie konsumuję, na zmianę z ptasim mleczkiem... Sen widać rzeczywiście nie miał dokąd odejść... Sny w ogóle zostają w pamięci i rzutują na psychikę równo...
Głupia podświadomość! GŁUPIA! O!
Zdecydowanie szwankuje i zdecydowanie się jej osoby pomyliły... Innymi słowy tak, dzisiejszy sen mnie zdecydowanie dobił... Takie rzeczy nie mają racji bytu. I przepraszam bardzo, ale TAKIE SNY są zarezerwowane tylko i wyłącznie dla jednej osoby! W każdym razie póki co^^' Tak, tak, kiedyś to wręcz musi ulec zmianie, ale jeszcze za wcześnie. I na pewno nie w ten sposób.
Kolejna rzecz? To co uświadomiłam sobie później, po pobudce. Moment kulminacyjny, jeśli można to tak określić. I ten tekst vel pytanie. Kurcze, DRUGI RAZ! Czyż, yyy... rok temu? nie padło podobne pytanie? Historia lubi się powtarzać, nie ma co, a mnie jakoś w tym wypadku mało to rajcuje... Swoją drogą najgorszy jest w takich snach realizm... I trudność w odróżnieniu jawy od snu.

Za dużo rozmyślam nad tym wszystkim. Czyż podobnie nie było z akcją w Wielką Sobotę? Choć wiem, to zupełnie inny przykład. Ale doszłam do wniosku, że nie ma się co przejmować- czyż z ostatnim panem P. nie było tak samo a nawet gorzej? Choć tam nie było snów. Ale była jawa, więc chyba mocniejsze. Ale się rozwiało równie szybko. Pewnie skończy się podobnie. Innej opcji nie ma, z resztą sytuacja nie pozwala nawet gdyby.

Potrzebny mi nowy Obiekt widać. Za szybko się nastawiam. Ale Obiektów jest kilka.

I doszłam do wniosku, że muszę załatwić sobie jedno papierowe stworzenie (nie wiem do końca, czemu akurat w tym chce to uczynić) i zacząć spisywać "Bez cenzury". Cygana niestety pochłania zbytnia cenzura. Choć nie wiem czy da radę pisać jedno i drugie, choć w sumie czemu nie. Czasem mam ochotę napisać więcej...

Przy tak małej czcionce nie wiem, czy notka jest już kolosalnie długa, czy ma ledwo parę linijek. O czymż to ja jeszcze chciałam? A, wtorkowy konkurs!
Bo nie ma to jak pójść na chama, bez żadnego przygotowania na konkurs z PO i dowiedzieć się, że... przeszło się dalej. Dobrze, że jednak niemca miałam odwołanego, bo nie miałam w planie dnia drugiego etapu.
- Tata? Wrócę do domu jednak trochę później, bo za godzinę będę rzucać granatem.
- A... To... Powodzenia!

Jak wyglądał drugi etap? Strzelanie z pozycji stojącej do puszek, RKO (poszło najlepiej) i sławetny rzut granatem. No, a poza tym rzec trza, iż bardzo sympatyczna atmosfera i miłe pogawędki międzykonkurencyjne. No, niestety 6 na koniec roku z PO się wywalczyć nie udało. Ale co tam, jeszcze sobie powalczymy ;) I tak nic nie zastąpi najbardziej bezcennego "tia"!
A wczoraj prezentacja z powstania... I kurcze, odkryłam przy okazji, że ja tak naprawdę wiem o tym powstaniu więcej niż mi się wydawało. I kurcze, mam aż ochotę przeczytać sobie znów Białoszewskiego... A i tak wszystko przez Lao Che^^ Nie mówiąc o tym, że Ktoś nam się chyba troszkę zasłuchał w muzykę z prezentacji :P

"Zaplątałem się w oszustwa, żyję za pożyczone..."
W sumie nie wiem już o kim bardziej jest ta piosenka...
Pod palcami ciągle czuć dotyk Woreczka...
Nie wiem co będzie, gdy znowu KOGOŚ spotkam...

Czekolada 90% to zło!

Avil 15/04/2010 18:53:47 [komentarzy 3] Wypełnij pustkę

"Podobno w tamtym czasie byli tutaj jeszcze jacyć obcy chłopcy, ale dali nogę, bo podatki wzrosły..."

"Choć nadzieję wypadałoby mieć... A skąd ją brać? Chociaż ja to ją mam, a mam, BO SOBIE ŚPIEWAM!!!"

Ha, i postąpiłam jak Spięty przekazał i żem se pośpiewała. Albo raczej powyła^^' W każdym razie- KONCERT BYŁ GENIALNY!

Pierwszy koncert LC. Zdecydowanie pozytywnie. Zdecydowanie dobre wspomnienia. Zdecydowanie dobra zabawa i zdecydowanie zero zawodu. No, może na "Kanałach", ale o tym za chwilę.

Oczywiście łatwo nie było, bo co to by było, gdyby było łatwo. Swoją drogą wspominałam już o akcji ze zdobywaniem biletów i ile trza było się namęczyć z ich zdobyciem? Możliwe, że pisałam... W każdym razie dzień koncertu przeżyty na pospiesznego, poprzedniego dnia robienie wszystkich zajęć, pisanie listu na niemca, po szkole jazda na korki i na chama szybkie pakowanie, pseudo kolacja w postaci zlodowaciałego twarożku, wsunięcie Małych Czarnych i z w zasadzie niezawiązanymi biegiem na autobus. Autobusem zaś pod Od Nowę, wiązanie butów w oczekiwaniu na towarzyszkę i... i tu już się zaczyna akcja właściwa i wielce ciekawa przygoda na samym wstępie.

Bilety przy wejściu mi podarli (:(), kurtka do szatni (czy tylko mi się ten zwrot dziwnie kojarzy?^^), a potem wyprawa w kierunku toalety. Wyprawa ta zaś okazała się nie być wcale taką łatwą. Szukałyśmy łazienki i szukałyśmy...

Avil: No, jak tak dalej pójdzie to wiesz, będzie jak na tych starych numerach- szukamy toalety, a zajdziemy do garderoby Lao Che...
(Avil czyni krok do przodu i... jej oczom ukazują się drzwi z napisem "Lao Che"^^')


Nie no, ja już więcej nic nie mówię...^^' Akcja roku!

Pomijając międzyczas, w końcu znalazłyśmy toaletę, którą jednak lepiej zapamiętałam z ostatniego razu. Brak papieru, aż miałyśmy ochotę wrócić pod garderobę i poprosić ich o chusteczkę.

Dobra, potem przyszło nam już tylko czatować przed wejściem na salę i rozmawiać o sprawach wszelakich. W końcu otworzyli nam szklane drzwiczki i ruszyłyśmy zająć miejsca pod barierkami. Miejsca bardzo dobre, na środku, z chyba nawet pół metra od nas scena. I na samym wstępie wypatrzenie wiszącej gdzieś na scenie playlisty i próby rozczytywania się w utworach, przy okazji czego poznanie nowej znajomej. Ostatecznie akcja zakończyła się pstryknięciem zdjęcia, bo aparat ma lepsze oko od nas wszystkich^^

- Gdzie ten Bagdad?!
- Ej, a Bagdad gdzie jest?
- W Iraku.
- To trza wołać "Gdzie wojna w Iraku"!


Innymi słowy na support trza było czekać bite półgodziny lub lepiej... Ale w sumie całkiem fajne Radyjko było. Choć i tak rozbrajało mnie najbardziej wczuwanie się w klimat koncertowy towarzyszki^^ Choć jak przyszło LC, to wiadomo, że przebić jednak nie mogła ;]
Bagdad grał bardzo fajnie, a zaraz po nich sprawna zamiana zespołów i na scenę wkroczyło Lao. Sporo rzeczy z nowej płyty, więc mi nie znanych (JESZCZE!), ale rozpoczynająca "Historia..." zdecydowanie szybko wpadła w ucho i się jej teraz słucha ciągle na zmianę z "Tramwajem". Na "Godzinę W" nie odpuściłam sobie i zaczęło się typowe zachowanie Avil na koncertach, a co tam :P A potem wszystko się rozkręciło, przy znanych utworach szaleństwo na maksa, przy nowych dosyć szybko się wdrażałam w piosenkę. Była zabawa, był fajny pan ochroniarz, który przesuwał się na zdjęcia. Tia, a co do zdjęć, to Spięty ciągle mi uciekał, a jak już wreszcie stanął przy mikrofonie, to za każdym razem wychodził jak jakiś... albo lepiej nie komentować^^' I byli ludzie na fali, którzy nam musieli nad łbami przelatywać. Aż sama miałam ochotę iść na falę, tylko szkoda mi było miejsc pod barierkami^^' I towarzystwo chyba też się dobrze bawiło.
A Spięty wcale nie jest taki spięty :P Ciągłe wygłupy chłopaków na scenie, klaskanie z publicznością... Tylko przyczepić się mogę do dwóch rzeczy- że "Kanały" wcale nie brzmiały jak "Kanały" i... i kto to widział, żeby grać "Drogi Panie" i zaraz potem "Czarne Kowboje"?! Jak się na pierwszym szaleje na maksa to nie ma się już sił na Kowboje, a na Kowbojach trza tak samo^^' Ale co tam, siły na takie rzeczy zawsze się znajdą. I chyba był to efekt takiej zabawy, bo zakończyło się to tym, że na Kowbojach Spięty podłożył mi mikrofon pod usta^^ Było sympatycznie. I strasznie sympatycznie było, kiedy na koniec wyciągnął łapki do publiczności i się z publiką ściskał (dobrze być pod barierkami^^). I na bis było "Stare Miasto". I Avil zgodnie z obietnicą darła się na całe gardło. Ale w ogóle było sporo piosenek, które chciałam. Tylko szkoda, że "Końca" nie było, bo Koniec za mną cały dzień latał. I mimo obaw udało nam się być na całym koncercie.

Wrażenie niesamowite. Strasznie fajnie, tylko teraz cały dzień mi LC po głowie lata. No, nie mówiąc już o zasadniczej kwestii jaką się koncert zakończył. A nawet kilka kwestii pominęłam: 1. brak wody na koncercie to 100% zło... 2. pogo za plecami ma swoje wady- gdy mnie feralnie wcisnęli w barierkę cieszyłam się tylko, że nie jestem jednak facetem^^' A najdziksza rzecz- mój głos. Nie wiem czy to brak wody, czy wydzierałam się bardziej niż zwykle w co wątpię, ale tak gardła to sobie już dawno nie zdarłam.

- Czy ja naprawdę brzmię dziwnie?
- Szczerze? Jakbyś wypiła 3 piwa!


Tia, i towarzyszka się ciągle nabijała z mojego skaczącego głosu^^' Tia, w skrócie jedni mówią, że głos jakbym piła, inni, że skrzeczę, a jeszcze inni, że brzmi jak męski^^' Ale co tam, o to chodzi w koncertach^^ Nie wspominając już o wdzięcznej reakcji Rodzicielki na mój powrót- Jak ty wyglądasz?!
Jedynym przestrachem było tak naprawdę to, jak zareagują nauczyciele na mój głos^^' Bo fakt faktem pierwszy raz w życiu zostały mi taki i następnego dnia, na ćwiczeniach z PO to już w ogóle... Ciekawe czy do jutra przejdzie?

Ale co tam, warto było. Zdecydowanie warto. I chyba zaraziłam towarzyszkę miłością do Lao Che :D

(Hmmm... miała o czymś jeszcze innym napisać, ale po pierwsze już jest i tak długa notka, a po drugie lepiej nie psuć klimatu)

A w ogóle nierealne jest realne-> Dwa zagraniczne zespoły, na które straaaaszliwie chciałam iść będą w Polsce!!!

A w ogóle to chyba mimo obciążeń finansowych wybiorę się na koncert LC do Wawy, a co tam! :D

Avil 9/04/2010 21:10:56 [komentarzy 7] Wypełnij pustkę

"Małgośka, mówią mi..."

Optymistycznie i mniej optymistycznie. Rozjechało się trochę na dwie strony. W każdym razie wypada znowu coś naskrobać, choć jak to zwykle bywa mam dużo myśli w głowie, ale jak przychodzi do spisywania, to... No, ale dobra, do rzeczy. Zacznijmy od mniej optymistycznych.

(kurcze, miała wrażenie, że były dwie rzeczy niefajne do opisania, ale nie może sobie tej drugiej przypomnieć. pewnie lepiej dla was^^')

Znowu siada mi psychika. Niby się już przyzwyczaiłam do rozstrojeń nerwowych, jednak ostatnio pojawiły się w zdecydowanie najgorszym momencie... Wiedziałam, że będę miała reakcję jaką miałam, ale łudziłam się, że jednak nie puszczą. A te bezczelnie puściły w feralnym momencie, akcja wyszła jak wyszła... I niby się nic nie stało, ale jednak strasznie mi głupio... Debilna sytuacja... Cóż, spodziewałam się, że kiedyś dojdzie do czegoś takiego, lecz sądziłam, że nastąpi to później. I nadal mi jakoś tak głupio i dziwnie. Nie z takiego powodu. Dobra dusza, ale mam nadzieję, że zapomni o sytuacji. Tia, pewnie już dawno zapomniał, tylko ja jak zwykle mam największy z tym problem^^' Ejć... Tylko co ja poradzę, że mi z tym głupio?
Cóż, łkania facetowi w koszulę zdecydowanie nie jest już żadnym wyczynem^^'

Jak wyżej wspomniano, mam wrażenie, że było coś jeszcze, ale już ni pamiętam zbytnio co... Wiem, że szkoda, że nie było spotkania we wtorek, bo miałam taki fajny plan... I przesłuchałam kilka daawno nie słuchanych piosenek i się zastanawiam czy one się nadawały jednak, by je komuś pokazywać^^' Ale już trudno, gaf ostatnio i tak trochę było...

Ale dobra, przejdźmy do pozytywów.

PRĄD STAŁY / PRĄD ZMIENNY TOUR! :D
Po długiej batalii udało się zdobyć bilety! Mój pierwszy koncert LC ;] I trudno, że w miejscu niebezpiecznym i wielkie ryzyko, że coś może zepsuć całą zabawę- i tak mam zamiar przeżyć to jak należy, o! Byle do czwartku! ;]

I skończyła się GŁODÓWKA!!! AAAA!!!! :D :D :D
Zakończona z rozmachem, który pewnie rodzinka odczuła bardzo mocno^^ Kurcze, jak mi tego wszystkiego brakowało... I się troszkę odzwyczaiłam... Ale powoli wracam do normy ;] Acz zdecydowanie trza się rozgrzać przed koncertem^^

Ale, kurcze, powrót do muzyki wiąże się ze zdecydowaną adekwatnością niektórych piosenek. Nie ma co, niektórzy potrafią palnąć lepiej ode mnie... Bo co ja poradzę, że na małgośkowe "Gdy zajrzę do sąsiada pytają mnie czy jestem z nim" dostaje ataku śmiechu i dziwnych skojarzeń?^^' No tak, zważywszy na całą niedawną sprawę i zdjęcie, które znalazłam w kompie... (Swoją drogą nie pamiętam zupełnie skąd się tam wzięło^^') Ale nie, jakoś mnie nie ciągnie, żeby zaglądać do Sąsiada. Poza faktem bycia DBtą nie znalazłam nic interesującego na razie^^'
W toku przesłuchiwania powoli wszystkiego porwałam płytkę Manchesteru. I tu co?
Avil coś w myślach palnęła rozwalającego jak to ona (nie pamięta co) i do siebie: Kochajmy mnie!
Maciuś T. w odtwarzaczu: Ty znowu chcesz się kochać ja już nie mam sił

No cóż^^'

W ogóle to chyba prawie całkowicie udało się zerwać z pewnym Nałogiem. W każdym razie w takim sensie. Nawet piosenki pewne już mi się nie kojarzą i nie przywołują takich skojarzeń.
Jednak dziś się okazało, że jedna nadal skojarzona tylko z jednym. Choć może Leki dosięgną i tam i wizje się zmienią... W każdym razie na tę piosenkę nadal aż przypominają mi się pewne grudniowe dwie godziny... Trudno! Minęło...
Coś się zmieniło. Może Leki skutkują? Choć nie wiem, Co tu tak naprawdę było Lekiem... Acz prawdopodobnie moja teoria o tym, co może mnie wyleczyć była prawdziwa... No cóż, może uda się znaleźć lepszy Nałóg.

A w ogóle zgadnijcie kto rządzi na YouTubie?! ;]

Avil 5/04/2010 14:00:18 [komentarzy 3] Wypełnij pustkę


O sobie samej...

Nosiła czarną koszulę, miała oczy pełne łez, a na imię jej było Avil... Pełno było takich miejsc, w których chciałaby być... Płakała z deszczem i nocą, szukając swoich gwiazd... Pytała wciąż o to samo...
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... Gdzie jest mój dom... dom... dom...
Lato wybuchło miłością i biegła odtąd jak biała, szalona wilczyca... Lecz siły coraz mniej miała w drodze we mgle... Może kiedyś pójdą razem szukać nowych gwiazd... Pytając wciąż o to samo:
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... gdzie jest nasz dom... dom... dom...


"Wiec zostaje tylko to..."

2013
Grudzień
Listopad
Maj
Kwiecień
Luty
2012
Grudzień
Październik
Sierpień
Kwiecień
Luty
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Ksiega przemian

Zostaw odcisk łapki


Fajnie, ze jestescie...

blog Lill
blog Ulki
blog Czarnusi
blog Ani M
wilki
więcej wilków
jeszcze więcej wilków
pomóż ratować wilki!
WILKI- zespół
Wilcze Stado
War&Love- strona Roberta G.
Stadne forum
Strona Moniki G.
MADAME
Przystań Ocalenie
blog Nuteczki
blog Doroty
blog Ziema