Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
"Ogrzej moje serce, niech chłód je omija... Niech świat co tak pędzi dla nas się zatrzyma..."

"Od smaku krwi, od moich ran poprowadź mnie tam..."

- Smoczyca? W sensie wielki, latający, ziejący ogniem jaszczur?!
- Raczej wysoka, zgrabna kobieta z długimi nogami. Nie wiem, czy zieje ogniem, ale na pewno potrafi mnie rozgrzać.
*******
- Słyszałem to od jednego faceta. (...) Miał opaskę na oku, blizny na ciele. (...) Powiedział, że jest myślicielem. Zaraz... hmm... a może... "gwałcicielem"?


Kochajmy Kruka. Kruk jest the best! :D Cytaty z głowy, więc może być niewielka różnica z oryginałem, ale co tam, sens został ;) I tak kochamy Kruka :D

I w ogóle kochamy "Dreamfall'a". Obawy po przeczytaniu instrukcji szybko się rozwiały, a gra nie zawiodła. Acz w piątek...
Sytuacja mniej więcej taka (zaraz po sobie, więc nie zdążysz nawet ochłonąć po jednym, a już leci dalej): Zoe ląduje na bagnach, Azadi przeprowadzają zmasowany atak, zabijają mi April(!!!), aresztują Kiana, mordują rebeliantów, Zoe mi porywają, Brynn idzie bez najmniejszych szans walczyć za Kruczowłosą, ktoś atakuje Białą z Rasy (no tak, prawie zapomniałam już, że coś wspominała, że ktoś poluje na Draak), rozlega się tylko jej krzyk w ciemnościach... Adrenalina na wysokim poziomie, serce wali ostro... W tym momencie z dołu okrzyk: Chodź! Telefon!

Nie no, myślałam, że kogoś zamorduję! I nie koniecznie byłby to ktoś z Azadi, bo musiałam grę spauzować^^' Nie no, w takim momencie... Wrrr! No dobra, fakt faktem, że i tak musiałam wtedy kończyć, ale kurcze ochłonąć by mi chociaż dali!... Ale nie ma co, DF wciąga straszliwie... Aż mam ochotę wrócić do TLJota. Choć grafika już nie ta sama... A wczoraj znowu adrenalina jak mnie do Ruskich wysłali... To nie na moje nerwy^^

Ale dobra, wy pewnie i tak nie graliście ani w TLJ ani w DF i pewno nie wiecie o czym ja właściwie gadam^^' Przepraszam, musiałam to gdzieś z siebie wyładować^^' Z resztą poza tym reszta wcale nie kształtuje się różowo... Ślęczę całe dnie nad lekturą, jedynie z przerwami na DF (Mhrrr!) i mam tylko ochotę na wreszcie jakiś wolny weekend...
Swoją drogą, nie powinnam czytać tej książki...

Wczoraj wieczorem dotarło do mnie, co niedawno usłyszałam... I niezbyt mi z tym przyjemnie... To już koniec... Koniec planów przyszłościowych, koniec marzeń... Wszystko legło w gruzach i jak zwykle zostaję sama... Powinnam się już przyzwyczaić... Ale miałam nadzieję, że jednak choć na przyszłość tak nie będzie... Ech... pozostaje mi tylko powiedzieć trudno i nikogo nie winić... Z resztą już wiele razy przeczuwałam, że tak będzie... Trudno, będzie trudniej... Będzie ***lernie trudniej... Ale trzeba jakoś dać sobie radę... Skoro tyle lat przetrwałam sama... Zresztą gdyby nawet plany się spełniły, to i tak nie byłoby pewności, że będzie lepiej... Nigdy nie ma pewności... Trudno, pierwotne plany i tak stawiały na samotną wyprawę... Trudno. W każdym razie ja muszę to zrobić, choćby i sama... Jak widać i zupełnie sama... Pozostaje mi jedynie skąpa nadzieja i liczyć na to, że chociaż mnie wezmą tam, gdzie będzie największa szansa... Półtora roku jakoś w tym momencie przestaje cieszyć jak kiedyś... Ale co tam, czyśmy już tego nie przerabiali? Gdzieś i kiedyś musi być lepiej... Po prostu musi...

Znowu otworzyły się dawne rany... Najkrwawsze Pragnienie Serca... Może... kiedyś się zabliźnią... ?... Wątpię... Takich ran nie da się łatwo zapomnieć... Hmm... Czy "myśliciel" też nie miał ran? xP

Kolejny raz wsłuchuje się w słodkie dźwięki pędzące z CD... Chyba po raz pierwszy przesłuchałam całą płytę, nawet odkryłam nowe perełki... Wegetarianizm do jedzenia pałeczkami... Ych, i do tego tak szybko zaczęłam... Ciekawe czy wytrzymam... Ba, teraz nie ma odwrotu, jakoś trza będzie, skoro nawet LC odmawiam. Choć jakbym nie odmówiła, to i tak by się z celem mijało. Wegetarianizm pałeczkami... A i tak ciągle sięgam po widelec...:/ Nie powinnam...

Praca przyniosła skutki. Szkoda tylko, że nie zdążyłam jej zamknąć przed zakończeniem, ani w zakończeniu nie uczestniczyłam. Ale już trudno, nie po to to robiłam. Zaczynam się jedynie bać, co Pewien Wielce Szanowny Pan mógł o mnie nagadać^^'

A pod koniec marca Roma wita ;] Mhrrrr!

PS Urojenia chyba na szczęście okazały się tylko Urojeniami :) I niech tak lepiej zostanie^^'

Avil 21/02/2010 12:46:34 [komentarzy 2] Wypełnij pustkę

"O tobie wiem, że mieszkasz w bardzo długim bloku..."

Mezalians?
Tia...
Gdzie ja się pcham, co? Kolejny powód, że nie mam czego szukać... A z drugiej strony... Z drugiej strony wciąż zostaje kwestia Informacji... Iluminacja, czy jak?... Tia, tylko pytanie, w którą stronę działa... Znowu przestaję nadążać za tym wszystkim...
W każdym razie patrząc na tę część mam wrażenie jawnego mezaliansu. Choć czasem ciężko stwierdzić, w którą stronę on działa... Acz im bliżej wnikam w szczegóły, tym bardziej mam ochotę być bliżej tego wszystkiego... Ale wszystko znowu się wiąże... Dziwne to wszystko... I dziwny odbiór...

Powoli znów zaczyna mi brakować sił... Potrzebuję ucieczki stąd... Potrzebuję chwili spokoju... Nie daję tu rady... Znów odzywa się Syndrom Końca Wolności, znów odzywa się jedno z dwóch największych i najkrwawszych pragnień serca... Ostatni czas... Chciałabym... Chciałabym, żeby tak choć raz... choć na ten sam koniec... Ale przecież i tak już za późno... Już nic się nie zmieni, już się nie wyrwę... Szansy nie będzie... A gdyby... Ech... Dziesięć lat... Choć na pięć minut... Choć na jeden dzień... Ech...
Już niedługo... Z jednej strony dobrze, z drugiej źle... Ale tu już i tak nie ma przyszłości, grunt to PRZEŻYĆ... Może choć następny CZAS będzie łaskawszy...
Zakichane góry! Zakichana bariera!...
Ja chcę przed Ural!... Przed Ural lub do Japonii... (Tak, to też metafora. Nie pytajcie...)

I do tego doszły Urojenia. Ok, najpierw było to zabawne. Nawet bardzo zabawne, w końcu można się czasem trochę dowartościować, nie? Ale coś mam wrażenie, że powoli sprawy przybierają niezbyt fajny obrót... Zaczynam wątpić, czy Urojenia na pewno są Urojeniami... Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że tak, bo przeciwny obrót sprawy raczej nie byłby dla nikogo zbyt przychylny. To nie miałoby raczej szansy na byt. Miejmy więc nadzieję Urojeń... Kurcze, to muszą być Urojenia... Inne wypadki się nie zdarzają w przyrodzie...

Coraz więcej sprzecznych sygnałów i sytuacja wraca. Znów do mnie przemawia, a ja zupełnie nie wiem, jak Go rozumieć... Ktoś powiedział, że ścieżka jasna, ktoś mówi, że nie powinnam... A ja nie wiem jak odróżnić Znaki od urojeń chorej psychicznie wariatki... Ciekawe co odpowiedziałby Pewien Gentelman na takie pytanie^^'
Ciekawe, czy plany dojdą do skutku... Nawet jeśli nie są dla mnie dobre... Serce i tak się już nastawiło... Do tego na horyzoncie mignął nowy plan... Nie, nie powinnam chcieć, żeby tam doszedł do skutku... a jednak... nie, lepiej nie... lepiej chociaż przy innej okazji.
Bo raczej nie jest zbyt inteligentnym pakować się w piekło tylko po to, by na pięć minut trafić potencjalnie do najpiękniejszego raju, acz w najgorszym wypadku do najgorszego piekła, na otarcie łez po którym miałabym tylko zwykłe, mocno natężone piekło, w które bym się wpakowała, nie?... Bo powiedzmy sobie szczerze- szansa, że oba wydarzenia okazałyby się co najmniej pozytywne (no, to się tyczy jednej kwestii raczej) są... łagodnie mówiąc... bardzo znikome.

A serce i tak zawsze będzie głupie...

I zbliża się Najważniejszy Dzień w Roku (lub pewnie raczej jeden z)... Wrr, i znowu mi go skrócili!... Ech... pora odszukać kasetę z Tradycją... I zastanawiam się nad dodaniem nowej tradycji do tego dnia... Acz nowa tradycja dosięga zbyt brutalnie obu materii... Ale chyba miłość do historii większa. Zobaczym czy zobaczym...

A "Dreamfall" daje po psychice równo... I kurcze, wyszłam z jednej sytuacji, gdzie adrenalina skacze, to musieli mnie wpakować w jeszcze gorszą... wrr... Ale dobra, jednak pozytywnie też potrafi polecieć po mej psychice, acz miałam nadzieję, że po wizycie w Newport gorzej nie będzie... Na szczęście zdążyłam się otrząsnąć z Pragi Ursynowskiej, a solucje robią swoje :D I thx Anyi za duchowe wsparcie, w które ją wrobiłam xP Ale przyznać trzeba, że wciąga i intryguje jak pierwsza część. Inaczej pewnie bym się tak nie zawzięła by przejść to najgorsze^^

Avil 10/02/2010 21:21:33 [komentarzy 9] Wypełnij pustkę

"Noc ogranicza nam tu pole do uciekania..."

- Powiedz coś.
- No, ale co mam powiedzieć?
- No, powiedz.
- Ale co mam powiedzieć?
- No powiedz
- Ale ja nie wiem co powiedzieć!
- Powiedz, to dostaniesz ciasteczko!


I gadać tu z Wojciechem... Kurcze, kocham tych ludzi ;] Choć pewnie ciasteczko muszę wpisać na listę rzeczy obiecanych mi przez płeć przeciwną, których się nigdy nie doczekam^^' To ile już ich właściwie było? ... Hmmm... Chyba... z pięć?

Swoją drogą chyba nie wspomniałam nic o karnawałowej imprezie niedawnej. Było świetnie, choć muzyka niestety nawalała jeśli chodzi o głośność i momentami klimaty, nie przy wszystkim da się szaleć. Jedyne czego mogę się bać, to zdjęcia^^' Dobra, może nie będzie tak źle^^ W każdym razie prezentacja pewnych tańców obudziła we mnie stare pragnienie nauczenia się czegoś w tych klimatach. W końcu... dziewczyna musi umieć na przyszłość zajmować się facetem, nie? ;]

Ale dobra, skupmy się na temacie. A tematem dzisiaj jest weekendowa wyprawa do Warszawy i różne akcje i dziwne przypadki, które miały tam miejsce.

Wpierw sobota, czyli o tym, jak Avil miała straszliwego pecha^^'

Zaczęło się od porannej drogi na PeKSa. Oczywiście wpierw problemy z psami, które jeść nie chciały, ale ok... W każdym razie w drodze rozwalona kurtka, której próby naprawy rozwaliły zamek całkowicie. No nic. Trzeba było iść do PeKSa, może w Wawie się coś znajdzie? Na dworcu udało się być dużo przed czasem. Powiało mi wakacjami, powiało wolnością, powiało koncertami i innymi wyjazdami... Prawie wszystko dobre, co nas stąd potrafi wyrwać... ;]
7:50. Podjeżdża PeKS z wdzięcznym napisem Warszawa. Niestety nie ten PeKS, który być miał, inny przystanek końcowy, inna godzina... Na szczęście udało się plany pozmieniać i doń dostosować.
W drodze Rozmowa, której towarzyszyły Znaki. Ale do Siedmiu jeszcze brakuje. Interesuje mnie jedynie, gdzie było to Piękno, które widziałam za szybą...

W każdym razie po kilku godzinach wreszcie znów mym oczom ukazały się tak bliskie sercu niebiesko-czerwone tabliczki z nazwami ulic, betonowe uliczki, schody, mostki, aż wreszcie Warszawski Dworzec. Powitanie z Wilczą Towarzyszką i wyprawa do galerii. Spacer po sklepie z koszulkami (muszę tam zajrzeć z kasą, mhrrr;]) A kurtki niestety albo cienkie, albo za kilka stów. Jeśli to było TANIO...^^'

Ale ok. Później podróż do Towarzyszki i jakoś po drodze wreszcie znajome klimaty się pojawiły. I rozmowy. Obiad, a później pecha ciąg dalszy. Wpierw kurtka, a w chwilę później inteligentna Avil musiała... rozwalić sobie zamek w swetrze^^' Gleba, załamka. Zostanę biedne niekochane Emo w rozwalonej kurtce i swetrze... (dobra, może to bardziej humor sytuacyjny, bo z opisu nie brzmi to tak jak wtedy^^'). Będę promować nowe trendy, o!

- Nie martw się. Już nie masz więcej zamków!
- Mam. W spodniach, w torebce, w butach... Jeszcze dzień się nie skończył!^^'


A później wyprawa w stronę kina i reklama wdzięcznych mebli. Bilety, pokarm i na salę. Fakt faktem, ekran 18x20kilka metrów robi wrażenie. No i słynne okulary, przez które widać 3D w jeszcze większym trójwymiarze!^^ A film fajny, miło się oglądało. Tylko nie wybaczę, że Jack celował do mnie spluwą! Wrrr! (tia, no i macie dowód, że ja też warczę jak się wkurzę xP).
Po kinie wyprawa na kebab, siedzenie w knajpce, rozmowy i...

"Jestem złodziejem zapalniczek
Nie dałeś mi zbyt wielu szans
Mało mnie obchodzi co mówisz o mnie
Za moimi plecami
I czego mi nie powiesz prosto w twarz"


Nie, nie... Ani słowa więcej o Złodziejach Zapalniczek! Po sobotniej akcji roku wystarczy... Chyba opisywać już nie będę, acz adrenalina skoczyła mi w pewnym momencie mniej więcej do poziomu nocnego spaceru po Mieście Wyklętym^^' Acz i tak intryguje mnie nieźle co się stało...

W każdym razie po powrocie pozostało nam na ukojenie nerwów tylko radio i muzyka, jednak nadmiar Pidżamy robił swoje i stał się niezwykle adekwatny. AAA!!!

Rozmowy prawie do 4 w nocy, ciągłe przeżywanie akcji, telefony, smsy i powrót do Typowej Tematyki^^' Plany, wspomnienia... Aż wreszcie sen.
A przed snem, pech przerwany- udało się naprawić sweter!
Hm... ponoć pierwszy sen w nowym miejscu się spełnia, nie?^^'

Rano śniadanie i rozmowy, pakowanie i wyprawa na spacer do Łazienek. I mieszane uczucia przed wejściem do autobusu. Jednak nikogo nie spotkałyśmy. Od czasu wejścia do Łazienek (gdzie się kąpał Król Zygmunt, nie?;]) tajemnicze znaki, które postanowiłyśmy odczytać, wywiad do radia (yeeep!), gościu od gofrów... A poprzedniego dnia spacer po Chmielnej (dobrze pamiętam, nie?) i ludzie z Patelni i Prostej. Warszawa od kulis^^
I Zamek na Wodzie. Ładny. I dużo ptaków. I przeręble. I bałwany. Ładnie. Kochajmy zimę. Acz zielony też bym chętnie zobaczyła. Do następnego razu.
Później Złote, wspomnienia z TU i nie tylko... Typowy, fastfudowy obiad, a na koniec wyprawa na dworzec. I kolejne drżenie na wyraz "Hostel"^^' Na koniec pożegnanie i miły pan kierowca, który niestety nie miał reszty. I niestety droga powrotna...

I nigdy więcej Pragi na Ursynowie! Nie, chyba w najbliższym czasie jednak podziękuję za wyprawa na Pragę...^^' I jeśli kiedyś zobaczycie w księgarniach książkę pod wdzięcznym tytułem "Kod Gabriela" (choć w sumie fajniej brzmi wersja "Kot...":P) to możecie się domyślić autorek xP A propo- trza uzupełnić kalendarz o trzy nowe święta!

A po powrocie natychmiastowy powrót do gruntu... Strułam się tutejszym żarciem i spotkałam jedną z ostatnich osób, które spodziewałabym się tam spotkać! I mam tylko nadzieję, że nie odczytał mojego pośpiechu dwuznacznie...^^'

Znów powraca mi kwestia niedawnego Wniosku... nie wiem czy słuszny, ale może jak się całkiem sparzę, to... Ech... I Akcja w Księgarni była już trochę nie-fair!... Bo znowu dostaje wrażenie... Ech, ciężko się z Nim czasem dogadać. Zastanawiam się, czy dobrze Go rozumiem... No nic, czekamy chyba do Siedmiu...
A jeśli się mylę?
Potrzebuję z kimś pogadać... Zbyt wiele pytań... Potrzeba mi dobrego Rozmówcy... Tylko niestety coraz mniej osób zwraca teraz uwagę na Istnienie...

Avil 2/02/2010 20:50:57 [komentarzy 8] Wypełnij pustkę


O sobie samej...

Nosiła czarną koszulę, miała oczy pełne łez, a na imię jej było Avil... Pełno było takich miejsc, w których chciałaby być... Płakała z deszczem i nocą, szukając swoich gwiazd... Pytała wciąż o to samo...
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... Gdzie jest mój dom... dom... dom...
Lato wybuchło miłością i biegła odtąd jak biała, szalona wilczyca... Lecz siły coraz mniej miała w drodze we mgle... Może kiedyś pójdą razem szukać nowych gwiazd... Pytając wciąż o to samo:
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... gdzie jest nasz dom... dom... dom...


"Wiec zostaje tylko to..."

2013
Grudzień
Listopad
Maj
Kwiecień
Luty
2012
Grudzień
Październik
Sierpień
Kwiecień
Luty
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Ksiega przemian

Zostaw odcisk łapki


Fajnie, ze jestescie...

blog Lill
blog Ulki
blog Czarnusi
blog Ani M
wilki
więcej wilków
jeszcze więcej wilków
pomóż ratować wilki!
WILKI- zespół
Wilcze Stado
War&Love- strona Roberta G.
Stadne forum
Strona Moniki G.
MADAME
Przystań Ocalenie
blog Nuteczki
blog Doroty
blog Ziema