Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
"Ogrzej moje serce, niech chłód je omija... Niech świat co tak pędzi dla nas się zatrzyma..."

"Później gdzieś widziałem ją. Znowu była z innym..."

Kur! Kur! Kur! Kur! Kur! KUR!!!
KUR ZAPIAŁ A KURRRRA MU WTUROWAŁA!!!

(A co się stało z kurczęciem wciąż nie mogę spamiętać. Chyba pies zjadł, ale kto go tam wie.)


I super! Z każdą chwilą robi się po prostu coraz lepiej!... Ech...

Zgubiłam się już całkowicie. A już powoli zaczynałam myśleć, że wiem na czym stoję... Że chociaż odrobinkę udało mi się odkryć, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Ale jednak się myliłam i obecnie kompletnie niczego już nie rozumiem. To się skomplikowało aż nadto. I gdzie w tym jakiś sens? Jakakolwiek logika? Jak na mnie to jest chyba jednak zbyt skomplikowane... I wciąż nie jestem w stanie dostrzec najmniejszego choćby motywu tej wszelakiej działalności. Bo i jaki może być w tym motyw? Raz w jedną, zaraz potem w drugą... Ech... Chyba nigdy nie będę w stanie nadążyć za tokiem myślenia Tej Osobistości. Za to im bardziej próbuję w owy tok się wdrążyć, tym jednak bardziej odnoszę wrażenie, że wszystko zmierza ku najgorszemu ze scenariuszy... A jednak znów pojawia się ta perfidna ironia, że momencie, kiedy myślę, że jest źle, naraz staje się coś, co mnie prowadzi w kierunku myślenia, że jest jednak dobrze. Ale pięknie nie jest- jak już zacznę myśleć, że jest dobrze, to wtedy wszystko znów mówi, że jest źle i tak w kółko. Zwariować można z tym wszystkim... Ale i tak w świetle nowych wydarzeń wszystko znów stacza się drastycznie w dół... Ech, na co ja w ogóle liczę...

Tak, zdecydowanie od ostatniego razu ta sprawa dostała solidnego kopniaka. Tylko ten nagły galop (bo tak się pisało to słowo? Za dużo TWSa, wybaczcie^^) jest chyba jeszcze gorszy... Mam wrażenie, że po długim czasie ciszy sprawa zaczyna się zbliżać... tylko do czego? i pytanie czy to COŚ będzie dobre, czy też złe... I znów nie wiem co o tym wszystkim myśleć... A już najbardziej boję się, jak może się skończyć...

I powiedzcie mi, czemu znów w ostatnim czasie powróciły dawne wspomnienia? Stare rozmowy, pamiątki spotkań... A każde słowo staje się dziwne... Ileż rzeczy zdążyłam zapomnieć... Wiem, chyba nie powinnam brnąć w tę część wspomnień, ale jakoś nie potrafiłam się powstrzymać. Zresztą jeśli chcę odkryć jakiś sens, to trzeba patrzeć na wszystkie aspekty... Wiecie co? Chyba za dużo "Księżyca..." w ostatnim czasie. Dlaczego czuję się jak główna bohaterka?!!!^^' I tak, choć to perfidne i nie powinnam tego robić, to po ostatniej rozmowie chyba muszę zerknąć w pamiątkę tamtych godzin... Ale... jeśli zostały nie tylko w mojej pamięci?...

W ogóle to chyba za dużo "Księżyca..." w ostatnim czasie i innych jemu podobnych stworzeń. A poza tym znów mam ochotę obejrzeć sobie w całości "Wywiad...", który zapadł mi w pamięć jako świetna komedia^^' Wiem, dziwne ze mnie stworzenie.

Tak, tak, w pisaniu notki była przerwa na obiad i na ochłonięcie z niepokoju. W między czasie zaczęłam sobie przeglądać dawne dzieje na forum. Piękne były wtedy czasy. Znaczy teraz też są piękne, ale jest różnica. Po prostu było inaczej. Inni ludzie, których już teraz się nie spotyka. Dziwne to.

I mi wykupili wszystkie bilety na Rammy!!! :( A taką miałam ochotę tam pojechać... Kurcze, okazja raz na kilka lat, a ja się musiałam dowiedzieć za późno:/ Takie moje szczęście...

Ech... I w ogóle to chyba czeka mnie kolejna poważna rozmowa... I jakoś zdecydowanie się na nią nie cieszę... Ale nie wiem już czy jest jeszcze jakaś inna droga, by to załatwić... Jeśli moje przypuszczenia są prawdziwe... Oby jednak nie... Nie życzę jej źle, wręcz przeciwnie. Ale błagam- na innej drodze!... Ajć, boję się, że i tak może być już za późno na tę rozmowę... Jeśli sprawy się toczą w tym kierunku... Nie wiem, może powinnam z nią pogadać... Ale przecież wiadomo, jak się to skończyło ostatnim razem. Skąd można mieć pewność, że teraz nie będzie gorzej?... Zważywszy na to, co niegdyś słyszałam, mogę na serio wyjść na tę, na którą zdecydowanie wyjść nie chcę... Ech... I co ja mam z tym zrobić?... Chyba brnę w kolejny wielki błąd... I wiecie co? Dziwi mnie, że sama się w tym nie połapała. Tym bardziej, że już dwa razy mnie rozgryzła i to po kilku słowach... Ech... Może jednak nie byłoby to takie złe, gdyby się dowiedziała... Co robić, co robić... ? ...

Avil 27/07/2009 14:48:46 [komentarzy 14] Wypełnij pustkę

Do trzech razy sztuka, Adam!

Późno się robi, ale chciałam jeszcze dziś napisać o Tucholi i nie tylko, nawet jeśli wena mi uciekła po zbytnim wczytywaniu się w pewną dyskusję, ale o tym nie teraz.

"Więc może zaśnij, zaśnij
Prześpij to
Niech Cię przytuli dno
Niech Cię pokocha zło..."


Kurcze, przyczepiła się do mnie ta piosenka straszliwie. Chyba cały weekend leci na okrągło na zmianę z nagraniami koncertowymi. I do tego coraz bardziej komponuje mi się z wizją filmową, nawet jeśli klimatycznie mało tam pasuje.
A w ogóle to muszę się pochwalić- podczas ostatniej wizyty z Lill w pizzerii znalazłam wprost idealne miejsce, gdzie można by nakręcić Upiora! Wprawdzie nadto gotycka sceneria, ale i tak jest świetna. I jeszcze to okratowanie. Mhrrr. Niestety wątpię tylko, by właściciele knajpy zechcieli nam użyczyć swych podziemi na kilka dni^^' Kto się umie ładnie uśmiechać do dyrekcji?^^'

A w sobotę znów był Szwejk. I dziękuje się państwu towarzyszącemu za towarzystwo. I za oglądanie niemoralnych ogłoszeń^^ Zwłaszcza jednego- Lill, zeskanuj mi je! I za kolejną fazę rysunków i alternatywne znaczenia zwrotu "wózek widłowy".
- Będę brał Cię. W pogo.
- Kogo?!

Ale i tak najpiękniejsze było tłoczenie się w burzę pod parasolem^^ A właśnie, co z moim parasolem, hę?

No, i później była właśnie niedziela. I była Tuchola. Szkoda tylko, że większość osób się wycofała. Ale mimo to i tak było świetnie!
Wyjazd później niż było to planowane, a i tak ostatecznie byliśmy duużo za wcześnie. I nawet niepotrzebna wyprawa do Chojnic nic nie dała, bo i tak wylądowaliśmy w tucholskiej pizzerii. I tam spotkałam wreszcie jakieś znajome, wilcze mordki. Kilka zdań, wzmianka o koncercie i w tym momencie na wielkim ekranie wyświetla się teledysk "Urke". Adekwatyzm wiecznie żywy^^ Siedziałyśmy czas długi, rozmowy na wilcze rozmowy i... Smolik siedzący ze dwa stoliki obok^^' I jedno knajpie przyznać trzeba- pomysł na toaletę to mają. Szkoda tylko, że korzystasz z niej samotnie na własną odpowiedzialność^^' No, ale w końcu pod ciężarem żadnej z nas się nie zapadła, więc źle nie było. Potem był spacer do dworca i pod scenę. Wspomnienia o zlotach i wilczych wyczynach. Gdy doszłyśmy na miejsce, trwała próba. Na próbie pięknie zagrane "Beze mnie o mnie", a biorąc pod uwagę ile razy je ćwiczyli byłyśmy święcie przekonane, że zagrają utwór na koncercie. Oczywiście, jak pokazał los, na marzeniach się skończyło. Ale jednak za numer, który wywinął Adam zaraz potem, jestem im w sumie skłonna wybaczyć zwodniczą nadzieję. Widok Adama i Edka noszących tajemniczy sprzęt już wydawał się podejrzany. Wkrótce wszystko się wyjaśniło. Motolotnia! W sumie nie wiem czy jest sens to opisywać, bo to jednak trzeba było po prostu zobaczyć! Pierwszy lot nieudany. Komentarz zespołu ze sceny poszedł, a potem zespół poszedł do niego. Oj, tak, drugi lot wyszedł zdecydowanie. Ale to naprawdę trza było zobaczyć! Czemu kamera musiała mi paść w TAKIM momencie?!!!! A cóż się stało? Może opiszę krótko komentarzem ojca:
Bo Adam to był Sprite, a Toi-Toi to pragnienie!
A jak powszechnie wiadomo- pragnienie nie ma szans xD Niech żałują Ci, co tego nie widzieli, oj, żałujcie. Na szczęście Toi-Toi chyba był pusty, więc nikomu krzywda się nie stała. Szkoda, że na trzeci lot nie miał już sił albo raczej zapewne ochoty^^
Potem poszłyśmy już pod scenę. I był deszcz. Poza przemoczoną torebką nie było źle. Z cztery parasole lub pięć poszło w górę, ale co tam. Ważne, że na koncert już nie padało. Potem dotarła kolejna wilczyca. I był koncert podróby Beatlesów. Show robili świetny, to przyznać trzeba. I małe laski świetnie się bawiły dookoła.
- A teraz "Medytacje wiejskiego listonosza".
- Pozdrawiamy wszystkich! ... Listonoszy!
- Innych nie pozdrawiamy!

A Edek robi furorę u każdego zespołu jak widać.
- Ten pan tam z boku też śpiewa, a nie tylko tańczy!

No, a później weszły nasze drogie Wilczki. Myślałyśmy, że zaczną od "Beze mnie o mnie", ale niestety nic z tego... Set lista w ton Olszy, jedyną odmianą było ponownie alternatywne LS. Ale i tak było miło ich usłyszeć i poskakać pod barierką. A brak "Beze mnie..." i tak najlepiej skomentowała Ola swoim fochem^^ W tych momentach wiem, czemu jeździć na koncerty :) Szkoda tylko, że za późno zorientowałam się, że telefon mi dzwonił. Ale chyba na szczęście udało mi się to jeszcze jakoś naprawić i zrekompensować :) Ja chyba też będę musiała postawić Edkowi flaszkę^^ I przypomniały mi się wdzięczne laski, które słysząc stadne okrzyki "Edek! Edek!", gdy go Robert nie wymienił wśród panów technicznych, same zaczęły po koncercie wydzierać się o Edka, uznając chyba, że tak wypada^^ Bo szczerze jakoś wątpię, by wiedziały kto to^^ No, a później dołączył jeszcze Wilczy Brat. I w ogóle było miło. A na koniec wyprawa z dziewczynami do Bydgoszczy, a najpierw kolejne ciężkie warunki z toaletą. Koncerty uczą!... korzystania z kibli w warunkach polowych^^' A potem gdzieś o drugiej w nocy w domu.

I chociaż bałam się trochę jak będzie i czy nie wyląduję przypadkiem sama, to i tak nie żałuję, że pojechałam. Każdy koncert to nowa magia. A po tym jakoś przyczepiła się do mnie Biała Magia jak już dawno nie. I nawet odkopałam "Największe przeboje" zasłuchując się w utwory, których nie słyszałam już od bardzo dawna. Ajć, kocham te chwile. Po prostu je kocham. A tymczasem trzy tygodnie przerwy przede mną... Trza wytrzymać. Jeszcze raz dzięki tym, którzy byli :* A co nie byli, niech żałują, o!

Avil 21/07/2009 21:44:37 [komentarzy 6] Wypełnij pustkę

Koza maniakalno-depresyjna

"Jadą braciszkowie moje
Jadą, czarne kowboje"


Ja chyba zaczynam wariować. Najnormalniej w świecie zaczyna mi odbijać, od co. Wszystko zaczęło się od wyprawy na miasto. Nota bene dałam sobie wtedy dowód, że rzeczywiście jestem w stanie w jednej chwili wybiec do kogoś z domu, jeśli jest ku temu potrzeba. Nie jest ze mną jeszcze tak źle. W każdym razie to, co się w mieście działo...
Dłuższa chwila czekania pod Koprem, gdzieś obok dwóch chłopaków z gitarami, a w głębi miasta... czarny kapelusz! Potem kapelusz zniknął, a żeby wreszcie okazać się pod Koprem wraz z właścicielem. I naprawdę nie ma to jak ujrzeć faceta w czerni z czarnym kowbojskim kapeluszem na głowie i papierochem w ręce. Gdyby nie fakt zbyt niskiego wzrostu podobieństwo byłoby uderzające. A biorąc pod uwagę znaczną ilość skojarzeń...^^' Do tego się odwrócił. Twarz mnie powaliła. I i tak będę obstawiać przy tym, że twarz wyrażała samo zło! A może tak nie było?^^ Ech, ale jedno pewne- takiego wzroku nie szło przetrzymać dłużej niż 5 sekund i (będąc mną) nie dostać ataku histerycznego śmiechu (histeryczny śmiech- ciekawe określenie swoją drogą, nie?). Nie ma co, Czarne Kowboje zawitały do miasta. Za dużo Lao Che w ostatnim czasie chyba...^^'
Szkoda tylko, że już go potem nie ujrzałam. A właśnie wpadłam na genialny pomysł, że trza było go sfotografować. Czemu najlepsze pomysły przychodzą dopiero po fakcie?... W każdym razie facet zniknął, pojawiła się policja, a schiz trwał dalszy ciąg.

- Ty mówiłaś, że Bach jest w trasie koncertowej?
- No, kiedyś pisało gdzieś.
- To on nadal jest w trasie!


I w tym momencie tuż za nami rozlegają się wdzięczne dźwięki Toccaty i fugi d-moll ^^' (a jeśli chodzi o tego Bacha to zajrzeć TU) Kochajmy Bacha ;)

I znów przyszły sny. Sny piękne i magiczne. Ale kurcze TAKIE sny?! I to w TAKIEJ chwili?... To jest już kurcze sadyzm w najgorszej postaci!... Wiecie co jest w nich najgorsze? Realizm. To, gdy zaczyna się być święcie przekonanym, że to wszystko jest prawdą, że tak zostanie... A zaraz potem, ciach, okazuje się, że wszystko zostało tylko małym, nic nie wartym snem... Czy kiedyś te sny przerodzą się w jawę?... Ech... A wiecie co mnie jeszcze zaskoczyło? Zaraz po obudzeniu się i spisaniu ogółów snu zasnęłam ponownie, by... ujrzeć snu ciąg dalszy! Cóż, zdarzało mi się śnić kilka razy ten sam sen, ale kontynuacja zdarzyła się po raz pierwszy. Widać był to już bardziej efekt myśli, choć w sumie kto wie... Ech, grunt, że niestety wszystko było tylko jednym, zwykłym snem i niczym więcej...

Do tego ze mną chyba naprawdę źle, bo dochodzę do wniosku, że zaczęłam bratać się z potencjalnymi wrogami^^' Odezwa do pewnej osobistości, z którą kontakty zawsze były ostre, ale jakoś po ostatnich razach nie widać śladu po wojnach sprzed...yyy... chyba trzech lat. Kurcze, to to już były trzy lata?! No proszę, proszę;) No, to może rzeczywiście kiedyś przekonam się o ten drugiej stronie o której tyle słyszałam;) Ale swoją drogą cały czas zastanawia mnie ostatnie słowo. Takie... adekwatne do moich planów. No, ale miło było je usłyszeć. Jakiś adekwatyzm był też w słowach innej osoby, której ostatnie zachowanie mnie zdziwiło... ale też było miłe. Acz niespodziewane, bo myślałam, że po ostatnich wydarzeniach nie będzie już przyjemnie. Na szczęście chyba się myliłam. Albo najczarniejszy scenariusz jest wyjątkowo blady względem tego, co może się wydarzyć. Ale nie, to jest mało prawdopodobne. A jak jest możliwość, wolę przyjazny obieg zdarzeń. Nawet tych nieprzyjaznych.

I kurcze co też mi odbiło, żeby plątać się w próbę dostania się tam? Dopiero teraz do mnie dociera, czym to wszystko grozi. I gdy jestem bliska wywalczenia sukcesu... zaczynam się zastanawiać czy ma to sens... Przede mną najtrudniejszy krok, od którego może zależeć wiele. I niestety przy tym jednym kroku mogę stracić wiele, a później jeszcze więcej... Ale jest też kwestia zysku. Sny, słowa, znaki. Wszystko ciągnie mnie w tym kierunku. Ostatecznie walka była straszliwie zadziorna... I ja się w to wdałam? Nie wiem już co z tym zrobić. Boję się, acz chyba spróbuję... Tylko liczyłam na inny obieg sytuacji... Z resztą, tak mało czasu... Boję się. Najzwyczajniej w świecie zaczynam się bać tego, w co chce się w kopać. Ja chyba naprawdę zaczynam wariować pchając się w takie rzeczy... Ale przecież powodów jest kilka, więc nie musi przecież wyjść na jedno... Kurcze...

Patrząc na pewną kwestię dochodzę do wniosku, że chyba mam pewnokwestiową psychozę maniakalno-depresyjną. A właściwie nazywać się to powinno inaczej, acz nazwa nie przechodzi przez cenzurę. A z cenzury wyszła dziś skrótowo koza maniakalno-depresyjna. No cóż, pod tym względem koza jest też adekwatna^^' Tia, tak więc cierpię na kozę maniakalno-depresyjną^^' Ratunku!

Avil 13/07/2009 14:59:56 [komentarzy 12] Wypełnij pustkę

"Co się z nami STADO?"

"Nie mamy już powrotu
Autobusu też..."


Kurcze, jak mnie już długo na tym blogu nie było. Ale patrząc po tym co musiałabym opisywać, to może lepiej, że notek nie było. W każdym razie ciężko było ostatnio. No, ale potem była Olsza. I Olsza dała wiele. I wypada wreszcie napisać relację z niej ;)

Podróży i czasu przed nią chyba nie ma co opisywać, bo nic wielkiego nie było. Za to na miejscu... cóż, małe zaskoczenie miejscem. Niby było wiadome, że to wieś, niewielu mieszkańców.. no, ale jak wyglądała Olsza macie mniej więcej na zdjęciu powyżej. Jedno wielkie pole (no dobra, parę domków było, ale to wcześniej) z chyba tylko jedną ulicą. Przejechaliśmy prawie całą Olszę zastanawiając się gdzież może znajdować się scena. Cóż, "teren imprezowy" jak dla mnie to i tak wyglądał, jakby zrobili na kawałku pola przedwczesne żniwa, żeby było w ogóle gdzie scenę rozstawić^^' Resztki roślinności było widać. No, ale starczy opisu miejsca. Byłam wtedy chyba jedyna, a w każdym razie nikogo nie spotkałam, więc czekała mnie długa chwila nudy. Jedyne co można powiedzieć o tej chwili, to, że korzystanie z toi-toi'i w pełnym słońcu to zUo!
Ale później zaczęła się zabawa w pełni- po raz pierwszy udało mi się wejść w pełni za scenę! Po drugiej rundce wokół wyjątkowo nieogrodzonych kulis udało mi się wypatrzeć dziewczyny. Powitanie, kilka słów, a potem pojawił się nasz kochany Pan Edek! Miłe powitanie, a później wspólne siedzenie koło Wilczego Namiotu i rozmowy. Przyznać trzeba, że ciekawe przeżycie, siedzieć tam, gdzie przebywają sławy. Ale coś jest w tej rodzinnej atmosferze, którą szczyci się Robert;) No, i poznałam wreszcie panów technicznych. I w ogóle było tak sympatycznie. A potem przyjechał niekompletny zespół. Miło było znów zobaczyć chłopaków. No proszę, a Hubert to już mnie zna chyba całkowicie;) Nie ma to jak porządny "misiu" i wspólne rozmowy w wilczym gronie. Słuchanie rozgrzewki Andrzeja, rozkładanie perkusji, ciepłe piwo, oglądanie zdjęć, herbatka od Edzia. A, no i samolot latający z dwa metry nad głową^^' Było pięknie. Na końcu przyjechał Robert z Moniką. Miło było się przywitać. No, i był jeszcze sympatyczny pan kierowca, który pomógł z toi-toi'em. W ogóle ciekawe są vipowskie toi'toie, nie ma co^^ I były jeszcze akcje z papierosami, ciekawe historie rodem z hoteli...;)
Później informacje, że reszta Stada dotarła na miejsce, więc podróż kilkukrokowa przed barierki. Powitania, liczne rozmowy, przebieranie w kolejnym toi-toi'u... No i informacje o nowych koncertach, po których dziewczyny wysłały mnie do Edzia po szczegóły;) I widziałam jego telefon;) Ale grunt, że pamięć mnie nie zawiodła i trzy daty z miejscami udało się podać.
No, a później zaczął się koncert. Jakoś przywykłam już do poprzedniej set listy, zaczynam chyba za nią tęsknić. No i gdzie jest ekran, że nie było chłopczyka z pawiem?^^' Były tańce, było wycie, nie było czasu na wodę tylko^^' Jednak czegokolwiek by nie mówić, to jednak nie ważne jak bardzo boli mnie gardło i nogi- na Urke i Nie stało się nic zawsze znajdą się siły. Nota bene uświadomiłam sobie jak ja już strasznie dawno ich nie słyszałam. Zbyt długo, choć miło było usłyszeć je po przerwie. Ale legenda pierwszych utworów i tak zostanie w sercu... A alternatywne LS zaczęło poprawiać humor jak Jeden Raz z SS^^ No tak, chłopaki chyba chcieli wygrać we własnym konkursie^^
Po koncercie stanie pod barierkami w oczekiwaniu na bagaże i nieudane próby zagadania do Leszka i Huberta. A potem udanie się pod płotek i wspólne siedzenie na kocyku i karimacie.

A Wilki robiły support^^ I mimo, żem fanka niemiecczyzny jakoś następny zespół niezbyt przypadł mi do gustu. Ale pijaczek na scenie był ciekawy. A jeśli chodzi o teksty lidera to lepiej nie cytować, choć i tak już nie pamiętam ich zbyt dobrze^^' Po zakończeniu imprezy gitara poszła w ruch. Jedynym problemem był chłód nocy, gdyż inteligentna Avil musiała oczywiście bluzę zostawić w samochodzie^^' Acz, żeby było weselej okazało się, że samochód stał do końca imprezy^^' W każdym razie nie ma to jak spędzić całą noc bez chwili snu na krótkim rękawku. Tia, gęsia skórka to mi chyba do tej pory nie zeszła^^(') Gitara, pieśni i mrągowska wersja "Czy czujesz czasem...". A w dodatku panowie ochroniarze nas jednak nie wygonili. No i ciekawy był gość z telefonem. Nie wiadomo tylko było czy mówił do nas, telefonu czy do siebie^^' W okolicach 3/3:30 wyciągnęliśmy śpiwory, acz według mnie na godzinę kłaść się już nie opłacało, więc zeszła nam na cichych rozmowach. No i nie ma to jak leżenie w cztery osoby na kocyku przykryte jednym śpiworem. Kochajmy takie piękne chwile. Obserwacja wschodu słońca, ostatnich gwiazd. Gdzieś po czwartej wstaliśmy i zaczęliśmy zwijać się do drogi. Dłuższy spacer do przystanku, ale przyznać trzeba, że poranek był piękny...

Autobus mieliśmy chwilę potem. Swoją drogą nie przypuszczałam nigdy, że w PKSach też robią kontrolę biletów! No, więc nie ma to jak inteligentnie z przyzwyczajenie wcisnąć bilet między inne rachunki i paragoniki^^' Ale grunt, że w końcu się znalazł. A później powitał nas Śrem, gdzie o 6:10 przyszło nam się rozstać. Pożegnanie, widok "odprawy" i masa pięknych wspomnień. A później już samotne oczekiwanie na rodzinę i powrót.

Takich chwil jak Olsza potrzeba więcej. Zwłaszcza w takich trudnych czasach. Więc jeszcze większe dzięki wam wszystkim. Fajnie, że jesteście. Dziękuję, że pomagacie zapomnieć...
(podziękowania właściwie tyczą się też paru osób spoza Stada, jeśli mam dziękować wszystkim, którzy SĄ. I im także dziękuję:*)

Avil 10/07/2009 13:12:00 [komentarzy 7] Wypełnij pustkę


O sobie samej...

Nosiła czarną koszulę, miała oczy pełne łez, a na imię jej było Avil... Pełno było takich miejsc, w których chciałaby być... Płakała z deszczem i nocą, szukając swoich gwiazd... Pytała wciąż o to samo...
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... Gdzie jest mój dom... dom... dom...
Lato wybuchło miłością i biegła odtąd jak biała, szalona wilczyca... Lecz siły coraz mniej miała w drodze we mgle... Może kiedyś pójdą razem szukać nowych gwiazd... Pytając wciąż o to samo:
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... gdzie jest nasz dom... dom... dom...


"Wiec zostaje tylko to..."

2013
Grudzień
Listopad
Maj
Kwiecień
Luty
2012
Grudzień
Październik
Sierpień
Kwiecień
Luty
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Ksiega przemian

Zostaw odcisk łapki


Fajnie, ze jestescie...

blog Lill
blog Ulki
blog Czarnusi
blog Ani M
wilki
więcej wilków
jeszcze więcej wilków
pomóż ratować wilki!
WILKI- zespół
Wilcze Stado
War&Love- strona Roberta G.
Stadne forum
Strona Moniki G.
MADAME
Przystań Ocalenie
blog Nuteczki
blog Doroty
blog Ziema