Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
"Ogrzej moje serce, niech chłód je omija... Niech świat co tak pędzi dla nas się zatrzyma..."

"Zdecydowaną strużką płynie z mojej głowy krew..."

Mimo, iż praca na polski już skończona, w głośnikach wciąż rozbrzmiewa wdzięczne "Injection" Hansa Zimmera. A z pewnego względu zdecydowanie powinnam z nim zerwać, choć chwilowo potrzebuję nastroju, a nic innego nie mam. Od ostatniego weekendu utwór ów zdecydowanie kojarzy mi się z tematyką wojny i świata drogiej Shiri Krell. Nawet się z nią zżyłam. Wprawka pod "Trzecie piekło" zakończyła się powodzeniem. Jestem z siebie dumna. Może, skoro udało mi się napisać pamiętnik, to dam kiedyś radę napisać i "Trzecie". Kiedyś muszę. Ale chyba jeszcze nie teraz. Jeszcze nie jestem na tyle gotowa, by zacząć pracę nad dziełem życia...
Muszę jednak przyznać, że przy dobrze przygotowanym nastroju (czyt. nastrajającym sdt i inne takie warunki) i zebraniu wszystkich potrzebnych czterech rzeczy, nawet całkiem fajnie można sobie pisać. Aż wróciła mi ochota, aby przywrócić czasy pierwszej(?) gimnazjum i znów zacząć tworzyć coś w tej dziedzinie. Niestety, na razie nie mam bladego pojęcia co. Z Cyklem się trochę rozwala, a scenariusz to na razie inna bajka. A, apropo spraw Upiora muszę się w końcu wziąć za historyjkę Corelowo-PowerPointową ;] Pomyśl mam niezły. Tylko czasu brak.
A wracając jeszcze do owej pracy, to mogę zaręczyć, iż ochrzczenie jednego z bohaterów mianem Hansa Krügera była jak najbardziej przypadkowe! Jedynie jak już można by zwalić niepohamowaną chęć umieszczenia tam pewnej litery na podświadomość. To był czysty przypadek! Zbieżność osób i nazwisk przypadkowa, o!^^'

Kurcze no, żeby nie powiedzieć inaczej... (ci, którzy słyszeli naszą dzisiejszą rozmowę z Lill mogą domyślić się, o jakież słówko chodzi. Po raz enty nie ma to jak adekwatyzm) Ech...

"Twoje oczy będą zawsze...
Będą zawsze, taj już było..."


A oczy masz piękne... Nie wiem już, co począć... Zbyt głęboko wtedy mnie porwały, zbyt głęboko w nie wpadłam... Wciąż w nich tonę, choć nic nie odda uczuć tamtej chwili... Zbyt duży krok zrobiłam, nie potrafię już z nich wyjść... Masz w oczach srebro i anielski chłód... ... ... ...

Za panem J. zdecydowanie też nie potrafię nadążyć. Bo, kurcze, daje mi wyraźne sygnały niesympatii, potrafi sobie tak mocno zjednać moją wrogość, a potem, kurcze, wyskakuje z tymi fotkami i zachowuje się jak gdyby nigdy nic! Zdecydowanie nie rozumiem tego człowieka. I patrząc na niego stwierdzam, że chyba nawet wolę go nie rozumieć. Zbyt przerażające mogłyby być jego intencje. *prych* Jak widać na załączonym obrazku, moim zadaniem jest chyba nie rozumieć mężczyzn o takowych inicjałach. A patrzcie, tamten też nie może się zdecydować, czy jest wrogiem, czy przyjacielem... *jeszcze większy prych* ...

Lista filmów do obejrzenia rośnie z każdą chwilą. Dziś doszła na niemieckim kolejna pozycja. Trzeba się w końcu za to zabrać. Tylko nie wiem czego brakuje bardziej- czasu czy zmotywowania się?
A wizja kolejnych dwóch dni na TAKICH rekolekcjach, zdecydowanie nie napawa optymizmem. Kurcze, a już myślałam, że tego typu spotkania, po zakończeniu bierzmowania, mam już za sobą... Kicha... Bo te przed małżeńskie są już normalnie prowadzone, więc nie jest źle. Ale to? Nie wiem, może do innych to przemawia, do mnie zdecydowanie nie, albo wręcz odwrotnie... Czy jeszcze w jakiejś parafii udzielają NORMALNYCH rekolekcji?

Dzisiejsza wizyta w mieście miała jeden, zdecydowany plus. Ten w sklepie plastycznym. Znalazłam po prostu świetną książkę z nauką rysunku. W prawdzie z moim talentem albo raczej antytalentem nie wiele mi pomoże, ale mogłaby być fajna zabawa. Ja ce taką książkę! Kup mi ją ktoś na święta! *patrzy błagalnym wzrokiem* Mój drogi Włochaty Długouchy, wspomożesz?

Avil 30/03/2009 21:37:57 [komentarzy 11] Wypełnij pustkę

"Obudź życia smak..."

Od dłuższego czasu przymierzam się do notki, a nie było kiedy jej napisać. Głównie potrzebowałam wygadać się ze złych czasów i wydarzeń, których nagromadziło się sporo, ale jak to zwykle bywa, w końcu mi przeszło. Pewnie to i dobrze. Weekend. Teoretyczny odpoczynek psychiki, choć z praktyką bywa różnie. Zwłaszcza w ten weekend, gdy czekają z rana Drzwi Otwarte. Po raz pierwszy nie brzmią tak okropnie i drastycznie- pomysł nawet ciekawy jest, co wyjdzie- zobaczymy. Ostatecznie wizja P. w pewnej sytuacji brzmi zachęcająco.

Ale poza tym wcale nic tak kolorowo nie wygląda. Problemy się mnożą, a ochota na życie coraz bardziej upada. Ech, ale dobra, może już sobie kilka wątków podaruję, mamy weekend, nie ma myślenia o tym, co przykre. Do poniedziałku.

Tymczasem weekend spędzimy zapewne w towarzystwie drogiej Shiri Krell i jej problemów z przetrwaniem. Za chwilę zginie jej ukochany, ale to pewnie znów dopiero za kilka godzin. Muszę się na poważnie wziąć za tę pracę, bo czasu niewiele, a treści dużo. Poza tym przez te sdt, których słucham do pracy, zdecydowanie mam chęć znów obejrzeć Mission Impossible II, a idąc za ciosem można by od razu i III. Kurcze, ja ce moje kochane MI II! A kurcze, nie mogę w tej chwili... A co ja poradzę, że Injection jest takie śliczne, a inny fragment zakończony kawałkiem tematu głównego wywołuje wielką potrzebę usłyszenia tego w całości?! No niestety, na razie muszę się zadowolić samym Injection. A Injection piękne jest! Hans Zimmer jest zdecydowanie genialny! Hołd mu się należy. Choć nota bene końcówka Injection zdecydowanie przypomina mi sdt z Gladiatora. Właśnie, muszę sobie wreszcie Gladiatora obejrzeć! Tym bardziej, że chyba go już wreszcie posiadam ;)
A skoro o filmach mowa, to zdecydowanie zaciekawił mnie fakt puszczenia na polskim fragmentów Matrix. Kto by przypuszczał, że to można tak łączyć. Ba, i że nasza droga pani prof ogląda takie filmy^^ Swoją drogą muszę wreszcie obejrzeć i trylogię Matrixową. Całą. Bo coś nie było kiedy i w pamięci. A w ogóle to dziwne, że fragmenty, które widziałam, to głównie były sceny z wyroczniami. Przypadek?^^' (i w tym momencie przypomina jej się cała lekcja o filozofii Kartezjusza). Trza wreszcie chyba zrobić listę tych filmów do obejrzenia. I je obejrzeć! Ale takie zadania to ja tam lubię^^

Coś filmowo mi się zrobiło. Ale chyba lepszy ten temat, niż gdybym powróciła do tematów, o których i tak pewnie wspomnę, gdy znów się pogorszy. A byłoby o czym... No, ale dobra. Filmowo. A poza tym komóreczka częściowo wymieniona. Zastanawia mnie tylko, czy przyniesie w głębi upragniony efekt... Liczę na to. Choć pewnie i tak nie ma na co...

Ja ce już maj! I chce koncerty! I chce Wawkę! Wciąż mam cichą nadzieję, że w końcu uda mi się zaliczyć wszystkie etapy życia koncertowego. Zwłaszcza w kontekście Warszawy. Z każdą piękną wizytą, odkrywam coraz więcej jej uroków.
Miała wtedy rację- to jest ironia losu. Ona potrzebowała Warszawy, by zrozumieć, jak wiele ma gdzie indziej i jak tego pragnie i jak jej dobrze, gdzie była. Ja potrzebowałam Warszawy, by zrozumieć, jak wiele tracę z każdym dniem spędzonym w Przeklętym Mieście i jak wiele wciąż mnie omija. Tak, to jest negatywna strona. Ale z drugiej potrzebowałam widać Warszawy by zyskać nadzieję, że jest jeszcze jakaś szansa na lepsze życie, że gdzieś można się może jeszcze odnaleźć w tym parszywym świecie, że jeszcze nie wszystko stracone. Że może gdzieś uda się w końcu odnaleźć siebie i zyskać dawno utracone szczęście. Nie wiem jeszcze gdzie, ale wiem że na pewno nie tutaj. Nie tu, gdzie nie ma już prawie żadnego miejsca, w którym mogłabym poczuć się wolna, w którym mogłabym być sobą... Gdzie będę musiała spędzić jeszcze te paskudne ponad dwa lata... Gdzie nie ma żadnych perspektyw, a wizja jutrzejszego dnia dobija... Ale kiedyś musi się to skończyć... Gdzieś musi być w końcu lepiej. Szkoda, że pewnie dopiero za te dwa lata, w czasie których niestety stracę najwięcej.
I nie dziwcie się, że przez to wszystko wpisałam wtedy właśnie Warszawę na pierwszym miejscu. Coraz bardziej się nad nią zastanawiam. Tylko te korki uliczne... Może i dałoby się przyzwyczaić, no ale... Z resztą jeszcze nic nie wiadomo, wszystko może się zmienić. Liczę, że wakacje mi pomogą to odkryć.
Przepraszam, musiałam to napisać. Naprawdę potrzebuję zmiany...
Potrzebuję maja... Potrzebuję czerwca... Potrzebuję wakacji... Wtedy będzie lepiej...

"Był chyba maj
Park na Grochowie"

;]
Nadzieja zostaje ;] Byle do maja.

Avil 27/03/2009 17:57:09 [komentarzy 10] Wypełnij pustkę

"Jest noc i cicho wszędzie... Ktoś kradnie mi moje szczęście..."

Kaszel, kaszel, kaszel. Choroba nadal trzyma w domu, a mi jakoś szczególnie to jak na razie nie przeszkadza. Kilka dni odpoczynku na psychice zdecydowanie się przydaje... Choć kilka chwil wolności... Kilka chwil, kilka dni... Trochę lżej... No, ale ja nie o tym, w każdym razie, nie teraz...
Choroba zatrzymała w domu, dwa razy już na ostatnią chwilę, niemal w drzwiach. Przed samym wyjściem mówią mi, że jednak zostaje w domu. A to oznacza wczesny poranek spędzony inaczej niż zwykle. Ba, patrząc na godzinę- w ogóle spędzony, a to się zdarza bardzo rzadko. W każdym razie nie mając co wyjątkowo wczesnym rankiem robić, poczęłam dwa razy oglądać dwójkowe "Pytanie blabla". Szczerze mówiąc, niezbyt interesują mnie tego typu programy, ale muszę przyznać, że ten nawet niezły jest. Sporo ciekawych rzeczy, którymi normalnie bym się nie zainteresowała, a jednak. Dziś może też bym obejrzała, ale nocka się wydłużyła jak to bywa, gdy czeka wolny dzień. W każdym razie tematy ciekawe, choć liczyłam na więcej szczegółów przy "jak się odkochać?"... W sumie by się przydało w obecnej sytuacji... Niestety, w zasadzie nie podali żadnych użytecznych szczegółów... A mogłoby się przydać... Sposób nie idealny, ale raczej by nie zaszkodził...
Poza tym w domu siedzenia w domu znów poczęłam oglądać wszelakie telewizyjne seriale. Wciągnęłam się w kilka kryminałów, a poza tym powróciłam do Wrocławskiego Serialu. (czyli obecnie też kryminału^^'). Odstawiłam na kilka miesięcy, a i tak nadal wszystko jasne. Zaleta seriali. Ale patrząc na kilka scen w tle, przerywników... tęskno mi się zrobiło do Polskiej Transylwanii. Wciąż sentyment mam do tego miasta. Zresztą teraz już nie tylko do niego. Ale bym tam znów pojechała, może by uczucie odżyło. Choć czy jest sens, skoro tam nie wiadomo czy coś mnie jeszcze czeka... Właściwie nigdzie nie wiadomo, czy coś mnie czeka... Zwłaszcza w Wyklętym... Jeszcze dwa lata z kawałkiem... I przyjdzie nam zadecydować, a wybór nie jest łatwy... Nawet gdyby wakacje wypaliły... Każde miejsce to inny rozdział... Każde może zakończyć pasmo nieszczęść, każde może pociągnąć je dalej... Ale takie historie przecież muszą gdzieś mieć swój koniec, musi być lepiej... Jeśli życie to film, to w filmach zawsze się kończy... Szkoda tylko, że tam w ciągu kilku sekund, a w życiu... dni, miesiące, lata... Ale kiedyś musi... Po prostu musi...
Nie powinnam w obecnej sytuacji oglądać tkliwych seriali o wielkich miłościach... A jednak się tym katuje. I nie tylko tym... Czcza pożywka dla nadziei bez pokrycia, a wizje piękne, nie do spełnienia... Dziwną rzeczą jest ta cała nadzieja... Zwodnicza, boli gdy się nie spełnia... A jednak zawsze gdzieś tam jest, choćby w podświadomości... I nigdy nie wiesz, czy jej ufać...
Przepraszam, za nużące refleksje, kwestia melancholijnej muzyki. "Evacuating London" wciąż w głośnikach. Odkopany sdt na rzecz wojennego klimatu planowania pracy na polski, o której żem se przypomniała. Pomysł niby jest, a wojenny klimat dobra wstawka do "Trzeciego...". Trzeba by się wreszcie za to wziąć. Za pracę na polski oczywiście. Bo na "Trzecie" chyba jeszcze troszeczkę za wcześnie, choć w sumie... Kiedyś by trzeba się za nie wziąć... Kiedyś trzeba by się wziąć za cokolwiek...
Ogarnia mnie jakaś dziwna melancholia. Smutek. Sporo przemyśleń o różnych sprawach... Zwłaszcza o jednej... Problem wiecznie nierozwiązany znów daje znać o sobie... A ja wciąż rozwiązania znaleźć nie mogę... Brak dobrej drogi... Mi tu nawet zmiana komórki nic nie da... I jeszcze wizje... Piękne... Zbyt piękne... A życie mówi zupełnie co innego... Fakty... Paskudne fakty... Wiecie co? Zadziwiające, jak wiele można się dowiedzieć przy zwykłej rozmowie, takiej żartobliwej, a bolącej prawdy wychodzi wiele... Oczy też wiele widzą... Czasem zbyt wiele... Widok tych splecionych rąk... Waszych rąk... Nie naszych... Choć teraz wiem, że was nie ma, to widok i tak bolał... Z resztą nie tylko widok... Gorzka prawda słów, wiele prawdy usłyszanej mniej lub bardziej z przypadku... Przynajmniej wiem mniej więcej na czym stoję... Wreszcie... Wiem jakie błędy czyniłam i czego nie robić, aby mieć choć złudzenie... Dużo lepiej uczyć się na cudzych błędach... No, ale właśnie... By mieć złudzenie... Złudzenie i możliwe, że nic nadto... Więcej prawdy znam i nie mam bladego pojęcia co z nią począć... Spodziewałam się kiedyś takiego wątku, ale nie na taką skalę... Domyślałam się problemu, ale niekoniecznie tak wielkiego... Choć nie mam już pewności, czy on wielkie czy tylko duży, czy malutki... Nie wiem, nie wiem co z tym począć... Idiotka... Kiedy jest niby szansa, zawsze się wycofuje przed czasem, a kiedy raz wyszłoby jej na zdrowie, gdyby w końcu zrezygnowała, ona uparcie trzyma się tego dalej... A ponoć masochistką jeszcze nie jestem... Chyba się jednak myliłam... A będzie bolało z czasem jeszcze bardziej...
Wizje nie ustają... Wciąż plany w głowie tkwią... Jestem cały czas za planami "wakacyjnymi", choć nie wiem, czy jest szansa na ich spełnienie... A patrząc trochę wyżej, czy powinnam... Ale chcę... Może jakiś cud się jeszcze zdarzy... A jak nie... pewnie zostaną już tylko dwa miasta do wyboru...
Potrzeba cudu... Jakież to adekwatne, do przed chwilowych myśli o Świętym...^^'
Znów pociągnęłam łyk twórczości pana G.L. Pierwsza wersja Upiorowej Skrętowskiej Nocy za nami, niestety pora zbyt późna, by efekt był zadowalający, acz starania odratowania były. Ale dobra, może zostawmy ten temat, bo dla niewtajemniczonych może brzmieć co najmniej dziwnie. Ale niektóre fragmenty książki wciąż mnie rozbrajają. Inne stają się zbyt adekwatne. A co gorsza, niestety będzie trzeba z czytaniem całości ponownie czekać aż do kwietnia, albo i maja, a wtedy można się będzie bawić w scenariusz... Ale nie! Chociaż Upiora w Corelu będę musiała wykonać, o! A tego nawet kretyńskie lektury mnie nie pozbawią, o!
I tak oto minął wczoraj ostatni dzień zimy- najpiękniejszej pory roku... Nie ce wiosny!... Już mi smutno na jej brzmienie i już depresja się szykuje... Ja ce zimę!... Bo to z zimą wiąże się... Choć z moim pechem, kto wie, może zdarzy się na przekór mnie kiedy indziej... Ech, gdyby się tak kiedyś w ogóle zdarzyło... Wspomóż mnie...
Ech, niewiele brakuje, a chyba uczynię ów najbardziej desperacki krok^^' Tylko towarzystwa mi doń trzeba^^'

Avil 20/03/2009 15:13:04 [komentarzy 11] Wypełnij pustkę

"Punkt G to ja mam w D"

Nie ma to jak telewizyjne reklamy onetu.A jeszcze bardziej nie ma to jak adekwatyzm.

Poraz pierwszy od 2-3 lat zostałam w domu przez chorobę. Od czwartku leże w łóżku faszerując się tabletkami. Monitor obróciłam i postanowiłam spróbować napisać notkę, co przy takim układzie klawiatury jest marnym pomysłem. W każdym razie źle się może skończyć dla moich rąk. *próbuje zmienić pozycje, jednak ta okazuje się być najlepszą*
Po rozmowie w celu uzyskania informacji o poczynaniach na lekcjach stwierdziłam, że znów choróbsko uratowało mi skórę. W każdym razie na razie. Gorzej jedynie względem fizy, ale liczę z nią na łut szczęścia.
Przebiegu dolegliwości raczej wam opisywać nie będę, w każdym razie w efekcie wczoraj "przespałam" chyba ponad pół dnia. I ciągle mam wachania- raz mi lepiej, zaraz potem czuję się fatalnie...
Kiedy nie śpię zajęłam się oglądaniem filmów wszelakich. Niestety piękny rytuał trzeba ukrócić na rzecz lektur, acz angielskiej książeczki mam już chyba ponad 3/4. Może nawet dziś się z całą wyrobię. Gorzej z tymi na polaka...
Apropo polaka wpadłam na wyjątkowo idiotyczny pomysł. Połączenie przyjemnego z pożytecznym, przy okazji wprawka na polski czyli mam chęć napisać charakterystykę porównawczą Upiora i V. Tak, ja chyba zdecydowanie jestem chora. Ale czemu nie ma takiego zadania maturalnego?xD Może bym nawet zdała...

Kurcze, znowu chaotyczna notka, wybaczcie. Wracając do tych filmideł różniastych, to wzięło mnie, żeby znowu sobie zobaczyć Vendettę. I chyba to dziś uczynię. Kurcze, szkoda, że nie nagrywałam tego od początku.. Początek był najlepszy. Jak następnym razem będzie lecieć, to sobie nie daruje i nagrywam, o! A parodia też jest niezła.
Swoją drogą dziś rano doszłam do wniosku, że przypadkowo wzięło mnie na dzieła komiksowe. Vendetta, wczoraj Superman, a dziś rano odkopana Czwórka. Ciekawe czy gdzieś jeszcze leci? No, i muszę odkopać jeden odcinek, który jeszcze gdzieś powinnam mieć. Tylko gdzie on był...?

Jednak ciężko się ogląda film rozmawiając jednocześnie przez telefon:
- Co taka cisza zapadła?
- Bo ktoś właśnie morduje swoją matkę!

Ale i tak było ciekawie, choć z początku nie wiele zrozumiałam. Na szczęście jeszcze mniej więcej pamiętałam o co w tym chodziło. I akurat jak skończyłyśmy gadać zrobili mi przerwę.. Wredny tvn. A swoją drogą może mi ktoś wytłumaczyć czemu superman nosi gacie na spodniach?!
I aż mi się wczoraj przypomniał ten serial, który leciał wieki temu... Ciekawe czy jeszcze gdzieś go puszczają? Bo on świetny był... Kurcze, kawał przeszłości mi się przypomina... Gdzie ta piękna telewizja co kiedyś?

Chaos totalny wyszedł, wiem, przepraszam. Nie wiem czy wszystko napisałam, bo mnie telefon z rytmu wybił, ale już trudno. Kicham, kaszle w łóżku siedzę. Lektury brak, angielską kończę więc chyba na Vendettkę trochę się czasu znajdzie. I [rzede wszystkim trza mi odszukać ten drugi z nagranych odcinków 4 co chyba zaraz uczynię. Ale wpierw poszukamy info o poszukiwanych filmach;]

Avil 14/03/2009 13:20:38 [komentarzy 8] Wypełnij pustkę

"In sleep he sang to me... In dreams he came..." ;] ;] ;] <3 Again

"And in this labyrinth,
Where night is blind..."

UPIÓR!!! *ach, och, uch, mdleję...*

Zdecydowanie wróciła mi Mania Upiorowa. A już się bałam, że przeszła. Jednak nie, co miłość do końca świata i dłużej, to miłość do końca świata i dłużej. Mój kochany Upiorek znowu w akcji. Od środy powróciło, ale wszystko po kolei.

Tak więc środa. Początku dnia opisywać chyba nie ma co, no może oprócz Państw-Miast oraz gry w skojarzenia, ale o tym drugim cicho-sza! Nie chcielibyście wiedzieć. O wizycie w sejmie też nie ma co klawiatury męczyć, bo gorszych tortur świat nie zna (no dobra, może jednak zna^^'). Przyjaźnie się zaczęło dziać od przybycia do Tarasów i spotkania TU. Miło spotkać wilczą duszyczkę także w czasie poza koncertowym. Tak więc w czwóreczkę udałyśmy się na posiłek i "ostre" kurczaki oraz ich podejrzane kawałki. W między czasie mnóstwo rozmów na tematy głównie koncertowe, ale nie tylko. Później poszukiwania sukienki i paru innych spraw. A dalej wyprawa w poszukiwaniu Wielkiej Tajemnicy Szanownego Pana Profesora L., czyli co nasz kochany nauczyciel czyni po godzinach. A czyni rzeczy wielce interesujące. Oczywiście spacerek był dłuższy, bo tunelów było kilka, ale i tak grunt, że obyłyśmy się tym razem bez pomocy Samca A. (- Może jednak chcesz zadzwonić?). Unikanie spotkań pewnych ludzi, plany założenia wdzięcznej firmy usługowej, zdjęcia pod latarnią i na Świętych Schodkach. No, i miły pan zbierający na powrót domu. Nie ma co, miał chłopak farta, że spotkał akurat nas. No, ale nic. Na koniec wspólne udanie się pod Romę i znów rozmowy wszelakie, później zaś pożegnanie. Dzięki, Kochana, za wspólny czas:*

A potem... Potem właśnie był Upiór. Miejsca niemal idealne, loża (niestety numer 12, nie 5. chociaż z 5 byłby gorszy widok...), świetny widok sceny. Tylko nie powiem, wystraszył mnie jedyny widniejący dobrze napis na scenie, a w zasadzie numer. Zważywszy na fakt, że on jako jedyny się uchwycił na zdjęciu^^'. Ale nevermind.
Po chwili ściemniały światła, krótkie ogłoszenie o wyłączeniu telefonów i wreszcie się zaczęło. Od samego początku było piękniej, jednak to pierwszy dźwięk uwertury wbił mnie w fotel. Zupełnie jak za pierwszym razem. Przedstawienie było piękne, ciekawe efekty specjalne, kilka komediowych dodatków (-Wariatka!). Scenografia zapierała dech, zwłaszcza gwiazdy w "All I ask..." czy sceny z lustrem... Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem... I "The Phantom..."... Rozwiązane przewspaniale, po raz kolejny pokochałam tę scenę na nowo... Tylko, niestety fakt faktem, polskie tłumaczenie zdecydowanie psuje urok tej piosenki, a w każdym razie takie tłumaczenie... Ale i tak daje im plusa, za puszczenie 4 zwrotek... ach, och, ach, mdleję... Pomijając fakt, że po polsku 4. brzmi okropnie, ale melodia wciąż jest śliczna... I łódź... piękno, czyste piękno... Ja ce jeszcze raz! Czemu to musi być takie drogie?... I chyba albo coś przegapiłam z żyrandolem, albo ta scena wcale nie była taka wspaniała jak mówiono. Raczej to pierwsze, bo chyba na chwilę wzrok odwróciłam, gdyż pod wpływem wersji Schumachera, nie spodziewałam się żyrandolu w tym momencie. A jednak Webber był bardziej wierny Leroux'owi. Ale i tak było przepięknie, pokochałam Upiora na nowo...
Aż po pierwszej części, w trakcie przerwy, najzwyczajniej w świecie (no dobra, może jednak nie tak najzwyczajniej, bo mi się to chyba jeszcze nigdy (nie)stety nie zdarzyło) chciało mi się mdleć. I pewnie bym to uczyniła, tylko niestety nie było na kogo mdleć... Ech, gdzie ten Upiór kiedy jest potrzebny?!... W każdym razie takie wielkie emocje, a do tego kilka wieści...A ten przystojny pracownik teatru był za daleko, więc też nań nie mogłam zemdleć...bu...
A na koniec mniej romantyczny Głos w BABSKIEJ toalecie:
- A ta ostatnia toaleta jest wolna?
- Tak Upiór siedzi!

Cóż owy Upiór miałby robić w babskim kiblu chyba wolę nie wiedzieć^^' Grunt, że na koniec się okazało, że wcale nie miałam przesłychów i ów Głos rzeczywiście się odezwał.

Ach, ach, och... mdlejęęęę... Ja ce zagrać Krystynkę! Ja ce zagrać Krystynkę! I znów mnie tchnęło na Upiora, znów mam chęć nakręcić film! Trza się wreszcie wziąć za ten scenariusz, ktoś miał mi chyba pomóc, prawda? Napisać i nakręcić. Są chętni w pomocy przy filmie? Może jakaś rola wpadnie:P Choć bardziej cierpię na brak męskich pomocników chętnych do współpracy^^' Ktoś chętny?
Tia, a do głównych ról ładna obsadka mi wyszła^^ Szkoda tylko, że każdy z innego krańca świata, więc ciężko by trójeczkę zebrać^^' Ale się zobaczy. Ja ce Upiorka, ja ce Upiorka! Ja ce mój filmik pełnometrażowy!!!

I wróciła mi faza skrętowska! (a czy ja miałam kiedyś noc bez Skrętu na dobranoc?^^' może kiedyś...). Ale kurcze, znowu nie mam kiedy go odegrać... Jedyne wolne noce przeleciały i znów będę musiała czekać... Nie, nie, nie! Szkoła, nie szkoła, dziś sobie urządzam Noc Skrętowską, o! I nie przeszkadzać, bo zagryzę! Muszę dać upust swej psychopatii, choroba od urodzenia^^' Nie pytajcie^^'

Dobra, chyba odbiegłam od tematu. W każdym razie ja naprawdę chcę ten filmik zrealizować. Może ktoś chciałby pomóc?
I wzięło mnie za sdt z Upiora. Webber jest świetny. Scenariusz w głowie nieźle się układa. A tymczasem kończę, bo już i tak za długa ta notka. O innych sprawach razem następnym.

"The Phantom of the Opera is there,
Inside my mind..."


PS Ale tego, że wycieli mi "Journey to the Cemetary" to nie wybaczę, o!

Avil 8/03/2009 15:08:45 [komentarzy 11] Wypełnij pustkę

"Keep me searching for a heart of gold ..." -> Zostać Misiem



*baterie- chyba 4,50
*nowe słuchawki- gdzieś 7 z kawałkiem
*dobowy bilet autobusowy po Warszawie- 4,50
*niezapomniane chwile spędzone z Bliskimi- bezcenne


Są chwile, których kupić nie można. Są takie chwile, dla których się żyje. Magiczny czas z wami, ten niezapomniany.

Poranek dość wczesny, po nim długa podróż z przejęciem w oczach i empetą na uszach. W samej Wawie, tuż przed miejscem docelowym długi korek, a z kilka metrów przed ZT policja i wycie syreny. Na szczęście bez najgorszych konsekwencji. W każdym razie z opóźnieniem i długą chwilą szukania się, wreszcie spotkanie z dziewczynami. Wizyta w toaletach, robienie sztucznego tłumu, jazda na górę i zdjęcia stolikowe. A potem plany zabrania się wspólnie do Torunia w składzie Ziri, Aguś i ja na tylnych siedzeniach, Justyna w bagażniku, a Janek na dachu albo biegnący za samochodem. Ciekawa wizja. W każdym razie potem spotkanie z Wilczym Bratem oraz Wilczą Siostrą i wspólne udanie się w poszukiwaniu przystanku z Psem Przewodnikiem tudzież Samcem Alfą na czele. Rozmowy, podziwianie tapety telefonicznej. A potem wyprawa pod uniwersytet warszawski. Rundka rozeznawcza i i tak ostateczny powrót pod bramę, gdzie już tylko czatowanie na pewną Wilczycę. W tym czasie wyprawa po bilet i podziwianie "kiosków"
- To to coś, to ma być kiosk?!
Potem utworzenie "korytarza" i powitanie, wyprawa "w stronę ciepła", kawa i czekanie na odpytywania towarzyszki.
- To my cię odpytamy, daj index!
A także plany zdawania egzaminu Pewnego Pana na tutejszym studium
- Przepraszam, ja chyba pomyliłem pociągi. Miałem zdawać dziś egzamin w Gdańsku, mogę go zdać u pana w Warszawie?
A później wspólny spacer po mieście. Warszawa to wcale nie jest takie złe miasto, przypominał mi się aż Wrocław. Z przewodnikami na przedzie
- A po prawej mamy... yy... coś
długi spacer uliczkami, murami i pomnikami. Tylko nie mogłam sobie przypomnieć co oznaczało jedno kopyto uniesione u konia na pomnikach... Rozmowa dwóch szlachciców o zarabianiu na powrót, zdjęcia gargulca (czyt. Janek samo Zło!) i wizja zdjęcia na szczycie murów
- Jak odciągniecie tych panów, to mogę!
Było pięknie, a miasto ma całkiem urocze zakamarki. A potem wdzięczna "makietka" miasta i "tu pływasz" oraz chęć umieszczenia łódeczek
- Tu jezioro!
- A tu Wisła i most!
- A tu basen olimpijski!
- Nie, tu się kąpał król Zygmunt!
- W sensie Łazienki?

Pamiętajcie, król Zygmunt kąpał się w Łazienkach! A po spacerze ponowne udanie się na przystanek, na którym wdzięczna akcja z rozdawaniem rogalików
- No ja nie wiem jak wy ją tak możecie objadać!
Na następny raz nie zapomnę wziąć nowej porcji. Ale patrząc na tę sytuację już rozumiem czemu zgodziłam się na ten tekst w tytule- ostatecznie sama zostałam Misiem do tego Malinowym xD Ech, te jego odpały^^ W każdym razie oprócz tego Mili Warszawscy Emeryci... A potem wspólna jazda autobusem- wielkie zło!
- On się nie chce ze mną bawić!....
I w sumie to powinnam współczuć ludziom, którzy musieli jechać razem z nami
- Ja mam Kokainę w torebce!
- A Ziri ma bombę przecież!

Później wyprawa na peron i akcje rozmaite
- Czekamy na ciebie TU
- No TU, po drugiej stronie!

Ale i tak się kiedyś wszyscy spotkamy po drugiej stronie, mówię wam. W każdym razie nie ma to jak inteligencja smsów. I jazda po schodach i zjazdy po poręczy. A po spotkaniu rozdrobnienie i zakupy
- A reklamówki nie macie?
- Nie chciała
- No tak, wszystko moja wina...
- No a jak? Wszystkiemu winne kobiety!
- Czyli Ty?

A potem wyprawa do Tokio i akcja z sushi, czyli krówki o smaku ryby, instrukcja pałeczek, "Am?", chrupiące ogony i utylizator resztek
- To ty powinieneś pracować jako jakiś utylizator
- Tak, jak da mi pan 10 złotych, to zjem to za pana!

Sushi to zło! I nie dziwić się, żeśmy patrzyły się jakby miało zaraz ożyć^^' I znów sms "gdzie jesteście?", papierosek (nie mój!), telefony, spotkania, a później wyprawa na śródmieście, znów za przewodem Samca Alfa, który jako jedyny miał obeznanie w tunelach Wielkiej Piramidy
- Trzymajcie się mnie, bo nigdy nie wyjdziecie z tunelów Wielkiej Piramidy! Ten grobowiec będzie waszym grobowcem!
Nowe rogaliki, zjedzone szybciej od poprzednich i wspólna wyprawa w stronę palmy. Po drodze zaliczanie kałuży, problemy z piciem
- Mam wodę
- WODĘ?!!! A co ja: bydło?!

Potem spotkanie kolejnych znajomych i wspólne dotarcie pod teatr, zakazy karmienia "zwierząt", a na miejscu coraz to nowsze powitania z Bliskimi, rozmowy wszelakie, zdjęcia przy "Karawanie" i rozdawanie biletów
- Buuu, fana mi oderwą...
Ostatecznie fana nie oderwali, a tylko naderwali. I wdzięczny plan zamknięcia Smolika w WC! I panowie z kamerą: "Dzień dobry!" A potem wejście na salę i przygotowania do koncertu, a także próby przemycenia Anyi na salę (w końcu się udało!).
Sam koncert... naprawdę piękny. Nowe aranżacje ciekawe, fajnie brzmiały z tymi smyczkowymi w tle... A "Heart of Gold" po prostu cudne... i ta nowa. Będzie hit. Tylko kura, znów miałam to wstętne deja vu, że już ją gdzieś słyszałam... a nie mam prawa chyba?... W każdym razie było pięknie, choć... gdyby nie to, czego się dowiedziałam przed koncertem byłoby pewnie jeszcze piękniej... Nóż w samo serce, od co... i nie prawdą, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal... niestety- są jeszcze uszy, które słyszą... a oczy widzą jeszcze więcej... I zdecydowanie nie było z tym łatwo ani tak przyjemnie... Zwłaszcza przy Bogach, przy których nie wytrzymałam... Ale potem już w miarę przeszło, choć przed oczami obraz wciąż tkwił... Ale o tym nie teraz... Musiałam wspomnieć, bo cień popsuł wszystko... Ale jednak piękne wspomnienia odratować się udało i to się liczy. Potem już było lepiej, wspólne wycie z Kathe i trzymanie się za wilczą łapkę :) A publika i tak była czysto telewizyjna, dopiero na koniec się poprawiła. A po koncercie poszłyśmy niemoralnie po toast, ale o tym ciii! Wspólne stuknięcie się za sukces nowych płyt, "Obudź mnie" i dvd. Oby przyniosło szczęście. Rozmowy, kradzież "fana" z krzesła, kartka dla Leszka...
A na koniec Stadna foteczka. Szkoda, że nie załapałam się już na tę następną z Robertem, ale już trudno, innym razem. W każdym razie plany afterparty, na którym ostatecznie nie udało się zostać, choć obrońca się znalazł. A na koniec mnóstwo tuleń i pożegnań. Wiecie, strasznie piękne uczucie tulić się na pożegnanie z niemal każdym w grupie kilkudziesięciu osób. I nawet Pewna Osobistość się ze mną pożegnała. A na sam koniec powrót w towarzystwie Radka, rozmowy wszelakie i konsumpcja "naleśnika".

Była naprawdę przepięknie. Mimo tej przykrości, było naprawdę świetnie. Jesteście WSpaniali. Dzięki WSzystkim i każdemu z osobna za ten piękny czas. I przepraszam, że taka długa notka, ale krócej się nie dało^^' W każdym razie dzięki wam, Kochani, tym przed, na i po... Ziri, Aguś, Justyna, Anya, Dżon, Kathe, Radek... Dzięki Wam wszystkim i tym niewymienionym...
Przywracacie wiarę w sens... Dzięki...

PS I co ja mam zrobić z tymi przypadkiem zachomikowanymi chipsami Pewnego Pana?^^'

PS2 Tytuł z dedykacją specjalnie dla Kathe^^

Avil 2/03/2009 20:36:12 [komentarzy 13] Wypełnij pustkę


O sobie samej...

Nosiła czarną koszulę, miała oczy pełne łez, a na imię jej było Avil... Pełno było takich miejsc, w których chciałaby być... Płakała z deszczem i nocą, szukając swoich gwiazd... Pytała wciąż o to samo...
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... Gdzie jest mój dom... dom... dom...
Lato wybuchło miłością i biegła odtąd jak biała, szalona wilczyca... Lecz siły coraz mniej miała w drodze we mgle... Może kiedyś pójdą razem szukać nowych gwiazd... Pytając wciąż o to samo:
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... gdzie jest nasz dom... dom... dom...


"Wiec zostaje tylko to..."

2013
Grudzień
Listopad
Maj
Kwiecień
Luty
2012
Grudzień
Październik
Sierpień
Kwiecień
Luty
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Ksiega przemian

Zostaw odcisk łapki


Fajnie, ze jestescie...

blog Lill
blog Ulki
blog Czarnusi
blog Ani M
wilki
więcej wilków
jeszcze więcej wilków
pomóż ratować wilki!
WILKI- zespół
Wilcze Stado
War&Love- strona Roberta G.
Stadne forum
Strona Moniki G.
MADAME
Przystań Ocalenie
blog Nuteczki
blog Doroty
blog Ziema