Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
"Ogrzej moje serce, niech chłód je omija... Niech świat co tak pędzi dla nas się zatrzyma..."

"Tu stać się może coś nowego..."

Zabiję się siekierą i poćwiartuję nożem... Za moje łzy i nieprzespane noce...

Notkę wcięło, a ja już nie pamiętam co pisałam... Wredne to życie, nie? Ano i owszem, wredne. Bo się bardzo wrednie składa-> dół, nadzieja, upadek nadziei, kolosalny dół, wielka radość, a na końcu zagrożenie radości więc znów dół... Tak to wyglądają ostatnie dni... A konkretnie sprawa z Kongresową, która zamiast cieszyć zaczęłam mnie dobijać... Mogliście szybciej ludu mówić, że tak będzie- przynajmniej kasy bym tyle nie wydawała... Ech... No, ale dobra, co ma być to będzie, wycofać się już nie można...

Wiecie co? Ja rozumiem, że są na tym świecie rzeczy, o których się nie śniło filozofom, ale figę mnie to obchodzi! To co się wydarzyło zdecydowanie nie miało prawa się wydarzyć! To jest... niezgodne z naturą, o! Niemoralne i nie fair! ... I nie, to zdecydowanie nie może być prawda... Zwyczajnie nie może! Ja protestuję, o! I dopóki mam prawo do protestu, to protestuję! A jeśli wam protest nie pasuje, to niech chociaż ktoś jeszcze też zawiesi broń...
Jak tak sobie myślę o tym, co mi ostatnio powiedziała pewna dama... Nie wiem, może jest trochę w tym racji, ale kurcze... Ona wszystkiego nie wiedziała, a reszta ma przecież wielką wartość dla całości... i kurcze nie wiem co o tym myśleć, bo chyba powoli zaczynam jej wierzyć... No właśnie... Z jednej strony zaczynam jej wierzyć, z drugiej coraz częściej czuję, że to fałsz i to w fałsz zaczynam wierzyć... Ja rozumiem kurcze, że składam się z samych skrajności, ale to już chyba kurcze lekka przesada, nie? I połap się tu człowiecze w swoich uczuciach i wartościach...
A tymczasem pojawiła się szansa... Szansa, która ma bardzo kiepskie możliwości, ale kto wie... Skoro to On pomógł mi ostatnim razem, to może i teraz da mi tę szansę i dostanę swoją odpowiedź... A jeśli udałoby mi się Go ubłagać, to kto wie jaki będzie efekt...;] Choć z drugiej strony, skoro przez tyle lat nie mogłam ubłagać pewnej rzeczy... no, chyba że tu się zaczyna łączenie... Ale to już nie tak ode mnie zależne...

Na głowie zboczona lektura, przez którą miejscami trudno przebrnąć... Na głowie mnóstwo problemów, które mieszają w życiu równo... Na głowie myśli krążące wokół pewnego tematu... A ja tymczasem chyba przerzucę się na metal. Poczęłam chodzić w czerni i mi to pasuje. Wiecie co, może zacznę myśleć o Wielkim Dziele, a konkretnie o jego kwestii na tak całkiem całkiem poważnie... Choć do tego potrzebowałabym czegoś jeszcze... No, ale gdyby Jemu pasowała taka wizja, to myślę, że by mnie w tym wspomógł... I usłyszycie jeszcze o wielkiej ASK- (de)Moralizatorce Świata ;] Kurcze, i znów mi wraz z tym łączą się pewne myśli^^' Lepiej zostawmy ten temat...

PS Ostatnio było takie pytanie, jakie było, a dziś zadam ciut zmodyfikowaną wersję:
Co może zrobić Dziewczyna, jeśli podejrzewa, że jej Obiekt Westchnień ma już kogoś?

Avil 30/09/2008 20:56:20 [komentarzy 3] Wypełnij pustkę

"Żyjemy w obcym miejscu, żyjąc marzeniami... Jesteśmy tu i na wszystko czekamy..."

"... A ktoś nad rzeką rozpala ogień
Rozpalmy ogień... Kochanie..."


Każdego ranka przechodzę drogą w budowie... Z każdym dniem czegoś na niej ubywa, czegoś przybywa... coś się zmienia... Gdy tak w tym przechodzę i na to patrzę, czuję się jakoś dziwnie... Patrzę na te szybkie zmiany, a zarazem ile dziennie muszą ci budowniczy robić...
Podczas rozmowy z Nim i podążania tą drogą zerkam nieraz wzwyż, a nade mną niebo zakryte liśćmi kasztanowców... Poruszających się lekko wraz z mym krokiem... Patrząc na to oczami wyobraźni znów widzę przepiękny obraz... Leśna droga, wóz zaprzężony w konie... i My... Tak ku prawdzie kimkolwiek ów on miałby nie być... Bo przecież nigdzie nie jest zapisane, że to będzie akurat ten...
Acz może i bym tego chciała... Może mimo wszystko pragnę, by to był właśnie on... Ostatnio coraz częściej mam wrażenie, że to wszystko to jest prawda... A może zaczęłam się przed sobą do tego przyznawać? Zaakceptowałam to?... Ech, i właśnie dlatego tak bardzo chciałam, żeby poprawka ze Sprawy Listopadowej doszła do skutku... żeby tych kilka chwil razem mogło mi rozjaśnić kwestię mych uczuć... Żebym nabrała pewności... A tak? Innej okazji w bliskim czasie zdecydowanie nie będzie... Bo skoro to nie wypaliło, to raczej nie wypali żaden z innych planów i pomysłów... Jak to ktoś kiedyś rzekł: "A miało być tak pięknie..."
No właśnie- miało. A tymczasem ani nawrót Listopadowej, ani Kongresowa nie wypali... Nic z najpiękniejszych chwil jakie planowałam... Z Kongresową jestem jeszcze w stanie się pogodzić, ale z utratą tego pierwszego... Kurcze, i znowu to samo! Znów liczyłam na rozwiązanie kwestii i nic... Czy to mam traktować jako znak, by nie brać go jako obiekt do tych myśli? Kurcze, ale to ja przecież cały czas... dobra, nie ważne z resztą... nie tutaj... Tylko, że on chyba już wskoczył na pozycję COUa... A do tej pory nikogo tam przecież nie było... I cóż w takim razie mogę z tym zrobić? Czekać... Ale ile? Przecie cały czas, nie wymienię już jak długo czekam na rozwikłanie sprawy... Ech, jak to mówią: "do trzech razy sztuka"- skoro dwa razy Listopadowa nie wypaliła, to może następna okazja będzie... Tylko, że do czasu następnej on już może znaleźć kogoś innego...
A tymczasem wzięła mnie ostatnio tęsknota do Stadka... Wspomnienia ze zlotu, siedzenie pod prysznicami z Agą... I te wszystkie WSpaniałe chwile, jakich dzięki Nim doznałam... I z jednej strony robi mi się ciepło na myśl, że chociaż ktoś gdzieś może mnie chcieć... (A i owszem, ostatnio zaczęłam doznawać i tego uczucia od innych ludzi! ) Ale z drugiej strony robi mi zimno i tęskno, że kolejne piękne chwile mnie ominą, i nie chodzi mi tu o sam koncert... Acz koncerty piękne są...
A co mi tam- pójdę sobie na pocieszenie na Akurat, o!

Kilka dni temu odwiedziłam z Dorką Trzy Literki... Spodziewałam się szczerze mówiąc, że będzie źle, że to był błąd... A jednak, gdy dotarłyśmy na miejsce i spotkałyśmy się z kilkoma ludźmi i panią Basią... było całkiem sympatycznie... A potem Ksiądz M.- on też był spoko, przy okazji Stern nasz kochany i nawet Halinka była spoko... No i wizyta w obecnej trzeciej gim. Szczerze, to była trochę zaskoczona- było fajnie. Po raz pierwszy od chyba bardzo dawna (bo może na początku było i tak) ale doznałam uroków TL. I w sumie było to miłe jak i cała wizyta. Tylko to czego dowiedziałam się o sytuacji Yena... Żal mi go... Ech, niech mu się ułoży... No, a poza tym jeszcze propozycja dołączenia do wspólnoty... Wiecie, może mimo wszystko to już ten czas? Czas wreszcie się tym zająć? Ze względu na wszystkie plany i tak dalej... Od czegoś trzeba zacząć.

PS Co może zrobić Dziewczyna jeśli podoba jej się Chłopak?

Avil 26/09/2008 20:46:32 [komentarzy 22] Wypełnij pustkę

"Zrozumiałem, że już chyba nie mam szans... Gdy zapytał krótko, który wolę most..."

Życie jest dziwne. Raz jest źle, raz jest dobrze. Czasem jak jest źle, to bywa dobrze, a jak jest dobrze to bywa i tak źle... Życie się zmienia mili państwo. I chwała Najwyższemu, o! Bo sporo się zmieniło w ostatnim czasie. Acz dziś nie o tym chcę pisać, ten temat może lepiej zostawić swoim torem, bo jeszcze się zapeszy, a wtedy kicha. W każdym razie- liceum. I tu się pojawia powód mej notki i nie będzie nią klasa ani szkoła... acz trzej "wspaniali" panowie z V LO.

Bo czy to jest normalne i humanitarne, żeby kopia wielce szanowanego Raoula de Chagny z Schumacherowej wersji Upiora bezkarnie pałętała się po korytarzach szkolnych, nie wspominając już o siedzeniu w sali informatycznej podczas NASZYCH zajęć TI? Kolejną postacią jest kolega z klasy 1*cenzura postanowiła wyciąć literkę dla osób nieupoważnionych*, acz o nim może za chwilę jednak.
No, i jest również nasz szanowny Miły Kolega, który według ostatnich badań śledczych uczęszcza do klasy 2*znów cenzura* (powinnyśmy założyć z Dor agencję detektywistyczną:P) Otóż owy Miły Kolega zaczął być nie dość, że jeszcze bardziej irytujący, to do tego bezczelny! Bo czy to ładne tak się wcinać w rozmowę dwóm damom, a potem jeszcze parszywie nakazywać przesunięcie w celu domniemanego sprawdzenia stanu zamka w drzwiach?^^' No, nie wspominając już o perfidnym lampieniu się i tym wyszczerzu^^' Wiecie co- ja ce go na 18stce!xD

Wyprzedzając fakty wspomniałam o koledze z klasy 1*. I to było w pierwszej chwili straszne. Otóż, gdy za pierwszym razem ujrzałam owego kolegę... wyglądał straszliwie podobnie do Pana D., nawet w pewnym zachowaniu... Potem na scence z otrzęsin też. Potem ile razy go widziałam to momentalnie jedno skojarzenie. Acz w sumie jak się przyjrzałam potem pewnym fotkom, to rzeczywiście tacy podobni z wyglądu nie są, acz tak ogólnie z daleka i z moją krótkowzrocznością to w sumie... No i zależy z którymi fotami go porównać. Acz z określeniem "Kopia Pana D." chodzi mi bardziej właśnie o skojarzenia, takie ogólne podobieństwo... Ale i tak wolę zdecydowanie bardziej oryginał! I kurcze nie wiem co z tym zrobić... Bo odnośnie oryginału wciąż dostaje sprzeczne znaki i zupełnie już nie wiem, które brać za prawdziwe... Ale w sumie może i bym chciała, żeby to były te pierwsze, żeby to wszystko było prawdą... W ogóle to doszłam do wniosku, że chyba przez to wszystko co było i jest uczyniłam z niego takie trochę rozdwojenie... trochę taką fikcję jego, wyobrażenie, aniżeli taka jest prawdziwa prawda... Może to wyobrażenie mnie w jakiś sposób ciągnie? Choć też nie jest w to prawdą... Kurcze, tu nic nie jest prawdą... A ja chciałabym znać odpowiedź choć na to jedno jedyne nurtujące mnie pytanie... Ech i obawiam się, że chciałabym, żeby pewien plan wypalił i doszedł do skutku... Może wtedy byłaby szansa... Skoro Listopadowa nie wyszła, to może teraz? Ostatnio czytałam tamte plany... I żal mi ich... Ale może nie ma to WSZYSTKO wypalić? Może nie powinnam planować powtórki z SL?... Chyba powinnam zmienić obiekt westchnień, bo już mam zgubne wrażenie, że szanowny CIOU awansował do ranki COUa... Acz o to właściwie mogłabym obwiniać parę osób, które poczęły mi wmawiać, że to prawda i ja coś do niego... Ech... Wiem! Zmienię obiekt zainteresowań i przerzucę się na Miłego Kolegę!^^'

A praktykanci z historii to MENDY, o! A metronomy to zUo! A wspólne kino w grupie pewnych osób to Armagedon!^^' O!

Avil 18/09/2008 21:00:20 [komentarzy 2] Wypełnij pustkę

"In all your fantasies you always knew... That man and mystery were both in you..."

Notka zaraz po notce, przykro mi bardzo, acz wydarzenia dnia dzisiejszego wywarły zbyt duży wstrząs. Kto nie czytał poprzedniej, może lepiej niech przeczyta, trochę się niby łączą, w każdym razie końcówka tamtej...

To co dziś zobaczyłam było straszne. Tak, zdecydowanie to było straszne... Zmiana planu, lekcja łączona z inną klasą... A tam? A tam, od tak, zwyczajnie siedział sobie spokojnie... Człek nieomalże kropka w kropkę jak Szanowny Pan D.! I z wyglądu i z zachowania... Podobieństwo uderzające... Zwłaszcza w niepewnym stanie psychi... eee... sercowym? No, ale wracając do tematu- do tego osobnik ów musiał siedzieć dokładnie przede mną... I wychodząc z biblioteki oczywiście znów musiał mi mignąć przed oczami!
Rzecz jasna tego było mało, bo na jednej z lekcji musiała się pojawić osobistość, która również centralnie mi się skojarzyła z owym panem... HILFE! Jedno wielkie HILFE! *ponownie, jak to uczyniła na tamtej lekcji, wali bezwładnie łbem o blat biurka*

Patrząc na to wszystko... me myśli i zachowania... Zadałam w końcu to pytanie... Lill odrzekła, że i owszem... Ale przecież nie może tak być! Nie może... Ech... Ale gdy się tak temu wszystkiemu przyglądam... tym coraz częstszym słodkim myślom i planom, tudzież wyszukiwaniu pewnych obrazów... Zwłaszcza względem dzisiejszych zajść i rozmowy z pewną damą... Noj, a nawet jeśli? Nawet jeśli ja rzeczywiście coś do niego, to co to zmieni? No, słucham państwo wszechwiedzący? Cóż to by zmieniło? Bo ja myślę, że zdecydowanie nic! A może wręcz przeciwnie, bo jeśli wmówię sobie, że to prawda, to będę tylko cierpieć... Bo niestety szanowny pan raczej nie patrzy na mnie pod tym samym kątem... Jak już to chyba nawet wręcz przeciwnie... Więc co mi to da?... Zacznijmy od tego, że ja w ogóle u tego pana bym szans nie miała... A nawet jeśli to bardzo marne...
Niby jest jakaś szansa na rozwikłanie tego, tylko że na chwilę obecną zdecydowanie nie dojdzie do jej spełnienia... I znów mi żal SL, że nie doszła swego czasu do skutku, może wtedy wszystko poszłoby innym torem... Bo teraz jakie mam szanse? Żadnych...

Kurcze no! Muszę spytać wprost- przeczytaliście notkę, przeczytaliście poprzednie, wiecie jak sprawa wygląda mniej więcej. Czy skoro mam takie podejście, często przechodzi mi po głowie i reaguję na jego sobowtóra wzdychaniem... to znaczy żem na serio się w nim... zabujała?...

Avil 8/09/2008 20:19:30 [komentarzy 3] Wypełnij pustkę

"Pytasz czy miłość sama zwycięża- bez krwi, bóli i pięści..."

Przez cały weekend prześladuje mnie nastrój skrętowski. Najpierw sen o ucieczce i kombinowaniu nad potajemnym uruchomieniem urządzenia komunikacyjnego aby skontaktować się z wybawcami, potem @0 Tysięcy Mil Etc., a tam wdzięczne dialogi i motywy iście skrętowskie, poza tym muzyki i motywy z Upiora...
A późnym wieczorem rozmowa filozoficzna na temat dobroci psychopatów, ludzi z magnetyzmem i spraw wiary. Dziwna była ta rozmowa, dziwne mam podejście do sprawy... Ale ja chyba gdzieś na dnie naprawdę w to naiwnie wierzę... I pewnie kiedyś się na tym w życiu przejadę... Bo w życiu wyidealizowany obraz dobrego psychopaty nie ma podstaw do egzystencji, nie w takim świecie. Choć... kto wie. I znów mam chęć ruszyć do Paryża, ruszyć za legendą i przekonać się, poznać rzekome dowody... Może byłby ten jeden przykład na potwierdzenie mej teorii... Tylko, że ja mogę oprzeć się tylko na pozostałościach, a człek, który ową legendę opracował, miał ponoć świadków najbliższych... Choć kto wie co też ciekawego mogłoby się kryć za murami paryskich podziemi, a może i w Skandynawii czy gdzie się tam ta historia kończyła? Z resztą to nie jedyna teoria do udowodnienia... Po naszej rozmowie chodzi mi po głowie chęć udowodnienia naszej hipotezy odnośnie wpływu środowiska na pewną postać, która w historii zapisała się bardzo negatywnie... Skoro jednak coś dobrego w tym wszystkim uczynił... Z resztą tak naprawdę gdzieś w głębi to wszyscy czynili... Trzeba tylko na to spojrzeć z innej perspektywy...

Od tamtej pory głębokie studiowanie w ubogich źródłach psychopatii i kwestii syndromu sztokholmskiego... Z czego bardziej tego drugiego... I to jest rzeczywiście bardzo straszne... Ale była też druga strona medalu, czyli kwestia narzeczeństw po napadzie. Więc nie mogło być tak źle, jak można by na to spojrzeć, czyż nie? Ale wszystko to jest tylko i wyłącznie kwestią hipotetyczną... Chyba jedynym potwierdzeniem tych przypuszczeń byłaby rozmowa z kimś, kto to przeżył, albo też inne wyjście, acz to byłoby nazbyt brutalne... I jak orzekłam to wieki temu i tajemnicą to nie jest- to tylko w fikcji, w życiu nigdy... Może i momentami w jakiś sposób piękne, jednak nadal straszne, a jak wspomniane było wyżej- dobrzy psychopaci w wyobrażeniu skrętowskim raczej w realnym świecie nie istnieją, więc...

A tymczasem słucham muzyki z III cz. Star Warsów... I leży gdzieś we mnie cały czas zasadniczy, narastający problem... Tak, tak, znowu ta sama kwestia tycząca się pana ochrzczonego czwartą literą alfabetu... Ostatnio zbyt często zaczynam doznawać wrażenia, jakby tkwiło w tym rzeczywiście coś więcej... Przeglądam stare rozmowy o tej sprawie z kimś... Nie wiem co o tym myśleć... Jest jeden sposób na rozwikłanie tej sprawy... ale on chyba nie dojdzie do skutku z przyczyn wyższych... A jakiego wyniku był chciała? Trudno orzec... Może i bym chciała, aby wyszło pozytywnie... Ale gdyby i zadziałało to i w drugą stroną... I kolejny raz zaczynam się zastanawiać nad tym, czy może nie winnam wyjaśnić tej sprawy osobie, której nie chciałam by o tym wiedziała... Może ona by coś pomogła... Ech, pokręcone to wszystko...

Avil 7/09/2008 20:48:55 [komentarzy 1] Wypełnij pustkę

"In sleep he sang to me... In dreams he came..."

"... Może romans w twoim pustym łóżku wymyślony...
A może siłę, której tak często brak..."


Ułożyłam piękny plan. Szybki sposób na (nie?)szczęśliwe małżeństwo. *tutaj było więcej treści, ale stwierdziłam, że lepiej tego jednak nie publikować- szczegóły planu jak już to na prywacie* W każdym razie piękny plan, stary jak świat, może i oryginalna nie będę, ale raczej byłby skuteczny. Była również wersja, ażeby w ramach mej manii skrętowskiej, urządzić takowego Skręta jemu (i nie nie chodzi mi tu o narkotyk). W każdym razie różne ciekawe myśli mi po głowie podążają. Plany powyższe, jakby się kto pytał miały się tyczyć pewnego Wielce Szanownego Pana, o którym już kilka razy w notkach wspominałam. I kurka, znów mnie zaczyna męczyć problem z nim związany i ta wstrętna niezgodność uczuć... Ech... Ale tak to widać jest jak się ma za główny cel egzystencji, to, co ma najprawdopodobniej panna ASK. Bo głupio by było, gdyby jednak On zrezygnował z tego planu, do którego przygotowywałam się całe życie i zawsze rozumiałam Jego zamiary jako w tę stronę... No, pomijając kwestię Wielkiego Dzieła, która pojawiła się później, ale to już inna bajka, która nie wyklucza z resztą tego wyżej... Ale chyba odbiegam od tematu...

A jaki jest temat właściwie, skoro cenzura wycięła pół notki dotyczącej planów wobec pewnego pana? To zasadniczo notka mi się chyba sypnęła^^' A ja nadal nie wiem o o tym wszystkim myśleć... bo to że mi takie rzeczy po głowie latają nie oznacza, że ja się w nim na serio... prawda? Ja już nie wiem, co jest prawdą, co jest fikcją, co jest pragnieniem, co jest celem, co jest świadome a co nie. Wiecie co? To jest chyba zwyczajnie chore! Albo to ja mam coś z psychiką, ale to chyba oczywiste. Kto wie u kogo można nabyć tę willę na Mickiewicza?^^'

Tak w ogóle to znów mnie straszliwie tchnęło na Upiora i wszystko co z nim związane. Aż mam wielką chęć urządzić iście upiorny szablonik. Kto wie, może jednak go uczynię;] A Upiorek fojny był... I co z tego że miał zapędy psychopatyczne? Był słodziutki... I wierny, a wierność to piękna cecha...

Cóż, byle do 14,o!

Avil 2/09/2008 20:49:43 [komentarzy 2] Wypełnij pustkę


O sobie samej...

Nosiła czarną koszulę, miała oczy pełne łez, a na imię jej było Avil... Pełno było takich miejsc, w których chciałaby być... Płakała z deszczem i nocą, szukając swoich gwiazd... Pytała wciąż o to samo...
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... Gdzie jest mój dom... dom... dom...
Lato wybuchło miłością i biegła odtąd jak biała, szalona wilczyca... Lecz siły coraz mniej miała w drodze we mgle... Może kiedyś pójdą razem szukać nowych gwiazd... Pytając wciąż o to samo:
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... gdzie jest nasz dom... dom... dom...


"Wiec zostaje tylko to..."

2013
Grudzień
Listopad
Maj
Kwiecień
Luty
2012
Grudzień
Październik
Sierpień
Kwiecień
Luty
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Ksiega przemian

Zostaw odcisk łapki


Fajnie, ze jestescie...

blog Lill
blog Ulki
blog Czarnusi
blog Ani M
wilki
więcej wilków
jeszcze więcej wilków
pomóż ratować wilki!
WILKI- zespół
Wilcze Stado
War&Love- strona Roberta G.
Stadne forum
Strona Moniki G.
MADAME
Przystań Ocalenie
blog Nuteczki
blog Doroty
blog Ziema