Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
"Ogrzej moje serce, niech chłód je omija... Niech świat co tak pędzi dla nas się zatrzyma..."

"Who are you kidding?..." :/

Ech, od ostatniej notki same rozstrojenia...:/ A szczególnie jedno, które pojawiło się dnia następnego...
To był zupełny przypadek... Wysiedliśmy szybciej niż zwykle i udaliśmy się grupą zorganizowaną (Labolatorium rzecz jasna;)) w stronę fotografa. Przechodziliśmy koło pewnej szkoły. Ech... i tam właśnie traf chciał, iż musiałam ujrzeć pewnego osobnika... TEGO osobnika... ...
Czemu on się musiał tam napatoczyć?!:/

Wróciły pewne myśli... bliżej niezidentyfikowane uczucia... Kur!:/ I znów weszłam w to małe bagno!:/ W dodatku sama nie wiem o co w nim chodzi i to jest w tym najgorsze!;/ Po żebym już chociaż wiedziała że to jest TA rzecz to rozumiem... ale że tego nie czuć? Więc co to jest?:/ Chciałabym wiedzieć choć tyle...
A przecież pewne drogi miały się narazie rozejść... może już się nie krzyżować:/ ... Ech... I to akurat musiał się wtedy pokazać w takiej wersji...:/ I co ja mam z tym zrobić? Udało się już to z głowy wyrzucić to musiało się wedrzeć ponownie...:/
Czy to ma oznaczać... że pewien fakt czasowy należy interpretować jako sam fakt, a nie jego długość?:/ Że jednak druga wersja jest tą prawdziwą?:/ Nie wiem... nie rozumiem tego:/ pogubiłam się w tej sprawie... (pogubiłam? przecież ja od samego początku byłam w tym zagubiona:/)
- - - - -
Znajduję kolejne podobieństwa między osobnikiem J a pewną postacią.
Ale czemu akurat takie sparowanie? Czy to on ma być jego odpowiednikiem?
Tia, jeśli wierzyć telewizyjnym parotom to kto wie:P To brzmi coraz groźniej!:P
Plus jeszcze małe spełnienie pewnej historii... Jak na mnie za dużo coś tych znaków na niebie i na ziemii... I jeszcze pare szczególików i mamy porównanie nie tylko do fikcji...:/

Muszę jednej osobie zadać dwa pytanka:D Ale jeśli wynik będzie pozytywny, to ja idę się zastrzelić! Choć nie... zachowując scenariusz muszę skoczyć ze skarpy xD

Wspomniałam o parocie... przypomina mi się i test psychologiczny... jeśli mu wierzyć to pierwsza część notki ma wyjaśnienie... acz... ta mała okazja która się pojawiła... ech...

Wybaczcie, że tak mało pozytywna notka, ale musiałam o tych kilku sprawach napisać... Żeby było ciut bardziej optymistycznie- zgadnijcie co facio chce mi z fizy postawić na semestr?:D 6!xD Mi?:D
I jak tu fizyki nie kochać!!! xD xD xD

Avil 27/09/2007 20:43:29 [komentarzy 3] Wypełnij pustkę

...

Sama nie wiem co napisać... Nie wiem jak zatytułować... Nic nie wiem... To było zbyt dziwne...
Tych kilka słów... tak nagle całkiem odmiennych... ale chyba tego nie wyczuł, jego zdawały się być szczere... chyba były... bardzo piękne słowa...
Tak, słowa... czym one są? Z jednej strony nic nieznaczące zbiory głosek wychodzących bezmyślnie z ust... a z drugiej... znaczą wiele, wiele, a nawet jeszcze więcej... Czy naprawdę potrafią aż tyle zdziałać? Czy on nie przesadził? Ale... z drugiej strony było szczerze... może szczerość potrafi tak wiele?...
Pewnie już więcej się nie spotkamy... szkoda... było miło... Tak nagle się urwało...
Może jeszcze się odezwie?... A może już nigdy... Przecie można sobie pomóc, ale raczej nie... chyba nie należy... Może od drugiej strony... ale raczej nie od tej...
Spoglądam na mały paseczek i na wycięty w nim prostokącik... mógłby się zaświecić... ale nie migocze... zapewne nie zamigocze...
Przeglądam kilka słów... przecież to praktycznie to samo... a on twierdzi coś takiego... sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć...
Jedyne co mogę teraz zrobić, to chyba życzyć, żeby mu się wszystko wyjaśniło. Bo nic więcej się nie da.
Z racji obecnej rozmowy z inną osobą, znacznie bliższą (mam nadzieję, iż domyślisz się że to o Tobie) i jej mam nadzieję, że wszystko się ułoży i będzie jak należy:*

Nie pytajcie o co chodzi w tej notce... ja sama nie wiem...

Avil 25/09/2007 20:35:58 [komentarzy 4] Wypełnij pustkę

"It's time to forget about the past... It's a beautiful LIEEEE!!!!!" :D

I tak oto zaczyna się układać;) Tak, teraz już z pewnością mogę odpowiedzieć na pytanie, że bardzo bardzo mi się opłacało przenosić na ten jeden rok;) Szkoda tylko, że zapewne nie czeka mnie pewna rzecz którą bardzo chciałam... ale... trudno, nic nie poradzimy, a przy pozostałych plusach nie można się przejmować pożegnaniem:)
Pewna część mnie momentalnie odżyła... W pewnym sensie czuję się jakbym pierwszy raz ją posiadła... Przechodzenie przez trzy nieszczęsne epoki w ciągu sześciu lat zdecydowanie wydłuża czas... Ale cóż, co było już się odwrócić nie da, grunt iż mamy nową perspektywę:) (a to była jakaś wcześniej?:P) Deprecha idzie w cień, co nawet ludzie zaczęli zauważać:) Jednak jak widać mogę posiadać tę cząstkę siebie, którą tak bardzo chciałam mieć;)
Całkowicie zmieniam siebie i swoją postawę. Ostatnio stwierdziłam, iż raz się żyję, więc można a nawet trzeba podejmować w nim wszelakie szaleństwa i szkoda czasu na siedzenie w czterech ścianach:) I tak oto postanowiłyśmy założyć z Magdą ogólnopolski funclub 30 secondów;] W sumie to ja ich aż taką fanką nie jestem jak ona, lubią ich czasem posłuchać, acz cała akcja z funklubem może być ciekawa:P Ale to jeszcze nie jest największe szaleństwo;] Cóż może być bardziej szaloną i dużo bardziej trudniejszą do spełnienia akcją? Próba ściągnięcia owego amerykańskiego zespołu do Polski!:D xD
Swoją drogą cała piątkowa wizyta u Magdy była jednym wielkim lolem xD Szczególnie gdy raczył nas odwiedzić duch pana Jareda Leto:D I wymiałkiwanie jego piosenek xD Tia, no i czytanie cudnych historyjek i facecie z anemią:D "Może chusteczkę? Nie każdy musi lubić karuzelę":P Oczywiście również czytanie horoskopów nie odbiegało od powyższych wariactw- "Nie ufaj słowom w gorącej wodzie kąpanego Barana!"xD
Wczoraj kilka dobrych godzin z Lill na mieście:) I niefortunne wtargnięcie do mafijnej restauracji (AAAAAAA!!!!!!) fiu... jak to dobrze że nas puścili całe! A z mafijnej knajpki uciekłyśmy na skrawek austrii na ziemi toruńskiej- innymi słowy wspaniała knajpa austryjacka "Servus";) Gorąco polecamy;)
A ja tymczasem pożyczyłam płytkę i nie mogę się oderwać od słuchania "A beautiful lie":) Cudny utwór...
"It's a beautiful lie..."

Avil 23/09/2007 14:22:19 [komentarzy 4] Wypełnij pustkę

"Pijemy za lepszy czas, za każdy dzień, który w życiu trwa, za każde wspomnienie co w żyje w nas, niech żyje jeszcze przez chwilę..."

Wszystko się zmienia w ostatnim czasie. Mniej łez... no, w sumie to złe stwierdzenie, bo łez jest wiele- ale tych radości, śmiechu i głupawki:D Tak, któżby pomyślał, że znów zacznię się powoli układać?;) Bo chyba można rzec, że się powoli układa? no, w każdym razie w sferze, która póki co najbardziej doskwierała... Życie nabiera barw. Szaleństwo powoli znajduje ujście... może jeszcze nie wszystko stracone? Może jeszcze jest nadzieja?

Wiele wariackich planów, mniej lub bardziej odległych, kilka ważnych dat... Na najbliższy (tia, szalenie bliski^^) czas, wyróżnia się cztery:
* zadwamiesiące- niektórzy wiedzą cóż to za data, ale jeszcze nie wiadomo czy dojdzie do skutku, choć miłoby było spotkać kilka osób:) ;]
* ferie zimowe 2007/2008- być może wyjazd gdzieś z pewną damą:) Nie wiadomo, na ile ma to szanse dojść do skutku, ale miło by było:)
* Czechy 2008! (najpewniej Praga;))- w sumie jeśli grupa zorganizowana by powstała, to może ma spore szanse na wejście w życie;) Total Szaleństwo z bliżej nieznanymi:P
* 10/07/2010 (totalnie najbliższa data^^) - Impreza o nazwie "Wielki lol" xD Jeśli udałoby się dwóm organizatorkom wcielić ją w życie można się spodziewać okolic tej daty;) (Lill, to jest nawet sobota;])

Oczywiście wszystko to pozostaje w fazie planów i pomysłów, z niekoniecznie taką dużą szansą na spełnienie, acz co do niektórych miłoby było, jakby się spełniły;] pfu, co ja gadam- na wszystkich byłoby super!!!:D

Ostatnio myślałam znów o pewnych pięknych chwilach tego lata;] W pewnej chwili zastanawiałam się czy to była prawda, czy też kolejny piękny sen... Ale mówią, że prawda;] Był czas, muzyka była dla nas wszystkich jak Bóg, było szaleństwo dusz... W sumie pierwsza powyższa data to możliwość na małą powtórkę tych chwil, jeśli wszystko by wypaliło:) Choć...

Ech... Myślałam po kilku słowach pewnej osoby, że to koniec problemu... że to mały kryzys... ale widzę, że niekoniecznie... ech... po co więc tamte słowa? czemu dała mi odczuć, że jest ok, gdy jednak nie jest? nie wiem co o tym myśleć i jak ten problem załatwić... pisać do niej czy nie pisać?:/ Nie wiem, coś ta sprawa nie daje mi spokoju...

Totalnie nie na temat- dokładnie przed sekundą tego dnia, została zabita przez pewnego osobnika- drugą trumnę zwoźcie! Na szczęście kwiatki są tanie:D

Avil 17/09/2007 20:18:07 [komentarzy 4] Wypełnij pustkę

"Czekamy na ogień, czekamy wciąż na wiatr..."

Jakiś czas żem nie pisała, to wypada znów coś naskrobać:) Choć za bardzo nie wiem o czym. Niby się sporo wydarzyło, ale co tu wyróżnić? Dobra, od początku, to może samo coś wyjdzie;)
Szkoła? Muszę przyznać, że okey, a sferze towarzyskiej to całkiem fajnie:) yyyy.... zaraz, zaraz. wróć. Czy ja to naprawde napisałam? *spogląda na powyższe słowa* Tak, napisałam... jak już dawno tego nie mówiłam... jakże odległe są te czasy, gdy mogłam rzec, że jest dobrze...:) No proszę, wygląda na to, że powoli się w pewnej sferze układa:)
Dziewczyny z klasy całkiem spoko:) Angielski zabójczy i jajcarski na maxa xD Niemiecki podobnie ze względu na trzech chłopaków z drugiej gim:P Nawet z fizą se radzę!:D (Celujący? Ktoś chyba zamienił prace!)
Spełnił się zlot, spełniło się drugie, to może i... ;];];] Choć narazie chyba daleko... ale cóż, skoro powyższe się spełniło...;] lecz z drugiej strony jak dwa się spełniły, to trzeciego wcale nie musi już zechcieć mi spełnić. No, ale z drugiej strony kilkanaście lat prośby może w końcu zaowocuje;]
Dziś o mało mnie jeden licealista rowerem nie przejechał!:P Tak, to rzeczywiście jest Pirat... ale drogowy!:D xD Ale potem wykazał się gentelmaństwem i mnie przez drzwi przepuścił;)
Dzisiaj krótko, bo nie mam za dużo czasu na pisanie, a tak to może by się coś jeszcze wymyśliło. Co do wyżej wspomnianej sprawy co do "spełnienia trzeciej sprawy" to póki co muszę się zadowolić chyba Złym Człowiekiem, który mnie powoli zaczyna wkurzać:P btw. czy ja powinnam się wybrać do Wawy w pewien dzień?;> Doradźcie!:D

Avil 14/09/2007 20:05:34 [komentarzy 5] Wypełnij pustkę

"Pustka do koła, szkoła..."

Na początek odbiegnę trochę od tematu, ale muszę o tym wspomnieć...
Ech, dziwnie się to wszystko ułożyło... rozdarłam się na pół, tyle wiem... bo się bardzo cieszę tym co się stało, nawet bardzo bardzo, ale z drugiej strony... jest żal, smutek... tęsknota... To pragnienie niezaspokojone... To jest jedna, wielka gra... podły żart, wręcz okrutny... Tym razem los aż zbytnio sobie zakpił, to już jest gorzej niż podłe... Ech... może gdyby on nie był taki, jaki najprawdnopodobniej jest... może gdyby on nie był... być może NIM... chyba przesadzam, ale mam takie wrażenie... być może to moja szansa przeszła obok... nie, nie moja... cóż, mi nie pozostaje więc nic innego niż zrobić to do czego przywykłam i odejść samej... to już jest nadto okrutne...
Wybaczcie, że taki dziwny i nieprzyjemny początek, ale musiałam to zamieścić... Nie pytajcie skąd to, tym lepiej się nie chwalić... choć w sumie, to nie jest nic złego...

A tymczasem pora przejść do przyjemniejszych rzeczy;) czyli temat właściwy:)
Szkoła się zaczęła, nowa era się zaczęła. Jak narazie nadal nicość, ale chyba powoli coś z tego wychodzi, i to w tę lepszą stronę:) Trzymam się z dziewczynami, powoli wchodzę w małą grupkę, w której dzieje się sporo ciekawego;] Powoli się chyba odblokowuję.
Lekcje? Jak narazie nie tak strasznie. Szczególnie jajcarski angielski wczoraj xD Zabójcze komentarze pana profesora odnośnie naszych osób, i najpiekniejsze- głuchy telefon w jezyku inglisza xD Oczywiście jak nie trudno się domyślić wyszło ostatecznie zupełnie co innego niż miało:P Ale i niemiecki nie odbiega i "rogów ciąg dalszy" czyli "- Tobie chyba przez wakacje rogi urosły - Po to mu tyle włosów- żeby je zakryć" xD (czemu ciąg dalszy, to Stado powinno wiedzieć:P)
W sumie bardzo dobrze, że poszłam na inny przystanek niż wcześniej- tu się dzieje dużo więcej:D W drodze na owe miejsce mnóstwo pięknych tekstów i podważanie damskości pewnej towarzyszki:P Do tego planowanie wspólnego wypadu na tańce irlandzkie tego samego dnia, na które udało mi się do nich dołączyć;]
Tak więc tego samego popołudnia umówiliśmy się pod Kopernikiem. Dojechałam do miasta i szłam w wyznaczonym kierunku. Zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam idąc tutaj, z drugiej strony jeszcze ich tak nie znam, może trochę głupio się tak od razu wbijać? Ale z drugiej strony to może być szansa by się jakoś do nich dołączyć, a szanse nalezy wykorzystywać;)
Jeszcze nikogo nie było na miejscu. Albo jak wtedy myslałam, to ja nikogo nie widzę, ale byłam ciut wcześniej... Czekałam i szukałam kogoś wzrokiem, dokońca nawet nie więdząc z kim w końcu idę. I czekając na nich kogo spotykam? Radka:) Nawet nie raczył mnie poinformować o swej obecności we Wsi!:P Chwilę pogadaliśmy, a potem on poszedł. zaraz potem pojawiła się Ania, więc choć jedna z towarzyszek:) W chwilę potem Agata. Czekając na Rafała czas spłynał na... ekhem... podrywaniu toruńskiego astronoma i tekstach w stylu "Zawsze jak Rafał nie przyjdzie możesz iść z Kopernikiem" xD Ale wredny Kopernik nawet nie raczył się na nas spojrzeć:P Cóż za brak wychowania xD Potem bardzo... milutki telefon do Rafała, aby go trochę pogonić, na który to odparł, że będzie za półgodziny. Więc ruszyłyśmy we trzy do Mca. Nie wiem co było w tej Coli Light, którą piły, ale dalszego zachowania lepiej nie komentować xD Przykład? Gdy dołączył do nas Kaczorek wspólne machanie do chłopaków za szybą xD
Jeszcze w drodze na przystanek po szkole Rafał przyznał się wreszcie do swych występów na scenie i że mamy szukać "tej blondynki na prawo":P (Traf chciał, że na scenie potem rzeczywiście była dama o takim opisie, a chłopa z nami nie było w tym momencie xD) W kazdym razie tajemniczy damski śpiew na mieście, który słyszałyśmy w drodze do Mca uznałyśmy za jego boski głosik xD
Po jakimś czasie wreszcie raczył do nas dołączyć, lecz bez zapowiedzianej wcześniej kuzynki. Więc w grupie liczącej "pięć" dziewczynek ruszyliśmy pod scenę. Na początku przygrywał jakiś zespół. Dziewczyny próbowały razruszać imprezkę tańcami, a nasz towarzysz robił za wieszak na wszelakie torebki i sweterkixD Po jakimś czasie zespół skończył rzępolić, i nastał właściwy pokaz tańców.
Muszę przyznać, że było całkiem fajnie;) Szczególnie kilka akcji i zabójczych tekstów, których już nie będę cytować, bo notka i tak długa:P

Btw. Dziś zostałam rano zabita przez sadystę. Z racji, że kwiatki dobrze stoją, poproszę spory zapas wszelakich róż i czarną trumienkę:P

Avil 8/09/2007 12:14:27 [komentarzy 7] Wypełnij pustkę

"Czujesz, czujesz, czujesz... nie rozumiesz..."

I tak oto rozpoczął się kolejny etap w życiu... Muszę przyznać, że jakoś mi... dziwnie w tym wszystkim... Nie jest źle, tak określić tego nie można, ale dobrze... nie wiem, jest jakoś nijako po prostu... Spodziewałam się większego zainteresowania, jak to zwykle bywa na początkach, a tu kompletne zero. Może i dobrze z jednej strony, ale nie wiem, jakoś chyba trudniej:/
Brak wychowawcy i czegoś takiego jak g-w. Czyli tymsamym też jakoś specjalnie nie ma jak kontaktów nawiązać, jak na przerwach już każdy z kimś trzyma:/
Brak dzwonków- zegarek raczej niezbędny;) Przerwy i lekcje o stosunkowo nieokreślonym czasie.
Brak kilku przedmiotów w planie- w tym mojej bardzo lubianej informatyki
Początek roku- miesiąc fizy, innymi słowy przez nauczanie blokowe codziennie rano ów przedmiot, w tym dwa razy w tygodniu sprawdzian (ale za to po 28 września do lutego nie będę o niej słyszeć:P)
Na szczęście zatrzęsienia lektur nie ma, ale za to terminy strasznie zbliżone (mogliby to jakoś przeciągnąć jak ich tak mało, no choć fakt- kwestia egzaminu:/)
Do tego dziś ktoś inteligenty albo raczej "inteligentny" przydzielił mnie do grupy zaawansowanej w angliku (czy ja wyglądam na kogoś kto zna angielski?:P) a na niemca to sama chciałam taką;)
Transport? To jest dopiero masakra:/ Wyliczyłam sobie, że będę musiała wstawać teraz w okolicach 5:30, żeby dojechać na czas:/ względnie 5:50, ale to jeszcze trza obczytać

Mniej więcej tak to narazie wygląda... Nie wiem, zupełnie inaczej i właśnie jakoś tak... dziwnie... mam nadzieję, że w krótce się poukłada wszystko...

Po najmniej jednej osobistości z którejś poprzedniej ery... na szczęście nie aż tak mnie dotkliwych...:)
Pare DBt też się znalazło jakby kto pytał^^ Jeden nawet mi pomachał dwa razy^^ Rany, on mi w sumie bardzo z wyglądu przypomina pana P. ale w sumie nie on jeden.
Tia, o nowego COUa jak widać nie będzie trudno^^ Ale tymrazem to nie ja zaczynałam!:P jak ktoś nie wierzy to już nie moja wina^^

Tak sobie dziś myślę, że w sumie można by jeszcze uzyskać kontakt z pewnym panem, ale nie wiem... jak się rozeszło to trudno... próbowałam i to się liczy... jak coś, to widać jeszcze się kiedyś spotkamy, a jak nie, to trudno. Może nie bez powodu nasze drogi się rozeszły... a może i nie bezpowodu... zeszły?...
Swoją drogą myślenie o pewnym w sumie miłym zajściu przed snem jest bardzo zUe^^ Różne dziwne rzeczy potem do łba przychodzą w czasie snu:P Ojć, ale co był sen piękny to był piękny...*rozmażona*

Miał być mały "PS" ale chyba jednak go nie będę podawać:P

Avil 5/09/2007 18:10:01 [komentarzy 5] Wypełnij pustkę

"Jak konie w galopie, jak niebo nad nami..."

Bądź jak kto woli mogą być i konie Gallopa:P I tak oto wróciłam z obozu konnego z Labolatorem;) Było całkiem miło, fajna atmosfera, ludzie sympatyczni. Z kilkoma osobami już udało się zakolegować, więc być może samotność na przerwach odpada. Jednak niestety wszyscy z innych klas, więc pozostaje jeszcze teraz najtrudniejszy etap:/ Ale dobra, nie chce mi się o tym rozpisywać. Tak więc przechodzę do opisu co, gdzie, kiedy, jak i tak jak komuś obiecałam postaram się to zrobić szczegółowo;) Ale nie ręczę, że przypadkiem coś mi nie umknie!
Tak więc we wtorek z rana pod szkołę. Tam krótki wstęp dyrektora, potem przejście z bagażami pod autobus no i wio. W praktyce same nowe twarze, aczkolwiek jak się później okazało znalazło się po jednym przedstawicieli z każdej epoki... Na wstępie jedna dziewczyna z Trzech-Literek, której w pierwszej chwili nie poznałam. W autobusie siedziałyśmy razem to przy okazji wprowadziła mnie trochę w sprawy Labolatora.
Podróż nie trwała chyba dużo więcej niż pięć, dziesięć minut. Na miejscu nastąpił wstęp i informacje na temat obozu, potem rozdzielenie pokoi. Mi trafił się zabójczy pokoik, a za współlokatorkę miałam córkę nauczycielki od biologi;) (kontakty na wstępie? jak miło:P) A czemu pokój zabójczy? Na wstępie można zabić się o próg, pośliznąć na cudnych wycieraczkach z napisem "Dzień dobry", nadziać na wystające z belek gwoździe bądź też pociągnąć za "Klameczkę śmierci" (innymi słowy przyczepionego do jednej z belek... czegoś, co chyba miało uchodzić za wieszak, ale nasza teoria mówi, że jak pociągniesz, wyrwiesz belkę i dach się zwala:P)
Dalej już nie pamiętam dokładnie co było, w każdym razie pierwsza lekcja, posiłki, rozmowy, wspólne przesiadywanie na fotelach, wieczorem spacer, podczas którego dowiedziałam się od jednego chłopaka wielu szczegółów o szkole... no i przed pierwszą lekcją spacer i piękna akcja z wodą przez "u" zamknięte xD
Następnego ranka pobudka o nieludzkiej porze czyli godzinie 7. Śniadanie, czyszczenie konia, później kolejna lekcja... Co do jazdy, to całkiem fajnie jeździ się "po damsku";) Szkoda że nie dali mi tak dłużej pojeździć:P
Wspólne przesiadywania na fotelach były najfajniejsze. Zawsze leciała wszelakie zabójcze teksty. Najpiękniejsze chyba było nasze makao trzeciego dnia xD Ale dobra, do trzeciego dnia jeszcze kawałek;) Drugiego chyba nie było już nic takiego ciekawego oprócz wymigiwania się od spaceru. A, no i numer z szamponem, który wycięli Blondiemu:P
Trzeci dzień chyba najciekawszy a przy tym najstraszniejszy. Pobudka i pierwsza jazda jak w poprzednim dniu. Czekając na naszą kolej siedziałyśmy z dziewczynami i komentowałyśmy piękny romans wszechczasów:D Czyli nasza cudna para- Mateusz i Simcia xD Cóż to była za miłość- on, młody uczeń pierszej klasy liceum, ona czternastoletnia klacz z tamtejszej stajni xD W dodatku o specyficznym imieniu Symsarna:P Później chrzczona ze względu na zdrobnienie "The Sims 2" bądź "Simson":P Cały ten romans to wspaniały materiał na telenowelę brazylijską, ale za dużo by tego było do opisywania już, więc może o tym kiedy indziej, albo napiszę mu książkę którą chciał by napisano- "Skazany na Simsię":P
Później wywieszono kartkę z przysięgą, której mieliśmy się nauczyć, więc wszyscy kuli na pamięć, gdyż grożono batami przy niumiejętności tekstu. Tak, tego dnia miało być strasznie- chrzest jeździecki. Na kilka godzin przed wszyscy szlifowali przysięgę, a panika powoli narastała.
W końcu nadeszła ta 19. Wszyscy przerażeni, szczególnie gdy przybyła Dorota z batem. Kiedy kilka osób oberwało po czterech literach, wszyscy zaczeli przed nią uciekać jak najdalej:P Problem pojawił się na początku chrztu, kiedy stała na drodze po której trzeba było przejść (oczywiście ze swoim batem) Ale jakoś udało się przebiec i nie oberwać;) Dotarliśmy pod stajnie i wtedy zaczęło się najgorsze. Zamknęli nas jedną gromadą w małym końskim boxie i wyciągali pokolei do chrztu. Oczywiście wszyscy chrzestni z biczami, to my spanikowani na maxa podejmujemy desperackie próby ucieczki jak wybicie okna, przeciskanie się nad kratami czy też najbardziej desperackie rzucanie się na uchylone drzwi więzienia. Niestety żadna z prób się nie udała. Mieliśmy również plan, by zadzwonić na policję, bo to już patologia była:P I dalibyśmy piękne ogłoszenie w stylu: "Pomocy! Porwali nas i zamknęli w stajni! Biją nas końskim batem i torturują! Ratunku!!!":P
W końcu stwierdziłam, że lepiej mieć to już za sobą, im dłużej się czeka, tym wydaje się to straszniejsze. A w końcu i tak ma to czekać wszystkich... Wyciągnęli mnie i zawiązali oczy (ale i tak nieumiejętnie, bo pod spodem wszystko widziałam:P), opletli uprzężą i gdzieś prowadzili. Najpierw chyba Agata, ale wymieniła ją Justyna. Trochę od niej oberwałam, ale ona taka straszna nie była. Co się działo na początku chrztu chyba lepiej nie będę opisywać, bo było ciut niesmacznie;) W każdym razie gdzieś pierwsze dwie rzeczy. Potem zostałam polana wodą, obsypana owsem i sianem... na szczęście dostałam tym wszystkim tylko niewiele, inni mieli gorzej;] Potem przejął mnie Axel i "wyprowadził", a konkretnie jakby się kto pytał trza było się przejść po błocie ale oczywiście nie samymi stópkami. A przysięgi choć kazali się uczyć to nie było!
No, myślałam że na chrzcie będzie gorzej, ale nie było aż tak strasznie. Na szczęście trafiłam na dobrych "chrzestnych". Słyszałam co np. Dorota wyprawiała i gorąco współczuję tym których chrzciła.
Potem wszyscy zmywali błoto i się przebierali, a następnie był moment recytacji owej przysięgi. Chciałam ją pokazać, ale się wyświetlić nie chce, może kiedyindziej ją zamieszczę.
Po męczarni chrzcielnej upiekliśmy kiełbaski i zrobiliśmy sobie małą dyskotekę. Chociaż trwała ona nie długo, to muszę przyznać że była to dyskoteczka z tych prawdziwych, wyglądała jak powinny one wyglądać, nie jak te pseudo zabawy w Trzech-Literkach. Zupełnie inna bajka. Potem chwila rozmów na fotelach (coś jakby odpowiednik zlotowej Watry?;]) a na koniec rozejście do pokoi. Chwilę załatwiałam jeszcze coś z Lill esemesami, słuchałam opowieści Anki (moja współlokatorka) aż w pewnej chwili się mnie pytała do kogo pisze a że coś źle usłyszała wyszło iż rozmawiam z Krzysiem:P (Lill, czy jest coś o czym powinnam wiedzieć?;]) Z konia nie spadłam, chrzest przeszłam w miarę nieobolało, to na sam koniec musiałam zedrzeć sobie skórę z palucha...
Ania: Do wesela się zagoi.(po chwili)Chyba że wesele planujesz jutro
Ja: Raczej nie... (po chwili) Chyba że jest coś o czym nie wiem:P
No, z drugiej strony skoro rozmawiałam z Krzysiem...:P
Następnego dnia nie było już nic specjalnego. Ostatnia jazda, a potem powrót do domu. Jeszcze malutkie spotkanko we Wsi z wyżej wspomnianą Krzysią;) (ale wesela to to raczej nie przypominało:P)
Ogólnie było całkiem fajnie:) Momentami straszliwie wariacko. Atmosfera trochę jak na zlocie, choć już nie wilcza. Może polubię takie wyjazdy...
A teraz czeka nas trudniejsze wyzwanie... od poniedziałku zacznie się wyzsza szkoła jazdy...

Avil 1/09/2007 14:23:12 [komentarzy 6] Wypełnij pustkę


O sobie samej...

Nosiła czarną koszulę, miała oczy pełne łez, a na imię jej było Avil... Pełno było takich miejsc, w których chciałaby być... Płakała z deszczem i nocą, szukając swoich gwiazd... Pytała wciąż o to samo...
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... Gdzie jest mój dom... dom... dom...
Lato wybuchło miłością i biegła odtąd jak biała, szalona wilczyca... Lecz siły coraz mniej miała w drodze we mgle... Może kiedyś pójdą razem szukać nowych gwiazd... Pytając wciąż o to samo:
Kiedy skończy się taka droga i gdzie... gdzie jest nasz dom... dom... dom...


"Wiec zostaje tylko to..."

2013
Grudzień
Listopad
Maj
Kwiecień
Luty
2012
Grudzień
Październik
Sierpień
Kwiecień
Luty
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień


Ksiega przemian

Zostaw odcisk łapki


Fajnie, ze jestescie...

blog Lill
blog Ulki
blog Czarnusi
blog Ani M
wilki
więcej wilków
jeszcze więcej wilków
pomóż ratować wilki!
WILKI- zespół
Wilcze Stado
War&Love- strona Roberta G.
Stadne forum
Strona Moniki G.
MADAME
Przystań Ocalenie
blog Nuteczki
blog Doroty
blog Ziema